×

Współtwórczyni Amber Gold wyszła z aresztu. Miała siedzieć ponad 12 lat!

Kilka lat temu o Katarzynie P. zrobiło się głośno w całej Polsce. Ta kobieta rozkręciła najgłośniejszą piramidę finansową w kraju. M.in. przez nią ludzie stracili oszczędności swojego życia. Teraz współtwórczyni Amber Gold wyszła z aresztu. Jak to możliwe?

Ogromny przekręt

Amber Gold to firma, która miała inwestować w złoto i inne kruszce. Szyldy, obiecujące klientom wysokie oprocentowanie inwestycji, kusiły na tyle skutecznie, że ludzie wpłacili do Amber Gold setki milionów złotych..

Niektórzy „zainwestowali” oszczędności swojego życia, wierząc, że to inwestycja, która zaprocentuje w przyszłości. Ale okazało się, że jedynie 10 milionów złotych faktycznie zainwestowano w złoto. Co stało się z resztą pieniędzy? Z czasem wyszło na jaw, że pieniądze wydawano m.in. na wynagrodzenia dla pracowników (ponad 18 mln złotych) i finansowanie linii lotniczych OLT Express, z którymi współpracował Michał Tusk.

W 2009 Komisja Nadzoru Finansowego zawiadomiła prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez firmę Amber Gold. Ale wystarczyło zaledwie kilka tygodni, a Prokuratura Rejonowa Gdańsk-Wrzeszcz umorzyła śledztwo. Wkrótce okazało się, że była to próba umorzenia śledztwa w sprawie piramidy finansowej, która oszukała blisko 18 tys. osób na około 851 mln zł…

Za słynną piramidą finansową stoi małżeństwo: Katarzyna P. i Marcin P. 22 września kobieta jednak opuściła areszt.

Współtwórczyni Amber Gold wyszła z aresztu. Jak to możliwe?

Ta informacja zelektryzowała media. Kobieta trafiła do aresztu w 2013 roku. Katarzyna P. i jej mąż usłyszeli łącznie zarzuty dotyczące 14 przestępstw, w tym wyłudzenia. Jak informuje portal wprost.pl, treść zarzutów przedstawionych małżeństwu mieści się na 3 tysiącach stron, akt oskarżenia to z kolei niemal 9 tysięcy kart, a akta całego śledztwa mieszczą się natomiast na 16 tys. tomów.

Wyrok w sprawie Amber Gold zapadł w 2019 roku. Marcina P. skazano na 15 lat więzienia, a jego żonę na 12,5 roku. Jak to możliwe, że Katarzyna P. jest już na wolności?

Pełnomocnicy oskarżonych złożyli apelację. Teraz rzecznik Sądu Apelacyjnego w Gdańsku sędzia Roman Kowalkowski poinformował, że sąd uchylił tymczasowy areszt wobec Katarzyny P.

W ten sam dzień skład orzekający zgodził się na to, by opuściła ona więzienie. Wyrok ten miał status natychmiastowej wykonalności. Dlatego kobieta wyszła z aresztu tak szybko

– wyjaśnił.

Kobieta wyszła z aresztu pod kilkoma warunkami:

  • nie może opuszczać kraju,
  • musi 3 razy w tygodniu meldować się na policji,
  • ma zakaz kontaktowania się z Marcinem P. i świadkami w sprawie Amber Gold.

Możliwe, że Katarzyna P. poczeka na wyrok na wolności.

Ma dziecko ze strażnikiem więziennym

Podczas pobytu za kratkami, konkretnie w 2013 r. Katarzyna P. zdążyła zajść w ciążę. Sprawa jest tym bardziej szokująca, że ojcem dziecka okazał się być… strażnik więzienny.

Kobieta zaprzeczyła, że była ofiarą seksualnego wykorzystania i początkowo nie chciała zdradzić, kto jest ojcem dziecka. Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy służby więziennej, ale je umorzono. Sytuacja zmieniła się, gdy dziecko przyszło na świat.

Katarzyna P. wskazała konkretnego strażnika i wytoczyła mu proces cywilny o ustalenie ojcostwa. Kobieta twierdziła, że strażnik więzienny wykorzystał jej zły stan psychiczny. Wielokrotnie miał podkreślać, że to od niego zależy wiele kwestii, wpływających na pobyt Katarzyny P. w więzieniu.

Po tym, jak badania genetyczne potwierdziły ojcostwo Tomasza R., mężczyznę dyscyplinarnie zwolniono z pracy, a sąd skazał 43-latka na rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata.

Fotografie: Twitter (miniatura wpisu), Twitter

Może Cię zainteresować

zamknij