×

Sytuacja w szpitalach jest dramatyczna. Zabiegi będą wykonywane gołymi rękami?

Nie od dziś wiadomo, że niemal wszystkie szpitale w Polsce zmagają się z deficytem maseczek oraz kombinezonów ochronnych. O tym, jak niebezpiecznie jest obecnie w placówkach medycznych, pomimo zakazu ujawniania informacji, opowiedział jeden z lekarzy: „W szpitalach brakuje środków ochronnych…”

W szpitalach brakuje środków ochrony

Epidemia koronawirusa sprawiła, że osoby, które miesiącami oczekiwały na wizytę bądź zabieg u specjalisty zostały poinformowane o ich odwołaniu bez wskazania terminu zamiennego. Leczenie wielu pacjentów zostało zawieszone i w efekcie ich zdrowie uległo zaniedbaniu ze względu na potencjalne ryzyko zakażenia na terenie szpitala. Nieustannie pojawiają się liczne głosy oburzenia mówiące, że istnieje ogromna ilość poważniejszych niż koronawirus chorób, które są obecnie niesłusznie ignorowane. Jak naprawdę jest w szpitalach zdradził poseł Grzegorz Furgo, udostępniając na Facebooku wpis dr Doroty Szlosowskiej. Lekarka opowiada w nim jak wygląda rzeczywistość placówek medycznych. Przyznała, że brak podstawowych środków ochronnych jest faktem. Co więcej twierdzi, że dane publikowane w mediach są jedynie niewielkim ułamkiem prawdy. Pulmonolog Dorota Szlosowska podkreśla, że na razie brakuje maseczek, ale powoli zaczynają już pojawiać się niedobory rękawiczek. Na domiar złego, w niektórych placówkach nigdy nie były dostępne gogle ochronne. Wielu pracowników w obawie o swoje zdrowie nabywa sprzęt ochronny we własnym zakresie.

Śmiertelność na oddziałach intensywnej terapii waha się między 15 a 80 proc., średni czas pobytu na respiratorze to 10-14 dni. Personel nie powinien wykonywać żadnych zabiegów bez odpowiedniego zabezpieczenia, bo jeden martwy lekarz lub pielęgniarka = kilkuset martwych pacjentów.

Podkreśliła, że jak najbardziej realnym problemem jest niedostateczna ilość testów na koronawirusa.

Liczby oficjalnie prezentowane przedstawiają maksymalnie ok. 5 proc. zachorowań, zgonów. I to są dane sprzed paru dni, bo ok. 6 dni czeka się na wynik testów. Nie bada się też osób zmarłych ani nie bada się osób ze słabymi objawami.

Prawda jest tajona

Szlosowska zwróciła uwagę na fakt, że brak odpowiedniej ilości testów uniemożliwia określenie jak naprawdę wygląda sytuacja. Na domiar złego w przypadku zmarłego pacjenta, u którego nie przeprowadzono testu na obecność koronawirusa nie wolno wpisać do karty Covid-19 jako przyczyny zgonu. Skutkuje to zaniżonymi statystykami o ilości zakażeń oraz zgonów spowodowanych koronawirusem. Lekarka zaapelowała do pozostałych medyków, aby nie bali się wpisywać Covid-19 jako powodu śmierci, nawet jeśli nie został wykonany test.

Nie można postawić diagnozy COVID 19 bez zrobionego testu….. ( W chwili obecnej) Apeluję do lekarzy! Wpisujcie w historiach choroby, aktach zgonu oba kody (W zależności od sytuacji )! U07.1 oraz U07.2 Nieważne co podaje ministerstwo ! NIE MOŻEMY ZATAJAĆ PRAWDY Z POWODU jakiegoś przepisu!

Fotografie: Facebook.com, Twitter.com, YouTube.com, www.flickr.com

Polecane

Może Cię zainteresować