×

Krzysztof Krawczyk Junior w tragicznej sytuacji. Na jaw wychodzą przykre fakty

Tragiczna sytuacja Krawczyka Juniora. Po śmierci ojca, macocha próbowała go skłonić, by nie wynajmował adwokata. Nie chciała nawet dopuścić go do trumny.

Skomplikowane relacje rodzinne

Sytuacja rodzinna Krzysztofa Krawczyka nigdy nie należała do łatwych. Piosenkarz miał na utrzymaniu ponad 20 osób, z większością nie jest nawet spokrewniony. Jest to głównie rodzina jego obecnej żony. Z pieniędzy wokalisty korzystała liczna gromadka, między innymi jego jedyny biologiczny syn oraz trzy siostrzenice Ewy Krawczyk, które już pozakładały własne rodziny. Piosenkarz, często kosztem własnego zdrowia, pomagał wszystkim: kupił siostrzenicom żony mieszkania i zatrudnił ich mężów jako kierowców czy zaopatrzeniowców. Płacił także alimenty na wnuka.

Po śmierci artysty w szczególnie ciężkiej sytuacji znalazł się syn piosenkarza z małżeństwa z Haliną Żytkowiak, schorowany Krzysztof Junior.  W 1988 roku syn piosenkarza w wypadku samochodowym odniósł poważne obrażenia pnia mózgu. Od tamtego czasu cierpi na padaczkę.

Targany wyrzutami sumienia artysta przez lata utrzymywał syna i jego rodzinę. Kiedy zaś małżeństwo Krzysztofa Juniora rozpadło się, płacił za syna alimenty na wnuka. Jak ujawnił przyjaciel piosenkarza, Krzysztof Cywnar, twórca łódzkiego Studia Integracji, który opiekuje się Juniorem, po śmierci ojca macocha próbowała go nakłonić, by nie zatrudniał adwokata, który mógłby mu pomóc w sprawach spadkowych:

Jest chory, cierpi m.in. na padaczkę od czasu wypadku samochodowego, w którym został ranny. Ten wypadek spowodował w 1988 roku Krzysztof Krawczyk senior. W otoczeniu jego zmarłego ojca nie ma z kim rozmawiać. Z pewnością nie może też już dłużej być „na pasku macochy”. Pani Ewa chciała go skłonić, żeby nie korzystał z usług adwokatów. Ale ja się zaparłem, nie ma już mowy o żadnych rozmowach po dobroci. Wydaje mi się, że otoczyłem go takimi osobami, które mu w tym pomagają. Na przykład wypełniają odpowiednie papiery itd.

Jedyny syn zmarłego artysty nie ma obecnie własnego kąta. Tuła się po rodzinie i nie stać go nawet na własne ubrania. Nosi te, które Ewa Krawczyk uznała za zbyt zniszczone, żeby mógł je zakładać jej mąż:

Młody mieszka na zmianę albo w Zgierzu u koleżanki, albo w Łodzi. W Łodzi jest zameldowany, ale w tym 2-pokojowym, 40-metrowym mieszkaniu żyje też jego wuj Andrzej, żona wuja, a także ich syn i pies. I dają juniorowi do zrozumienia, że on lada moment będzie stamtąd wyrzucony. Mieszkanie należało do babci i dziadka juniora, czyli rodziców Krzysztofa i Andrzeja Krawczyków. Dziadkowie bardzo chcieli, żeby tam mieszkał młody Krzyś. Kiedy zmarli, junior mieszkał tam sam. A potem sprowadzono tam brata Krawczyka, Andrzeja. Ewa Krawczyk doprowadziła do tego, że Andrzeja uczyniono opiekunem juniora.

Tragiczna sytuacja Krawczyka Juniora

Jak ujawnia przyjaciel zmarłego artysty, jego żona nie chciała nawet przyjmować Juniora na Wigilii. W rozmowie z Faktem ujawnia gorzko, jak żona artysty reagowała na próby nawiązania kontaktu syna z ojcem.

Młody chciał, ale pani Ewa nie pozwalała. Zawsze mówiła, że jego ojciec albo śpi, albo się kąpie, i nie dopuszczała do tych rozmów. A na zewnątrz mówiła, że młody się nie interesuje ojcem. Myślę, że Krawczyk nawet nie wiedział, że syn dzwonił. W Wigilię dawali mu adidasy i odwozili do wuja, mówiąc, że wigilia jest tylko z rodziną.

Podczas pogrzebu Krzysztofa Krawczyka doszło do nieprzyjemnego incydentu. Długoletni przyjaciel artysty jeszcze z czasów świetności Trubadurów, Marian Lichtman został oskarżony o to, że przepycha się do trumny. On sam wyjaśnił, że próbował pomóc synowi piosenkarza dostać się w jej pobliże:

Dostrzegłem gdzieś z tyłu Krzysia, syna piosenkarza. Można powiedzieć, że był bojkotowany, więc ja go popchnąłem naprzód i powiedziałem: „Idź do samej trumny, pożegnaj swojego tatę”. Tak zrobił, choć nieśmiało.

Tę wersję potwierdza Cywnar. Jak sugeruje, Krzysztof Junior był trzymany z dala od trumny ojca na wyraźne życzenie macochy:

Na pewno pani Ewa sobie nie życzyła, żeby syn Krzysztofa był w okolicach trumny. Wszyscy, którzy byli w Katedrze wiedzieli o tym, że muszą go zabrać dalej, żeby nie był przy trumnie i tak samo było na cmentarzu. On tak naprawdę to się pożegnał z ojcem parę dni później, jak sam poszedł na cmentarz. A i tak się tam na nią napatoczył.

Wygląda na to, że szykuje się ostre starcie o spadek po zmarłym artyście.

Może Cię zainteresować

zamknij