Kategorie NewsyŻycie

Udusiła w reklamówkach 4 noworodki. Przed znajomymi udawała, że nie jest w ciąży

Tylko prawdziwy potwór mógł dopuścić się tak okrutnego czynu. Aż ciężko uwierzyć, że w tym przypadku była nim matka, która na co dzień pracowała jako przedszkolanka. 28-latka z Ciecierzyna w woj. opolskim udusiła w reklamówkach czwórkę swoich dzieci. Teraz ruszył proces morderczyni i ojca tragicznie zmarłych aniołków, który dał przyzwolenie na zabójstwo.

Udusiła w reklamówkach czwórkę swoich dzieci. Teraz ruszył proces
Imgur

Udusiła w reklamówkach czwórkę swoich dzieci. Teraz ruszył proces okrutnej matki

Okrutna prawda ujrzała światło dzienne w grudniu 2018 roku. Pracownicy opieki społecznej poinformowali wówczas policję, że Aleksandra J. mogła być w ciąży. Mieli rację. Problem w tym, że dziecka nikt nigdy nie widział. Wkrótce śledczym udało się ustalić, że okrutna matka tuż po porodzie włożyła dziewczynkę do wanny, po czym związała w foliowej torbie, którą włożyła do nieczynnego pieca chlebowego.

Maleństwo nie miało najmniejszych szans na przeżycie. Szybko okazało się, że mała nie była jedynym zamordowanym w okrutny sposób niemowlakiem. Pozostała trójka w podobny sposób zginęła kolejno 4 sierpnia 2013 roku (dziecko zostało zakopane w ogródku), 6 czerwca 2015 roku i 31 sierpnia 2016 roku.

Udusiła w reklamówkach czwórkę swoich dzieci. Teraz ruszył proces
Twitter

Sprawa trafiła do sądu

Nie chciałam, aby to tak się zakończyło. Ta ciąża była tylko w mojej głowie i moim sumieniu – mówiła łamiącym się głosem Aleksandra

Dlaczego więc Aleksandra dopuściła się dzieciobójstwa? Jak tłumaczyła przed sądem, 38-letni partner zagroził jej, że jeśli zajdzie w ciążę, zostawi ją bez grosza, wyrzuci za drzwi i zabierze 7-letniego syna, który przyszedł na świat zanim ruszył proceder. Proceder, o którym podobno doskonale wiedział 38-latek morderczyni.

Widział mnie rano i wieczorem i w czasie prac gospodarczych. Wiedział o wszystkich ciążach – dodawała

Udusiła w reklamówkach czwórkę swoich dzieci. Teraz ruszył proces
Imgur

38-latek jest jednak innego zdania. Twierdzi, że Aleksandra nigdy nie wyjawiła mu prawdy. Prokuraturę nie przekonują takie tłumaczenia w związku z czym mężczyzna usłyszał zarzut pomocnictwa. Chce, aby  partner kobiety odpowiedział za ukrywanie ciąży, nie zapewnienie opieki medycznej kobiecie i uzależnienie jej od siebie zarówno pod kątem psychicznym jak i ekonomicznym.

Aleksandrze J. grozi dożywocie.