×

Zakaz pokazywania płodów. Nie opublikujesz już zdjęcia z USG w Internecie?

Okres oczekiwania na narodziny dziecka to jedno z najpiękniejszych doświadczeń, jakie mogą spotkać człowieka. Nic więc dziwnego, że przyszli rodzice uwielbiają dzielić się takimi informacjami z całym światem. Zdaniem rządzących w pewnych sytuacjach należy jednak zrezygnować z epatowania takimi obrazami. Zakaz pokazywania płodów wchodzi już w życie.

Koniec ze zdjęciami płodów

Badania USG to nie tylko niezwykle skuteczna metoda diagnostyczna, która już na wczesnym etapie pozwala wykryć ewentualne choroby płodu, ale także źródło wzruszeń i radości. Czy można sobie wyobrazić coś piękniejszego niż pierwsze zdjęcie swojego dziecka? W dobie internetu wiele kobiet na wieść o stanie błogosławionym dzieli się ze swoimi znajomymi fotografią USG. Nie wszystkie zdjęcia płodów powinny jednak być rozpowszechniane w przestrzeni publicznej.

Politycy zdecydowali, że w Polsce potrzebne są stosowne regulacje, które uchronią ludzi przed narażeniem na dyskryminujące ich bądź raniące ich uczucia treści. Mowa tu m.in. o fotografiach przedstawiających rozszarpane na strzępy, zakrwawione płody. Tego typu treści od długiego czasu krążą nie tylko w sieci, ale również po ulicach dużych miast. Nadeszła pora, aby położyć kres epatowaniu szokującymi, często zmanipulowanymi obrazami.

Zakaz pokazywania płodów

Temat przerywania ciąży od zawsze budzi skrajne emocje. Po tym jak na jesieni zeszłego roku polskie prawo aborcyjne uległo zaostrzeniu, w kraju doszło do eskalacji konfliktu między środowiskiem pro life a zwolennikami możliwości wyboru. W Warszawie oraz innych miastach Polski stanęły wówczas furgonetki przeciwników aborcji, przedstawiające brutalne sceny aborcji. Działacze chcieli w ten sposób przyczynić się do zmiany przekonań funkcjonujących w społeczeństwie. Rodzice małych dzieci skarżyli się, że tego typu obrazy nie powinny funkcjonować w przestrzeni publicznej, ponieważ wywołują przestrach wśród najmłodszych.

Stołeczni Radni Koalicji Obywatelskiej pochylili się nad tym kontrowersyjnym zagadnieniem i po długich naradach zadecydowali o wprowadzeniu zakazu. Od tej pory furgonetki z antyaborcyjnymi hasłami, zdjęciami USG wykonanymi podczas aborcji oraz resztkami płodów nie będą mogły być eksponowane w przestrzeni publicznej. Radna Dorota Łoboda uzasadnia decyzję w następujący sposób:

To nasz symboliczny gest. Musimy się przeciwstawić szczuciu, dyskryminowaniu i obrażaniu. Ludzie oczekują tego od nas.

Nie tylko aborcja

Nowe przepisy nie zakazują szerzenia treści antyaborcyjnych w mediach społecznościowych. W Uchwale możemy przeczytać:

Zakazuje się poruszania na terenie m.st. Warszawy pojazdów oklejonych zdjęciami, napisami, plakatami banerami lub transparentami zawierającymi lub emitującymi za pomocą urządzeń nagłaśniających treści mające na celu ukazanie osoby, grupy osób, instytucji, osoby prawnej lub jednostki organizacyjnej niemającej osobowości prawnej w sposób nieprawdziwy, a zarazem obraźliwy, ośmieszający lub poniżający w oczach opinii publicznej, a także sugerujący popełnianie przez te osoby czynów uznanych za przestępstwa lub wykroczenia na mocy powszechnie obowiązujących przepisów prawa.

W postanowieniu radnych znalazła się także wzmianka dotycząca treści homofobicznych. Odtąd proliferzy nie będą mogli rozpowszechniać haseł łączących orientację homoseksualną z pedofilią.

Ludzie prosili o zmianę

W drugim punkcie rozporządzenia czytamy:

Zakazuje się poruszania się pojazdów z treściami drastycznymi, w szczególności przedstawiającymi zwłoki lub szczątki ludzkie oraz części ludzkiego płodu.

Za złamanie zakazów grozi kara grzywny „wymierzanej w trybie i na zasadach określonych w prawie o wykroczeniach”.

Adwokat Jarosław Kaczyński, miejski radny KO wyjaśnia, że mieszkańcy już od dawna apelowali o wprowadzenie zmian. Czuli się dotknięci obrazoburczymi treściami. Radna KO Dorota Łoboda w wywiadzie dla Gazety Wyborczej wyjaśniła szczegóły:

Od dłuższego czasu narasta w nas niezgoda na to, że samochody z takimi treściami krążą po Warszawie. Razem z innymi radnymi pisaliśmy interpelacje, zgłaszałam popełnienie wykroczeń na policji, powołując się na zakłócanie porządku. Nic z tego nie wyszło. Policjanci nawet eskortują te furgonetki z obrazami, które szokują zwłaszcza małe dzieci albo obrażają osoby LGBT. Uznaliśmy, że musimy znaleźć jakieś rozwiązanie, że warszawiacy i warszawianki oczekują tego od nas.

Fotografie: Facebook (miniatura wpisu), Facebook, Twitter

Może Cię zainteresować

zamknij