×

Tajemnicza choroba Kajtusia. Nadal jest zagadką dla lekarzy

Tajemnicza choroba Kajtusia przyniosła wiele łez, złości i pytań, na które nie ma odpowiedzi. Polimikrogyria – gdy po raz pierwszy pani Anna usłyszała to słowo, nie do końca wiedziała, jaka przyszłość czeka całą rodzinę. Nie wiedzieli tego również lekarze, bo schorzenie nadal pozostaje dla medycyny zagadką. Pewne jest jedno – w Polsce dzieci chore na polimikrogyrię można policzyć na palcach. A jedyną pomoc stanowi kosztowne leczenie i rehabilitacja.

Miało być tak pięknie…

Pani Anna Sosińska od zawsze marzyła o dużej rodzinie. Chociaż jej mąż jeździ na wózku inwalidzkim, to marzenie udawało im się realizować. Byli bardzo szczęśliwi.

Wiadomość o czwartej ciąży była spełnieniem marzeń. Po porodzie miało na nich czekać długie, szczęśliwe życie. Ale los postanowił spłatać figla…

Kajtuś urodził się 5 lat temu. Niestety chłopiec przyszedł na świat chory. Diagnoza? Polimikrogyria, bardzo rzadka choroba, o której niewiele wiadomo.

Bóg wiedział, komu dać takie dziecko jak Kajtek, kto będzie je kochać tak mocno i tak bardzo walczyć o jego zdrowie.

– pisze na stronie Siepomaga mama chłopca. I nie zamierza się poddawać.

Tajemnicza choroba Kajtusia – czym jest polimikrogyria?

Polimikrogyria dotyczy jedynie kilku dzieci w Polsce. To choroba, która sprawia, że Kajtuś ma pofałdowaną korą mózgową. „Falbanki”, powstające w mózgu, niszczą niektóre jego obszary. To tykająca bomba, w dodatku z „niespodzianką”. Nigdy nie wiadomo, jaka część mózgu zostanie zniszczona. Umiejętności, które 5-letni chłopiec już nabył, mogą niespodziewanie zniknąć.

Kilkuletni zaledwie chłopczyk cierpi z powodu upośledzonych funkcji poznawczych i motorycznych. Ma padaczkę, drgawki i niedorozwój umysłowy. A przy tym problemy z mową i czuciem. Chłopiec urodził się również ze stopą końsko-szpotawą, przez co wymaga stałej rehabilitacji. Przedszkole spędza, nie mogąc bawić się z innymi dziećmi…

Czy to nie za wiele nieszczęść, nawet jak na dorosłego?

Zrozpaczona matka błaga o pomoc

5-letni Kajtuś Sosiński przeszedł już kilka operacji. Dzielnie znosi trudy rehabilitacji, ale czasem opada z sił. Wtedy porusza się na wózku inwalidzkim, tak, jak robi to jego tata.

Marzenia o szczęśliwej dużej rodzinie, ustąpiły miejsca niepewności, zmartwieniom i cierpieniu.

Tyle strachu każdego dnia, chowam w sobie, by nie pokazać mu, jak bardzo się boję, jak bardzo nie chcę dopuścić do tego, by choroba się rozwijała, a nie umiem znaleźć na nią lekarstwa.

– opisuje dalej mama Kajtka.

Pani Anna ma w sobie wielkie pokłady siły, a jej postawa jest godna podziwu. Każdego dnia robi to, co zrobiłaby pewnie większość matek – walczy. O zdrowie i życia ukochanego dziecka.

Kajtek jest wyjątkowy. Jedyny na świecie. Dziękuję Bogu, że pojawił się u nas w rodzinie.

Aby móc kontynuować niezbędne leczenie, rodzina potrzebuje pomocy finansowej. Kajtuś musi zebrać przynajmniej 10 tys. złotych, aby – przy pomocy specjalistów – stawać się sprawnym i samodzielnym dzieckiem. Choć chłopiec nadal nie mówi, pani Anna marzy, że usłyszy kiedyś od synka słowo „mama”.

Czy tak się stanie?

Źródła: www.siepomaga.pl
Fotografie: Facebook (miniatura wpisu), Facebook

Polecane

Może Cię zainteresować