Kategorie Życie

Tata z synem wjechali wprost do płonącego lasu. To była ich jedyna droga ucieczki

Poniższe nagranie w dosadny sposób pokazuje, jak bardzo niebezpieczna sytuacja panuje na zachodzie Stanów Zjednoczonych w związku z pożarami lasów w parkach narodowych. Wideo z telefonu komórkowego uchwyciło mrożące krew w żyłach chwile, kiedy ojciec i syn cudem uciekli przed śmiercionośnym pożarem.

Jak do tego doszło?

70-letni Charli i jego syn, Justin Bilto, wędrowali przez Wyoming i Montanę, aż w końcu postanowili rozbić obóz w Parku Narodowym Glacier, aby nieco odpocząć. Nie przewidzieli jednak najgorszego. Już następnego dnia, 12 sierpnia, park, w którym aktualnie przebywali, stanął w płomieniach. Mężczyźni wiedzieli, że nie mają chwili do stracenia. Niemal natychmiast wskoczyli do wynajmowanego pojazdu i ruszyli przed siebie. Próbowali wydostać się autem, przemierzając płonący las. To była prawdziwa walka o życie. Przerażająca podróż została uwieczniona na nagraniu przez jednego z mężczyzn.

Tata z synem wjechali wprost do płonącego lasu. To była ich jedyna droga ucieczki

Myślę, że możemy przez to przejechać – mówi w pewnym momencie Charlie

Tato, a co jeśli samochód wybuchnie? – pyta syn

Po prostu umrzemy. Jedź tylko nie za szybko, a wszystko będzie dobrze – odpowiada Charlie

Im dalej, tym bardziej niebezpiecznie

Z czasem widoczność za sprawą szalejącego ognia stawała się coraz mniejsza. Justin stawał się natomiast coraz bardziej zaniepokojony, co było słychać w jego głosie.

Samochód szybko się nagrzewa. On eksploduje. Jezu. Boże, proszę, uratuj nas – mówi zdruzgotany całą sytuacją Justin

Sytuacja zmieniła się w jeszcze większy koszmar, kiedy na drodze mężczyzn pojawiło się upadające, płonące drzewo. Oboje doskonale wiedzieli, że nie mają wyjścia i muszą ratować się ucieczką. W tym momencie materiał filmowy dobiega końca.

Tata z synem wjechali wprost do płonącego lasu. To była ich jedyna droga ucieczki

Co stało się później?

Mężczyźni wysiedli z samochodu, wrócili na szlak i zeszli do pobliskiego jeziora. Porzucili pojazd, który chwilę później stanął w płomieniach i eksplodował. Na jeziorze czekali na nich już pracownicy parku, którzy pomogli im wyjść z tego niefortunnego zdarzenia cało.

Przerażające statystyki

Jak podaje National Park Service, tylko w niedzielne popołudnie spłonęło w Howe Ridge 7800 akrów terenu. W płomieniach stanęło co najmniej 9 domów, a setki ludzi zostało ewakuowanych.

Nagranie z mrożącej krew w żyłach ucieczki można obejrzeć poniżej. To była prawdziwa walka z czasem. Nie wiem jak Wy, ale my mieliśmy ciary podczas oglądania…