in

Tuż przed ślubem porwano ją i zgwałcono. Wtedy jeszcze nie wiedziała, że to dopiero początek

Kiedy usłyszelibyście o tym, że panna młoda nie pojawiła się na własnym ślubie, to prawdopodobnie skojarzyłoby się Wam to bardziej ze scenariuszem romantycznego filmu, a nie z realnym życiem, prawda? W dodatku od razu przywołując na myśl i tak pozytywne zakończenie, czyż nie? Niestety, takie rzeczy zdarzają się też w realnym życiu i miewają złe zakończenia, przynajmniej częściowo.

Kiedy Terry Gobanga – wtedy jeszcze Terry Apudo – z Kenii nie pojawiła się na swoim weselu, wszyscy byli w szoku. Jednak nikt nie domyślał się, dlaczego i co mogło się stać…

Porwanie i gwałt

Dzień przed ślubem musiała załatwić jeszcze kilka rzeczy. Kiedy wieczorem wracała do domu, aby przygotować się na jeden z najbardziej ekscytujących dni swojego życia, zauważyła, że przy zaparkowanym samochodzie siedzi jakiś mężczyzna. Odrobinę się zestresowała, ale szła dalej pewnym krokiem.

Kiedy go minęła, chwycił ją od tyłu i wciągnął do auta, w którym siedziało jeszcze dwóch napastników. Odjechali w ciągu kilku sekund.

Zakneblowali ją kawałkiem brudnego materiału, aby nie krzyczała. Próbowała walczyć, wyrywać się… Na próżno. W głowie cały czas miała myśl o jutrzejszym dniu. To miał być wspaniały dzień.

W końcu jeden z nich powiedział jej, żeby zaczęła z nimi współpracować i była grzeczna, bo inaczej umrze. Gdy odjechali w najbardziej odludne miejsce, każdy z nich ją zgwałcił. Dziś Terry na wspomnienie tego wszystkiego mówi:

Wtedy wydawało mi się, a wręcz byłam pewna, że jednak umrę

Cudem ocalała

Sześć godzin po uprowadzeniu, została wyrzucona z samochodu i pozostawiona na pewną śmierć. Rano znalazło ją jakieś dziecko. Była nieprzytomna. Wokół zaczęli biegać ludzie i krzyczeć. Byli pewni, że nie żyje. Wezwano policję. Funkcjonariusze byli takiego samego zdania więc owinęli jej ciało w koc i chcieli zabrać do kostnicy. Wtedy zakaszlała i zamiast do kostnicy, natychmiast zawieziono ją do szpitala w Kenii.

Gdy dotarli na miejsce, Terry nie końca miała świadomość tego, co się stało. Była w połowie naga, jej ciało pokrywała krew, a buzia była cała opuchnięta z powodu pobicia.

Zaginiona panna młoda

Kiedy do Terry zaczęło wszystko powoli docierać, powiedziała personelowi szpitala, że dziś miał odbyć się jej ślub. Początkowo nikt nie był przekonany, co do jej wersji, ale w końcu jedna z pielęgniarek zaczęła obdzwaniać kościoły w okolicy, aby dowiedzieć się, czy gdzieś naprawdę nie brakuje panny młodej.

Bardzo szybko okazało się, że Terry rzeczywiście mówi prawdę. Kiedy Harry dowiedział się, że jego ukochana się odnalazła, był bardzo szczęśliwy.

Gdy Terry przeszła już wszystkie badania, okazało się, że została tak poraniona w czasie gwałtu, że najprawdopodobniej już nigdy nie będzie mogła mieć dzieci. Otrzymała także leki, które miały uchronić ją przez wirusem HIV oraz przed AIDS.

Ukochany jej nie opuścił

Harry wciąż czuwał przy swojej ukochanej, zapewniał ją o uczuciu i deklarował opiekę nad nią oraz pomoc w dojściu do siebie. Terry jednak nawet po dłuższym czasie nie potrafiła zapomnieć tego, co się stało. W jej głowie wciąż pojawiali się ci trzej mężczyźni.

W końcu po trzech miesiącach Terry wykonała badania na HIV. Okazało się, że jest zdrowa. Wtedy podjęła decyzję, że wyjdzie za mąż za Harrego. W lipcu 2005 roku, 7 miesięcy po ataku, Terry oraz Harry w końcu się pobrali i wyruszyli w swoją podróż poślubną.

