×

Włożyła do koperty pocięte gazety i wręczyła jako prezent. „To za gorsze życie”

Włożyła do koperty pocięte gazety i wręczyła kuzynce na weselu. Jak tłumaczy, chciała się zemścić za to, że tamtej lepiej powodzi się w życiu….

Ile włożyć do koperty?

Prezenty dla państwa młodych i zagadnienie, ile włożyć do koperty spędzają sen z powiek wielu weselnym gościom. Z myślą o nich, co roku w sezonie ślubów publikowane są poradniki, a wręcz nawet cenniki, jaka suma powinna znaleźć się w kopercie w zależności od stopnia pokrewieństwa lub przyjaźni z młodymi. Słyszeliście o weselnym savoir vivre?

Bez względu na to, jak wygląda obowiązujący w danym sezonie „cennik”, istnieje uniwersalna zasada: nie wkładać do koperty sum, na które nas nie stać. Państwu młodym z pewnością nie zależy na tym, byśmy popadli w długi z powodu ich wesela. Niestety, nie wszyscy goście wychodzą z takiego założenia. Niektórzy, jak Tamara, która jest tak dumna ze swojego pomysłu, że postanowiła pochwalić się nim w liście do redakcji portalu polki.pl, wolą pójść drogą… oszustwa.

Tamara nie ukrywa, że boli ją sukces kuzynki, która w przeciwieństwie do niej poszła na studia, znalazła dobrze płatną pracę i mężczyznę, który nie tylko ją kocha, lecz także dobrze zarabia. Jak ujawnia autorka listu:

Z zazdrością patrzyłam, jak Martyna zrobiła licencjat, dostała kolejny awans w dużym przedsiębiorstwie i poznała bardzo przystojnego faceta. Kiedy ona żyła w luksusie, ja odkładałam każdy grosz, by wyciągnąć rodziców z długów i im pomóc. Sama nie miałam prawie nic. W końcu doszło do tego, na co czekała cała rodzina. Chłopak Martyny jej się oświadczył i zaczęło się planowanie wielkiego wesela. Od początku studiów nasz kontakt się rozluźnił, bo nie miałyśmy już o czym rozmawiać. Ona – wielka pani z miasta, eleganckie mieszkanie, wysoka pensja, nowy samochód. Ja – dalej na wsi, bez niczego swojego, samotna, bez studiów. Mimo to wiedziałam, że Martyna zaprosi mnie na swoje wesele. Chociażby dla konwenansów.

Włożyła do koperty pocięte gazety

Tamara długo rozważała, czy iść na wesele, aż w końcu uknuła misterny plan. Postanowiła wykorzystać tę okazję, by, w jej mniemaniu, zemścić się na kuzynce za to, że tak dobrze jej się powodzi.

Uważam, że w mojej sytuacji nie miałam obowiązku dawać Martynie pieniędzy. Ona ma kasy jak lodu, jej mąż tak samo. Żyją jak królowie, a ja odkładam grosz do grosza. Uznałam, że dam im kopertę, do której dla niepoznaki włożyłam pocięte gazety. Nie podpisałam się, nie dołączyłam żadnej kartki, więc na pewno nie wiedzieli, że to ode mnie. Zadbałam też, żeby koperta była zwykła i biała i w niczym nie odróżniała się od innych. Na wypadek, gdyby kamerzysta nakręcił, jaką kopertę wrzucam do pudełka. Wiem, że wszyscy uważają, że to wstyd i żenada dawać pustą kopertę, ale im się naprawdę świetnie powodzi. Mnie nie stać, żeby im zwrócić za talerzyk w modnej sali weselnej.

Cóż, w takiej sytuacji można było po prostu porozmawiać szczerze z kuzynką, wyjaśnić sytuację i uprzedzić, że pieniędzy w kopercie nie będzie. Raczej nie zdarza się, by ktoś z gości usłyszał od nowożeńców: „oj, to lepiej nie przychodźcie, bo zaprosiliśmy was tylko dla pieniędzy”. Można było włożyć samą kartkę z życzeniami. Jednak Tamara nie wybrała żadnej z tych opcji. Uznała, że należała jej nie ta chwila prywatnego triumfu, gdy wrzuciła do pudełka kopertę z pociętymi gazetami:

Dlaczego Martynie ma się wszystko w życiu należeć, a ja mam być stratna? Nie zrobiłam nic złego. Rodzice nie wiedzą, że nie dałam kuzynce pieniędzy. To bardzo honorowi ludzie. Sami wysupłali ostatnie grosze i na karcie z życzeniami przeprosili, że tylko tyle, ale mają trudną sytuację. Ja się płaszczyła nie będę. Impreza była fajna, mogłam sobie zjeść luksusowy obiad, napić się drogiego wina i potańczyć. Chociaż tyle mi się należy za to, że mam gorsze życie.

Słusznie..?

Źródła: polki.pl, www.popularne.pl
Fotografie: pl.freepik.com (miniatura wpisu), Freepik

Polecane

Może Cię zainteresować