×

Tego w TV nie pokazali: „Już nigdy więcej nie pojadę na mecz do Hiszpanii”

Tego w TV nie pokazali! Polscy kibice narzekają na brak alkoholu na stadionie w Sewilli. Podczas wczorajszego spotkania można było kupić wyłącznie colę, wodę i piwo bezalkoholowe. Zdaniem naszych rodaków Hiszpanie zabili atmosferę Euro 2020.

Już tam nie wrócą

Wczorajszy mecz reprezentacji Polski z Hiszpanią prawdopodobnie na długo zapadnie w pamięci wszystkich kibiców. Emocjonujące spotkanie ostatecznie zakończyło się cennym remisem. Nasi piłkarze wciąż są w grze i mają realne szanse na wyjście z grupy. Atmosfera podczas wczorajszego spotkania była wyjątkowo gorąca i to wcale nie ze względu na upalną pogodę. Spore grono polskich kibiców wybrało się do Sewilli, aby dopingować naszych zawodników. Niestety na miejscu spotkali się z poważnymi utrudnieniami. Jak twierdzi Pan Waldemar, który był na meczu Hiszpania – Polska, na stadionie nie wszystko działało jak należy. Nasi rodacy znaleźli się w bardzo trudnym położeniu.

Wybierając się do Hiszpanii, wszyscy zdawaliśmy sobie sprawę, że mecz będzie szalenie emocjonujący. Po przegranej ze Słowacją, wynik kolejnego meczu oznaczał dla naszych piłkarzy „być albo nie być”. Liczyłem na to, że wyjazd na Euro 2020 będzie dla mnie i rodziny okazją do relaksu. Chcieliśmy się trochę rozerwać. Wiem, że na stadion nie wolno wnosić własnych napojów ze względów bezpieczeństwa. Sądziłem jednak, że to oczywiste, że na stadionie powinna być możliwość zakupu piwa albo drinków.

Mężczyzna bardzo się zdziwił, widząc że w lokalach gastronomicznych mieszczących się wewnątrz stadionu nie można nabyć alkoholu. W ofercie były wyłącznie: coca-cola, woda i piwo bezalkoholowe. Kibice, którzy przejechali ponad 3000 kilometrów, aby trzymać kciuki za polską kadrę czuli się mocno zawiedzeni.

W sklepie na stadionie można było kupić wyłącznie colę, wodę i jakieś dziwaczne piwo smakowe 0 %. Rozumiem, że Hiszpania stara się walczyć z pijaństwem i zapobiegać burdom stadionowym, ale przecież nie jesteśmy dziećmi. To nic złego, aby wypić na meczu piwko lub dwa.

Tego w TV nie pokazali

Jakby tego było mało, obsługa stadionu co chwilę upominała kibiców, aby zasłaniali usta i nos za pomocą maseczek ochronnych. Polacy mieli wrażenie, że Hiszpanie przesadnie obawiają się COVID-19 i łamania obostrzeń. Pan Waldemar również skarży się na notoryczne upomnienia.

Wystarczyło, że na chwilę odsunąłem maskę, aby napić się coli, a już podchodzili do mnie stewardzi i przypominali o przepisach. Czułem się, jakbym był pod ciągłym nadzorem. Przez te wszystkie ograniczenia atmosfera Euro 2020 prysła. Hiszpanie zamienili wspaniałe Święto Sportu w festiwal zakazów i nakazów.

Polscy kibice liczyli na to, że chociaż po zakończeniu meczu będą mogli wybrać się na drinka do miejscowych barów. Niestety i tym razem czekało ich spore rozczarowanie. Jak twierdzi kibic z Polski, wszystkie bary, restauracje i sklepy po ostatnim gwizdku zaczęły zamykać.

Ludzie byli wściekli, ponieważ nie mieli możliwości na uczczenie wywalczonego remisu.

Gdy wyszliśmy z meczu, od razu udaliśmy się w stronę centrum Sewilli. Myślałem, że będę mógł z rodziną i przyjaciółmi posiedzieć w barze lub restauracji i porozmawiać o meczu. Nie było jeszcze północy, a wszystkie lokale już nie działały. Skończyło się na tym, że wróciliśmy do hotelu i poszliśmy spać. Nie tak to miało wyglądać.

Kibic narzeka, że nie miał szans na to, aby nacieszyć się z remisu. Stwierdził, że już nigdy więcej nie wybierze się na mecz do Hiszpanii.

Nie planuję już więcej wyjazdów do Hiszpanii. Wyjście na mecz to nie tylko 90 min. spędzone na stadionie, ale także wycieczka krajoznawcza. Liczyłem na to, że doświadczę prawdziwej przygody.

Kibice, którzy zdecydowali się zostać w domach również mieli okazję na niesamowite doświadczenia. Niektórzy wychodzili nawet z telewizorami na zewnątrz.

Fotografie: Facebook (miniatura wpisu), Facebook

Może Cię zainteresować

zamknij