Kategorie NewsyŻycie

11-miesięczny Szymonek nie żyje. „Szpital nie pozwolił mamie ratować synka”

Szymon Baranowski nie żyje. Chłopiec kilka miesięcy temu przyszedł na świat, a już musiał toczyć bardzo ciężką walkę o swoje życie. W ciężkim stanie trafił do szpitala kilka dni po tym, jak został zaszczepiony przeciw pneumokokom szczepionką Synflorix nr serii ASPNB005AE. Lekarze z placówki od samego początku nie dawali Szymonkowi szans na przeżycie. Mama dziecka, Aneta Baranowska, nie potrafiła się z tym pogodzić i wciąż widziała światełko nadziei dla jej dziecka. Jak się okazuje, miała ku temu powody, bowiem chętnych do pomocy i finansów nie brakowało. Jedyną przeszkodą okazał się być szpital, do którego trafił malec. Dzisiaj na pomoc jest już za późno.

Od tego się zaczęło

16 stycznia, to właśnie wtedy Szymonek został zaszczepiony przeciwko pneumokokom. Jeszcze wtedy nic nie wskazywało na to, że lada dzień może rozpocząć się horror. Zaledwie cztery dni później chłopiec dostał wysokiej gorączki i trafił do szpitala. Tam postawiono diagnozę: immunologiczne zapalenie mózgu.

Ostatecznie 21 stycznia dziecko zostało przyjęte do szpitala. Było reanimowane, wykonano kolejną tomografię komputerową głowy, powstał obrzęk mózgu – opisywał tygodnik „Wprost”

Po badaniach okazało się, że ma obrzęk mózgu, a jego stan jest krytyczny. Pod koniec stycznia lekarze kazali rodzinie pożegnać się chłopcem. Rodzice mieli zostać poinformowani, że nastąpiła śmierć mózgu, a dziecko zostało odłączone od respiratora. Z taką wiadomością nie potrafiła pogodzić się matka chłopczyka, która niemal natychmiast poinformowała lekarza, że nie wyraża zgody na odłączenie. W konsekwencji Szymonek został ponownie podłączony – żył, a badania wykazały przepływy w mózgu. Lekarze wciąż nie widzieli jednak dla niego nadziei. Wyjątkiem był profesor Jan Talar, z którym konsultowała się rodzina.

Szymon Baranowski nie żyje
Wikimedia.org

10 czerwca szpital wydał oficjalny komunikat w sprawie dziecka

W związku z ponownie wpływającymi do Szpitala licznymi zapytaniami od instytucji, mediów, parlamentarzysty i osób prywatnych informujemy, że Pacjent przebywa w naszym Szpitalu na Oddziale Intensywnej Terapii od 22 stycznia 2019 r. w stanie skrajnie ciężkim z nieodwracalnym uszkodzeniem centralnego układu nerwowego – czytamy w dokumencie

„Uprzejmie prosimy o powstrzymanie się od wyrażania nieuprawnionych opinii”

W trakcie hospitalizacji odbyły się kilkakrotnie konsylia lekarskie, wynikiem czego ustalono przyczynę choroby dziecka. Ze względu na tajemnicę lekarską nie możemy jej upublicznić, natomiast pełne informacje są w posiadaniu Rodziców. Na każde z konsyliów Rodzice mogli zaprosić wybranych lekarzy specjalistów. W pierwszym przypadku nie skorzystali z tego prawa. W kolejnych konsyliach wziął udział lekarz rekomendowany przez Rodzinę. O wynikach konsyliów Rodzice zostali drobiazgowo poinformowani, o czym świadczą ich podpisy – informują władze szpitala

Uprzejmie prosimy o powstrzymanie się od wyrażania nieuprawnionych opinii, a także wszelkich działań mogących utrudniać pracę personelu medycznego. Personel Szpitala oświadcza, że nie sprzeniewierzy się najwyższym standardom etycznym – dodano w komunikacie

Szymon Baranowski nie żyje
Pixabay

Apel rodziców o pomoc

Rodzice o pomoc zgłosili się do STOP NOP. Społeczność powiązana ze stowarzyszeniem pomaga rodzinie z Radomia pokryć koszty noclegu w Warszawie, by mogli być przy synku. Zapewnia również opiekę prawnika, który interweniował, kiedy szpital nie godził się na stałą obecność przy dziecku.

Iskierka nadziei i specjaliści, którzy byli gotowi pomóc chłopcu. Na drodze stanął jednak sam szpital

Dzięki pomocy STOP NOP rodzice Szymonka zebrali pieniądze, dzięki którym lekarz specjalizujący się w temacie śmierci mózgowej miał przylecieć specjalnie do dziecka. Chęć udzielenia pomocy wyraził także szpital w Rzymie, do którego miał trafić również niegdyś umierający Alfie Evans. Byli nawet ludzie, którzy byli gotowi chłopa tam przetransportować. Niestety, szpital, w którym przebywał Szymonek, nie dał rodzicom szansy na skorzystanie z pomocy innych specjalistów wydając tym samym na chłopca wyrok.

