Kategorie NewsyŚwiatŻycie

Za jego prysznicem były sekretne drzwi. Rodzina nie miała o nich pojęcia

Włoska policja dokonała szokującego odkrycia podczas ostatniego nalotu, odkrywając szklarnię o powierzchni 500 m2 wykorzystywaną do uprawy marihuany. Nie byłoby w tym nic aż nadto podejrzanego, gdybyśmy napisali, że szklarnia była od dłuższego czasu obserwowana przez śledczych, którzy mieli wątpliwość co do jej przeznaczenia. W tym przypadku funkcjonariusze zupełnie inaczej wpadli na jej trop. Była ukryta za drzwiami pod prysznicem w domu podejrzanego! Mimo że kryjówka bardzo pomysłowa, to i tak nie udało się jej ukryć przed stróżami prawa.

Za drzwiami pod prysznicem 500m2 marihuany! Jak to możliwe?

Policjanci od dłuższego czasu obserwowali mężczyznę z włoskiego Cagliari, do którego regularnie przychodziło dużo ludzi. Pojawiali się u niego na parę minut i zaraz potem pośpiesznie wychodzili. To zainteresowało i zarazem zaciekawiło policję. Najpierw zaczęli od obserwacji, aby później móc sprawdzić, jaką tajemnicę skrywa właściciel mieszkania.

za drzwiami pod prysznicem
Polizia di Stato

Włoska policja nie podaje tożsamości, ale udostępnia film

Na nagraniu widać, jak śledczy wchodzą do łazienki. Dokładnie ją przeszukują, ale ich uwagę zwracają drzwi, które znajdują się pod prysznicem. U kogo w domu coś takiego ma miejsce? To od razu zasiało ziarno niepewności. Podeszli bliżej. Otworzyli drzwi, zza których w jednej chwili wydobyło się jasne i złote światło. Po kilku sekundach już wszystko było jasne!

Olbrzymia szklarnia

Za drzwiami znajdowała się ogromna plantacja marihuany! Nikt nawet nie spodziewałby się, że coś takiego mogą skrywać niepozorne drzwi w jeszcze bardziej niepozornej łazience. Nie było nawet żadnych wątpliwości, co do przeznaczenia tego miejsca. 30-letni właściciel został od razu zatrzymany. Nie tylko został oskarżony o uprawę marihuany, ale także o nielegalne posiadanie broni.

W sieci pojawiają się informacje, że nawet rodzina podejrzanego nie wiedziała, co skrywają drzwi pod prysznicem. Czy to faktycznie prawda? Jeśli tak, to trzeba przyznać, że 30-latek ma nerwy ze stali. Bez wątpienia trafi do więzienia, ale prokuratura jeszcze nie poinformowała, jaka kara mu grozi.

Ale miał pomysł…