×

33-latka spodziewa się szóstego dziecka. Kuzynka tłumaczy jej, czym jest antykoncepcja

Takich historii w Polsce jest na pewno bardzo dużo, ale dzięki temu, co napisała do nas Ania, możemy podzielić się z Wami jej przeżyciami. 33-latka, która pochodzi z Mazur, a obecnie mieszka w Warszawie, napisała do nas wiadomość, w której opisała, jak wygląda życie jej kuzynki, która jest w jej wieku i nadal mieszka w jej rodzinnej miejscowości.

Młoda kobieta nie do końca rozumie, dlaczego Julia wybrała taki sposób na życie, pozostawiając daleko w tyle swoje potrzeby i aspiracje

Julia była zawsze ambitna, mimo że pochodziła z biednej, wielodzietnej rodziny, gdzie nie było zbyt dużo możliwości na rozwój. Skończyła technikum, a w ostatniej klasie poznała chłopaka, z którym szybko zaszła w ciążę

„Na świecie pojawił się Kuba, a potem Robert, Wiktor, Zosia i Tomek. Dziś znów moja kuzynka jest w ciąży”

Ja szczerze mówiąc, nie odważyłabym się na więcej dzieci. Mam tylko dwójkę, a też jest mi ciężko. Nie przelewa nam się z mężem. Za każdym razem gdy jadę do rodziny na święta, próbuję rozmawiać z Julią i dowiedzieć się, dlaczego decydują się na kolejne dzieci, skoro zawsze mówiła, że trójka to góra, a nawet wolałaby mieć dwójkę.

W czasie ostatniej wizyty na Wszystkich Świętych porozmawiałam z nią szczerze i dowiedziałam się, że wszystko leży tak naprawdę w relacjach z jej mężem. Powiedziała mi, że nie chciała mieć aż tyle dzieci, ponieważ marzyło jej się pójść na studia, wjechać do większego miasta i zamieszkać w blokach. Jednak jej mąż, który starszy jest od niej o 12 lat, miał zupełnie inne zdanie na temat tego, jak wyglądać ma ich wspólna przyszłość

„Już gdy była w ciąży z pierwszym dzieckiem, powiedział jej, że nie ma szans na to, aby wyjechała do miasta na studia tylko musi zostać w domu, tam, gdzie jest on

Problem polega na tym, że moja kuzynka nie mam pojęcia o tym, jak się poprawnie zabezpieczać… Była w szoku, gdy powiedziałam jej chociażby o tak podstawowej rzeczy, jaką są tabletki antykoncepcyjne. To znaczy przyznała, że wiedziała o tym, że można w jakiś sposób się zabezpieczać, ale prezerwatywy nie były lubiane przez jej męża i dlatego ich nie używali.

Byłam szczerze w szoku, bo jeśli ona nie chciała mieć, a on nie chciał korzystać z prezerwatyw, to mogli szukać dalej rozwiązania tej sytuacji i nie zachodzić za każdym razem w ciążę… Ona jednak uznała, że nie jest to po Bożemu i woli słuchać się męża, bo on ją utrzymuje i do niego należy ostatnie zdanie.

Widzę, jaka jest bieda u niej w domu, bo Julia jest sama, gdy Jan wyjeżdża do pracy na pół roku. Jak tylko sama mogę, to pomagam jej, ale tak naprawdę to nie jest moje zadanie tylko jej męża i jej samej. Martwię się o to, jak będzie wyglądało ich życie za kilka lat i obawiam się, że na tym dzieciątku, które teraz nosi pod sercem się nie skończy

Czy naprawdę Julia nie widzi innego wyjścia z tej sytuacji?

*zdjęcia mają charakter poglądowy

Polecane

Może Cię zainteresować