×

Zamach na szpital położniczy. Terroryści strzelali do noworodków i ich matek

Przebrali się za policjantów i wdarli się na oddział położniczy, potem strzelali do noworodków, matek i pielęgniarek. Zamach na szpital położniczy w Kabulu to odrażająca zbrodnia – dotąd żadna organizacja terrorystyczna nie odważyła się zaatakować rodzących matek i noworodków. USA oskarża o atak Państwo Islamskie.

Do masakry doszło 12 maja około 10 rano (ok. 5:30 czasu polskiego).

Zamach na szpital położniczy. Wśród ofiar noworodki

We wtorek 12 maja uzbrojeni napastnicy wdarli się rankiem do kliniki położniczej w Kabulu i strzelali do wszystkich, których napotkali na swojej drodze. Napastnicy podszyli się pod policjantów i założyli ich mundury. Nie mieli litości – kule kierowali do zupełnie bezbronnych istot. Napaść poprzedzili rzuceniem granatów. Stało się jasne, że oddział położniczy od początku był ich celem. Ominęli pozostałe części szpitala.

W klinice Dasht-e-Barchi, prowadzonej przez Lekarzy bez Granic i znajdującej się w zachodniej części Kabulu, przebywał personel medyczny, matki tuż po porodzie lub te, które dopiero na niego czekały. A także dzieci, które dopiero przyszły na ten świat. Dosłownie na chwilę przed masakrą, lekarze cieszyli się z narodzin maleństwa. Potem napastnicy przeszli przez sale, strzelając do matek leżących w łóżkach.

Koszmar trwał około czterech godzin. Przez kilka godzin trwała też wymiana ognia między napastnikami i specjalnym oddziałem policji. Zanim napastników udało się obezwładnić, odebrali życie wielu niewinnym istotom. Jeszcze więcej ranili.

Początkowo mówiono o 5 ofiarach śmiertelnych. Później rzecznik afgańskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Tarik Arian podał, że liczba ofiar śmiertelnych wzrosła do 24. Możliwe, że jest ich jeszcze więcej. Wśród zamordowanych jest dwoje noworodków, ich matki i pielęgniarki.

Terroryści ranili 15 osób, w tym dzieci.

Urodziła w schronie. Pielęgniarki oderwały pępowinę

Gdy trwał atak, jedna z kobiet zaczęła rodzić. Wraz z innymi pacjentami i personelem medycznym, kobieta ukryła się w schronie. Tam przyszło na świat jej dziecko. W schronie kobiety miały do dyspozycji jedynie papier toaletowy i chusty, którymi afgańskie kobiety zakrywają włosy. Położna i pielęgniarki rękoma oderwały pępowinę.

Rodząca w bólach kobieta robiła wszystko, żeby nie krzyczeć. Napastnicy wiedzieli, że ktoś ukrył się w schronie i próbowali się do niego dostać. Za drzwiami schronu, podczas porodu słychać było strzały.

Gdy urodziło się dziecko, matka włożyła mu do ust palec, aby nie płakało.

Zdarzył się prawdziwy cud

Mała Nazia przyszła na świat trzy godziny przed napaścią na szpital. Dziewczynka otrzymała imię mamy. Ta nie przeżyła zamachu.

Napastnicy dwukrotnie postrzelili maleńką Nazię w nogę. Dziecko cudem przeżyło. W dniu, kiedy pochowano mamę Nazi, dziewczynka przeszła poważną operację. Dzięki niej będzie mogła chodzić.

W tym ogromnym nieszczęściu przydarzył się maleńki, wielki cud.

Na razie żadna organizacja terrorystyczna nie przyznała się do zamachu.

Przypomnijmy – w Afganistanie każdego roku dochodzi do 11-16 zamachów terrorystycznych. Ale dotąd celem żadnego z nich nie był szpital położniczy. USA oskarża Państwo Islamskie, ale niektóre źródła informują, że sposób, w jaki dokonano napaści, może świadczyć o tym, że dokonali jej talibowie.

Fotografie: Twitter, Pixabay

Polecane

Może Cię zainteresować