in

Lewandowski po raz pierwszy szczerze o porodzie żony. Ania otarła się o śmierć

Lewandowscy od dawna mieli swoich fanów. Jednak po narodzinach córeczki, grono ich sympatyków jeszcze bardziej się powiększyło. Niedawno piłkarz udzielił szczerego wywiadu, w którym zdradził dramatyczne szczegóły z przebiegu porodu Ani.

Najszczęśliwszy dzień w życiu

Klara Lewandowska przyszła na świat 4 maja 2017 roku. Był to najszczęśliwszy dzień w życiu młodych rodziców, ale też jeden z trudniejszych. Robert wyznał niedawno, jak wyglądały narodziny jego córeczki.

Najgorsza była niemoc

Lewandowski towarzyszył żonie w czasie porodu, który był nawet dla niego wyczerpujący. Bardzo podziwia Anię, która przez wiele godzin cierpiała.

Bardzo chciałem być z Anią przy porodzie, z patrzeniem na krew nie mam problemu, bo na boisku wiele razy się jej naoglądałem. Ale fizycznie nie dawałem rady. Byłem niesamowicie zmęczony stojąc z boku, dlatego jestem pełen podziwu, że Ania to wytrzymała. Widziałem ten ból, najgorsza była moja niemoc, bezradność. Facet się stara, ale wie, że nic nie może zrobić. A kolejne godziny mijają, kobieta cierpi. Szczególnie gdy poród trwa tak długo…

Dramatyczne szczegóły

Okazało się, że poród był wyjątkowo trudny i długi. W dodatku żona piłkarza straciła dużo krwi i otarła się o śmierć.

To wszystko trwało około 30 godzin. Poród był bardzo trudny, Ania straciła bardzo dużo krwi, potem pani doktor powiedziała, że niewiele brakowało, by skończyło się to o wiele gorzej… Gdy walczyła, ja trzymałem Klarę na rękach. Byłem tak zestresowany, zesztywniały z nerwów, że nie potrafiłem podnieść ręcznika z podłogi

„Dziękuję, że jesteś!”

Od tamtego dnia minęło prawie 2 lata. Ania zdaje się nie pamiętać dramatycznych momentów z porodu, tylko cieszy się każdą chwilą spędzaną z córeczką. Niedawno opublikowała na swoim Instagramie wzruszający wpis.

Bez Ciebie nie idę… Niesamowite, ile taka MAŁA istota potrafi wnieść wspaniałych zmian w życie dorosłych ludzi. Nauczyła nas spokoju, jeszcze większej MIŁOŚCI do drugiego człowieka, mnie – osobę w gorącej wodzie kąpanej – uczy cierpliwości, a do tego jeszcze większej pokory, wdzięczności za każde nawet najmniejsze rzeczy i chwile.

Też to znacie, kiedy po wielu obowiązkach i nieprzespanej NOCY (🤪) widzicie już z samego rana radosną buźkę Waszej pociechy i wszystko, co złe PRZEMIJA?

Moja mała nauczycielko życia – dziękuję, że jesteś! 🙌❤️

Na Instagramie widzimy tylko szczęśliwych ludzi, ale za ich uśmiechami często kryją się trudne przeżycia

Źródło: polki.pl | Fotografie: Instagram.com