To nie koniec tragedii w jej życiu

Zaledwie 29 dni później zdarzyło się coś wręcz niemożliwego. Po kolacji małżeństwo poszło się położyć. Harry zapalił piecyk gazowy i przyniósł do sypialni. Gdy pokój rozgrzał się, wyłączył go i wyniósł. Kiedy wracał do łóżka, bardzo źle się poczuł. Mimo ciepła panującego w pokoju zrobiło mu się bardzo zimno. Terry zasugerowała, aby wziął kolejną kołdrę, ale on odrzekł, że teraz nie ma już siły wstać.

Kobieta także źle się poczuła. Wtedy zorientowali się, że coś jest nie tak. Harry stracił przytomność, Terry chwilę później. Jednak ona jakimś cudem się ocknęła. Próbowała ocucić męża, ale się nie udało. Ledwo zeszła z łóżka i zadzwoniła po pomoc. Jak przez mgłę widziała, sąsiada, który przybiegł do nich z mnóstwem ludzi…

Piecyk był uszkodzony i ulatniał się z niego tlenek węgla. Zatruł Harrego.

Pogrzeb był straszny. Zaledwie miesiąc wcześniej byłam w pięknej białej sukni. Harry stał z przodu w swoim garniturze. Był taki przystojny… Minęła dosłownie chwilka, jak biel zamieniłam na czerń, a on… on leżał w trumnie

Depresja

Terry długo nie mogła dojść do siebie. Czuła się całkowicie opuszczona. Załamała się.

Pewnego dnia siedziałam na balkonie i patrzyłam na ptaki, które radośnie świergotały i powiedziałam: Boże, jak możesz dbać o nie, a o mnie nie? W tej chwili uświadomiłam sobie, że 24 godziny na dobę siedzę pogrążona w depresji, z zasłoniętymi zasłonami i że nikt nigdy nie odda mi tego czasu. Zanim się zorientowałam, minął tydzień, miesiąc, rok… To była smutna rzeczywistość

Już nigdy nie chciała kochać…

Terry obiecała sobie, że już nigdy nie weźmie ślubu po tym wszystkim, co przeżyła. Jednak na jej drodze, jak sama mówi, Bóg postawił Tonnego Gobanga.

Spędzali ze sobą dużo czasu, rozmawiali i Terry po raz pierwszy naprawdę otworzyła się na temat tego wszystkiego, co przeszła w życiu. Czuła coś, ale broniła się przed tym ze wszystkich sił. Kiedy Tonny z jakichś powodów nie kontaktował się z nią przez 3 dni, była wściekła. To wtedy uświadomiła sobie, że jest już za późno na bronienie się…

Słońce po burzy

Wkrótce po tym Tonny oświadczył się jej. Ona, mimo swoich uczuć, nie była pewna… Miała ogromny balast doświadczeń i do tego nie mogła mieć dzieci… Gdy o swoich wątpliwościach mówiła mu po raz kolejny, on był bardzo stanowczy:

Dzieci są darem od Boga. Jeśli nam je podaruje, będziemy się cieszyć. Jeśli nie, będę miał więcej czasu, aby kochać Ciebie

Znów szpital…

Trzy lata po ich ślubie Terry źle się poczuła i znalazła się w szpitalu. Zaraz po jego opuszczeniu, pojechała do najbliższego kościoła, aby się pomodlić.

Błagała Boga o to, aby nie zabrał jej teraz drugiego męża i aby wszystko skończyło się dobrze… Okazało się, że kobieta jest w ciąży! 9 miesięcy później na świat przyszła ich pierwsza córeczka Tehille, a za 4 lata, kolejna – Towdah.

Teraz pomaga innym

Po tym wszystkim Terry napisała książkę pt. Crawling out of Darkness, co w wolnym tłumaczeniu oznacza „Wychodząc z ciemności”. Ma nadzieję, że jej doświadczenia życiowe zainspirują innych do walki z depresją, do walki o siebie i swoje życie.

Wybaczyłam napastnikom, choć to nie było łatwe. Zrozumiałam, że muszę się z tym pogodzić i przestać tym żyć. To mnie niszczyło. Myślałam ciągle o ludziach, których ja na pewno nie obchodziłam. Moja wiara w Boga zachęciła mnie do przebaczenia i nie odpłacenia złego złem, ale dobrem

Dziś Terry twierdzi, że życie nie kończy się dlatego, że zdarzają się w nim trudności, które nigdy nawet nie przyszłyby nam do głowy. Jeśli uda nam się mimo wszystko ruszyć na przód, później jest już tylko lepiej…

Nigdy się nie poddawaj! Pamiętaj…

Źródło: faithit.com | Fotografie: Facebook.com, twitter.com