×

Wioletta urodziła w lutym 8 dziecko. Jednak szpital nie pozwolił, by zabrała je do domu

Wioletta Tokarska nie miała łatwego dzieciństwa. Jako dziewczynka wychowywała się w domu dziecka, była bita przez rodziców i zaniedbywana. Jakby tego było mało, jest osobą niepełnosprawną intelektualnie. Kiedy dorosła, nie przeszkodziło jej to jednak w tym, aby wielokrotnie zajść w ciążę z kilkanaście lat starszym partnerem.

Kobieta urodziła już ośmioro dzieci, choć żadnego z nich nie wychowuje

Ostatnie z nich przyszło na świat w lutym. Decyzją sądu ono również zostało odebrane matce, a następnie umieszczone w placówce opiekuńczej na wniosek Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie (MOPR).

Facebook

Pomoc w opiece nad dziećmi

Jeszcze jakiś czas temu do domu Wioletty Tokarskiej przychodził asystent z ośrodka, z którym kobieta współpracowała przez niecałe 2 lata. Asystent pomagał w opiece nad dziećmi, dbał o ich potrzeby i wspierał, kiedy tylko była taka potrzeba. Po czasie pojawiły się jednak problemy, które uniemożliwiły dalszą współpracę, a dzieci kolejno były odbierane kobiecie.

Niespełna miesiąc temu zmarł jej życiowy partner, ojciec dzieci. Teraz do zimnego i zaniedbanego domu wróciła sama, bez dziecka – słyszymy w materiale opublikowanym przez TVP Szczecin

Kobiecie pomagają dwie sąsiadki

„Chcę zapracować na kolejną szansę”

W materiały wyemitowanym przez TVP Szczecin widzimy, jak kobieta płacze i przekonuje, że „chce zapracować na kolejną szansę”. Chce, ponieważ to jej córka i nie wyobraża sobie życia bez niej.

Ja po prostu chce, żeby ona była ze mną, przy mnie. Żebym mogła normalnie karmić ją piersią

Komentarze internautów

Pod postem z materiałem pojawiło się wiele komentarzy internautów, które wcale nie są jednoznaczne. Podczas gdy niektórzy szczerze współczują kobiecie i stają po jej stronie, inni oburzają się, że takie osoby po raz kolejny i kolejny zachodzą w ciążę.

Głos zabrała także jedna z kobieta, która była na porodówce, kiedy Wioletta Tokarska rodziła. W komentarzu napisała, jak wspomina ten dzień.

Leżałam w szpitalu na porodówce w pokoju z tą Panią. Zostawiała dziecko samo w pokoju i chodziła co chwilę palić. Dziecko leżało głodne, nie miało siły płakać. Tutaj płacze i wylewa łzy a do szpitala nie przyniosła noworodkowi nawet pieluch ani ubranek ale sobie kupiła wielką kawę, fajki. Nigdy nie zapomnę widoku jej maluszka, który leżał taki siny, w bezruchu, z wyciągniętymi rączkami i nie płakał. Poczułam ogromną ulgę, że to dziecko jej odebrano i byłam dumna ze szpitala, że tak postąpił. A ona rzucała tekstami „Ej, tylko nie mów, że idę jarać hehe”. Nie no, strasznie się przejmowała. A mi serce pękało, bo nawet umyć się wyjść było strach

Czy ktoś taki powinien mieć prawo do wychowywania dzieci?

Może Cię zainteresować

zamknij