Usłyszałam też od lekarzy, że nie będą wentylować zwłok. Podają mu już nawet mniej mleka, bo twierdzą, że mu się ulewa… Ja chce ratować swoje dzieciątko, a szpital mi na to nie pozwala – mówiła ze łzami w oczach mama Szymka

Szymon Baranowski nie żyje
Archiwum Prywatne

Konsylium

Wczoraj na grupie na Facebooku poświęconej życiu małego Szymka, napisano, że w poniedziałek ma się odbyć konsylium orzekające śmierć mózgu. Ostatecznie zostało ono jednak przełożone na wtorek.

Wiemy że się martwicie. Dobra wiadomość to taka że nie odbyły się dziś próby bezdechu, a mama nadal rozmawia z rzecznikiem praw dziecka. Zła wiadomość jest taka, że jutro o godzinkę 10:00 ma się odbyć konsylium orzekania o śmierci mózgu. Znów nie mamy czasu na sprowadzenie lekarza z USA. Trzymajcie Szymonka w modlitwach – czytamy

Lekarze wyraźnie informowali o tym, że o odłączeniu od aparatury nie ma mowy, a chłopiec jest poddawany badaniom, dzięki którym mają poznać przyczynę pogorszeniu się stanu zdrowia dziecka.

11-miesięczny Szymonek nie żyje. „Szpital nie pozwolił mamie ratować synka”
Archiwum prywatne

Szymon Baranowski nie żyje. Rodziców oszukano?

Dziś sprawdził się najczarniejszy z możliwych scenariuszy – Szymon Baranowski nie żyje. Czyżby lekarze oszukali rodziców? Tak twierdzi chociażby Justyna Socha, która udzieliła na ten temat specjalnego wywiadu.

Rodziców oszukano. Odłączono Szymonka wcześniej, niż im obiecano. Obiecano, że o 10:30 odbędzie się komisja, w której będą mogli wziąć udział. Obiecano, że jeśli będzie decyzja o odłączeniu, będą mogli przy tym być. Natomiast gdy o 10.00 spotkali się z dyrektor nie zająknęła się nawet mówiąc, że dziecko od pół godziny już nie żyje. Po 10.00 dowiedzieli się, że dziecko jest odłączone. Nie wpuszczono pełnomocnika na rozmowę z lekarzami. Lekarzami, którzy nie pozwolili się rodzicom pożegnać z chłopczykiem. Mama mówiła, że już ma plamy, spuchnięty brzuszek i nie wie, co ma dalej robić. To jest dramat. Nie uszanowano woli rodziców i oszukano ich przy zmowie milczenia… – mówiła Justyna Socha

Tak dłużej być nie może

Niech cały świat teraz powstanie i zmieni to chore prawo. To nie jest medycyna, która ma służyć życiu. To jest medycyna śmierci i nie mam żadnych wątpliwości. Jeśli rodzice nie mają prawa do tego, aby ratować dziecko… Panie premierze, czekamy na zmianę przepisów, którzy obierają rodzicom prawo do dzieci… Nie możecie sprzedawać naszych dzieci medycynie, która nie służy życiu – apeluje Justyna Socha

11-miesięczny Szymonek nie żyje. „Szpital nie pozwolił mamie ratować synka”
Facebook

To nie przez szczepionkę

Kiedy informacja o stanie zdrowia chłopca ujrzała światło dzienne, wielu ludzi zaczęło dopatrywać się powiązania pomiędzy szczepionką, a śmiertelnym zagrożeniem dla życia – szczególnie mowa tutaj o antyszczepionkowcach, którzy wprost twierdzili, że Szymek otrzymał szczepionkę z „wadliwej serii”. Ostatecznie wykluczono jednak „winę” szczepionki, czego potwierdzeniem były wyniki badań genetycznych. Jaka jest prawda miejmy nadzieję, że w końcu się okaże.

Mały aniołki spoczywaj w spokoju…

O historii Szymonka nie wspomniano nawet słowem w ani jednej telewizji. Dlaczego? Na to pytanie odpowiedzcie sobie już sami. Sprawę nagłośnili natomiast internauci np. poprzez hashtag #polskiAlfie. Zróbmy to samo. Nie bądźmy obojętni na karygodną decyzję polskiego szpitala i podzielmy się tą historią z innymi. Niech dowie się o niej jak najwięcej osób!