in

Tata Ewy Tylman zabrał głos po śmierci córki. Przez rok praktycznie nie wychodził z domu

Zaginięciem Ewy Tylman w listopadzie 2015 roku żyła cała Polska. Ludzie na własna ręką próbowali dojść do tego, co się z nią stało. Dopiero po długich miesiącach poszukiwań w lipcu 2016 roku wyłowiono z Warty zwłoki kobiety, które zostały przewiezione do Zakładu Medycyny Sądowej w Poznaniu. I choć od tajemniczego zaginięcia minęło już przeszło 3,5 roku, wciąż nie wiadomo, dlaczego ciało 26-latki znalazło się w rzece. Teraz głos na temat wątpliwości związanych z tą sprawą zabrał w wywiadzie z portalem natemat.pl ojciec tragicznie zmarłej Ewy, pan Andrzej Tylman.

„Siedziałem w domu i tylko myślałem, jak to wszystko rozgryźć”

Pan Andrzej przyznał, że przez rok od tragicznych wydarzeń praktycznie wcale nie wychodził z domu próbując próbując rozgryźć, jak mogło do tego dojść. Niestety, wciąż nic nie wiadomo.

Nadal nic nie wiemy. Żebym wiedział, jaka była przyczyna i żebym miał pewność, kto za tym wszystkim stoi, to może byłbym spokojniejszy, ale nadal nic nie wiem. Najbardziej cierpi rodzina, bo kto może cierpieć? W Poznaniu już dwa lata sprawa trwa, a nadal nie ma żadnego rozwiązania – mówił pan Andrzej

Tata Ewy Tylman zabrał głos po śmierci córki. Przez rok praktycznie nie wychodził z domu
UdostępnijPolicja

Życie bez Ewy to już nie to samo

Odkąd pan Andrzej dowiedział się o śmierci córki, jego życie diametralnie się zmieniło i już nigdy nie było takie same jak wcześniej.

To życie pędzi na przód i nie da się go zatrzymać. Cały czas myślami jesteśmy przy dziecku, przy Ewie, ale jej nie ma. To jest właśnie ta tęsknota, że jej nie ma, że nie można z nią porozmawiać. To była dziewczyna pełna życia, chciała się rozwijać, planowała rozpoczęcie studiów magisterskich. To jest bardzo przykre… Jak inaczej można to powiedzieć? A czas nic nie zmienia, nic

Tata Ewy Tylman zabrał głos po śmierci córki. Przez rok praktycznie nie wychodził z domu
UdostępnijFacebook

To wtedy najbardziej cierpi

I choć tęsknota za córką nie opuszcza pana Andrzeja, ojciec tragicznie zmarłej Ewy Tylman podkreśla, że najgorzej jest wtedy, kiedy wybiera się na cmentarz, gdzie została pochowana jego córka.

To jest ciężkie przeżycie. Jak się stoi przy grobie, to myśli przychodzą różne i wciąż jest ten sam przeszywający smutek – dodaje pan Andrzej

Mężczyznę zapytano także, jak wyglądałoby jego życie, gdyby córka wciąż żyła. Jego odpowiedź wzrusza do łez.

Na pewno uczyłaby się dalej. Na pewno by się rozwijała. Być może zaprowadziłbym ją do ołtarza, a nie na cmentarz… To jest najgorsze, że dziecka nie ma, a teraz mamy wnuki i na pewno by się cieszyła z nami, a jej nie ma – mówił załamany ojciec

Pan Andrzej nie ukrywa również, że wciąż zdarza mu się płakać, „mimo że facet powinien być twardy”. Stara się tego jednak nie pokazywać przy schorowanej żonie.

Najtrudniej jest chyba, kiedy przychodzą święta… Ale zaciskam zęby. Muszę twardo stąpać po ziemi, bo jak się zacznę rozklejać, to nie będzie dobrze. Muszę też myśleć o bliskich. Żona na to patrzy. Ona choruje i przeżywa tę stratę bardzo mocno, cały czas pyta „dlaczego jej nie ma?”. Mamy jednak jeszcze dla kogo żyć. Mamy dwóch synów, fajne synowe i wnuki. Cały czas się wspieramy – kontynuuje ojciec tragicznie zmarłej dziewczyny

Pomoc innym rodzinom

Tata Ewy Tylman nie ukrywa, że chce pomóc innym osobom i rodzinom, które znalazły się w podobnej sytuacji – jedną z takich osób jest kolega z Konina pana Andrzeja, który również stracił dziecko. W tym celu wybrał się do Warszawy, aby zwrócić się o pomoc do polityków. Pomoc, którą prawdopodobnie takie osoby otrzymają.

Teraz z moim kolegą z Konina, który też stracił dziecko, byliśmy w Warszawie i rozmawialiśmy z ministrem Andrzejem Derą. W spotkaniu uczestniczył także poseł Krzysztof Maciejewski, którego córkę także zamordowano. Rozmowa dotyczyła rozwiązań, które powinny zakładać opiekę nad ludźmi, których dzieci tak brutalnie skrzywdzono. Chodzi o szeroką pomoc dla rodziny, bo w tej chwili zostajemy z tym sami. Wiadomo, że jest współczucie od przyjaciół, znajomych, czy nawet obcych ludzi, ale ile tego współczucia będzie? Góra 2 miesiące. Każdy ma swoje sprawy, a człowiek zostaje sam i się tym wszystkim dobija. To ma być pomoc w dużym zakresie. Przecież to każdego może spotkać. Jeszcze w tym roku Sejm powinien się tym zająć– dowiadujemy się z wypowiedzi pana Andrzeja

Myślicie, że w końcu ktoś odpowie za śmierć Ewy Tylman?

Źródło: se.pl | Fotografie: facebook.com