×

Wyniki sekcji zwłok ofiar Jacka Jaworka. Śledczy doszli do szokujących wniosków

Wyniki sekcji zwłok ofiar Jacka Jaworka dostarczyły dodatkowych informacji na temat tego, jak wyglądały ostatnie chwile życia zamordowanej rodziny. W ciałach 44-letniego Janusza, 44-letniej Justyny oraz 17-letniego Jakuba znaleziono łącznie aż 10 kul. Śmierć nastąpiła niemal błyskawicznie.

Sekcja trwała 3 dni

Cały Górny Śląsk żyje w ciągłym strachu, ponieważ podejrzewany o morderstwo rodziny, Jacek Jaworek nadal przebywa na wolności. Pomimo ogromnych wysiłków ze strony polskiej oraz niemieckiej policji, wciąż nie udało się wytropić groźnego przestępcy. Wiadomo, że już dwa dni przed tragedią, Justyna i Janusz zgłosili policji w Koniecpolu, że pod ich adresem kierowane są groźby karalne. Niestety nie zdołali uniknąć gniewu Jacka Jaworka. 9 lipca mężczyzna wymordował niemal całą rodzinę. Przed śmiercią dzięki sprytowi uchronił się wyłącznie 13-letni Gianni.

Dopiero teraz pojawiają się jednak informacje dotyczące tego, jaki był przebieg morderstwa. Specjaliści z Wrocławia przeprowadzili nowoczesną sekcję zwłok, do której wykorzystali m. in. aparat rentgenowski i tomograf. Dzięki tym urządzeniom udało się ustalić dokładną ilość kul, która trafiła w ciała ofiar. Ze względu na rozległe obrażenia zmarłych, procedury trwały aż 3 dni. Prokurator Krzysztof Budzik w wywiadzie dla Faktu opowiadał:

Zdarzenie miało dynamiczny przebieg. Strzałów, które oddał morderca było kilkanaście. Sekcja potwierdziła, że ofiary zginęły na skutek ran postrzałowych. Łącznie było to ok. 10 kul.

Najwięcej kul otrzymał Janusz. Z jego ciała śledczy wyciągnęli aż 7 pocisków. Z kolei, w ciele jego żony, Justyny utkwiły 2 kule. W przypadku 17-letniego Kuby wystarczył jeden strzał. Nastolatek zmarł od razu.

Wyniki sekcji zwłok ofiar Jacka Jaworka

Prokurator Budzik potwierdził, że wszystkie strzały padły z bliskiej odległości.

Pobrano materiał do dalszych badań. Czekamy na szczegółową opinię biegłych. Z ekspertyzy wynika, że starzały oddano z broni o kalibrze 7,65 mm. Niestety na razie nie wiemy, jaka to broń.

Z informacji dziennikarzy wynika, że brat mordercy usiłował zamknąć drzwi domu, aby uchronić się przed przestępcą. Niestety Jacek Jaworek okazał się silniejszy. Gdy dostał się do środka, strzelał na oślep. Kilka kul utkwiło w ścianach. Bratowa 52-latka zdążyła jeszcze zadzwonić na policję. Dyspozytor słyszał jej ostatnie słowa i krzyki rozpaczy. Po przyjeździe policji na miejsce odnaleziono trzy ciała leżące w kałużach krwi. Śledczy nie podali jednak do wiadomości publicznej dokładnej godziny zgonu. Prok. Budzik powiedział, w jakie okolice strzelał Jacek Jaworek.

W okolice wrażliwe życiowo.

Śledczy pracujący na miejscu zdarzenia twierdzą, że to była egzekucja.

Jedyny świadek mordu

Śledczy zapowiedzieli, że bardzo zależy im na tym, aby przesłuchać jedynego, żywego świadka morderstwa. 13-letni Gianni, który zdołał uratować się przed śmiercią obecnie przebywa w rodzinie zastępczej. Prokurator Budzik mówił:

Będziemy chcieli go jak najszybciej przesłuchać w sądzie, w obecności psychologa.

Tymczasem już 7. dobę trwają poszukiwania 52-letniego mordercy. Kamil Sowiński, rzecznik policji w Częstochowie nie chce zdradzać szczegółów.

Prowadzone są poszukiwania, o szczegółach których nie mogę mówić.

Wiadomo jednak, że mężczyzna może już od dawna przebywać za granicą. 52-letni Jaworek doskonale zna teren Niemiec i Luksemburga, ponieważ w przeszłości pracował tam.

Policja przypuszcza, że może być już całkiem blisko wytropienia 52-letniego Jacka Jaworka. Apeluje, aby unikać wchodzenia do lasu, ponieważ może w nim znajdować się przestępca.

Fotografie: Facebook

Może Cię zainteresować

zamknij