×

Syn Krzysztofa Krawczyka padł ofiarą kradzieży. Opublikował rozpaczliwy apel

Syn Krzysztofa Krawczyka padł ofiarą kradzieży. Na syna zmarłego niedawno piosenkarza, co rusz spadają nieszczęścia. Po problemach związanych ze spadkiem, mężczyznę dosięgnął kolejny cios. Złodzieje ukradli mu bardzo cenny przedmiot. Bez niego nie może normalnie funkcjonować.

Problemy piętrzą się

Krzysztof Krawczyk junior zdecydowanie nie może zaliczyć ostatnich miesięcy do udanych. Po tym jak zmarł jego ojciec, wyszło na jaw wiele intrygujących faktów z życia rodziny Krawczyków. Media wielokrotnie informowały o tym, że Ewa Krawczyk przez długie lata utrudniała pasierbowi kontakt z ojcem. Co więcej, usiłowała go również odsunąć od majątku męża. Sprawa podziału spadku zmarłego piosenkarza wciąż jest otwarta. Okazało się bowiem, że mogą istnieć dwie, różne wersje testamentu.

Tymczasem syn piosenkarza musi stawiać czoła nie tylko sprawom sądowym, ale także własnej chorobie, której nabawił się na skutek wypadku samochodowego w 1988 roku. To właśnie wtedy jego ojciec doprowadził do śmiertelnie niebezpiecznej kolizji. Obaj wiele miesięcy spędzili w szpitalach, gdzie walczyli o życie.

O ile piosenkarz zdołał odzyskać dawną sprawność, o tyle w przypadku jego syna tak się nie stało. Jego stan był tak poważny, że konieczne było sprowadzenie specjalnego leku. Ostatecznie przeżył, ale do dziś nie funkcjonuje tak, jak dawniej. W związku z niepełnosprawnością nie może podjąć pracy i utrzymuje się z renty. Obserwując jego zachowania, można zauważyć, że ma problemy z komunikacją z innymi i bywa niesamodzielny.

Syn Krzysztofa Krawczyka padł ofiarą kradzieży

Ostatnio Krzysztof Igor Krawczyk opublikował na swoim facebookowym profilu post, w którym poinformował o tym, że padł ofiarą złodziei. Mężczyźnie skradziono jego jedyny środek transportu, a zarazem narzędzie rehabilitacji, czyli rower. 48-latek napisał w poście, że gorąco apeluje do złodzieja o oddanie przedmiotu, ponieważ jest mu niezbędny:

Ukradli mi dzisiaj rower sprzed Galerii Łódzkiej. Był przypięty łańcuchem na parkingu strzeżonym. To jedyny środek transportu, który stosowałem jako rehabilitację, zgodnie z zaleceniem swego lekarza neurologa. Oddaj rower złodzieju.

Jakiś czas później mężczyzna zamieścił także fotografię skradzionego sprzętu. Sprostował przy okazji, że do kradzieży doszło 2 czerwca w środę, a nie jak wcześniej sądził 4 czerwca.

Jego wpis doprowadził do wielkiego odzewu ze strony internautów. Ludzie radzili mu, aby zgłosił sprawę na policję lub do ochrony budynku, w którym mieszka. Większość komentujących nie rozumie jednak, że ze względu na chorobę będącą skutkiem wypadku w 1988 roku, mężczyzna nie jest w stanie samodzielnie wykonywać pewnych czynności. W tego typu sytuacjach Krzysztof Igor Krawczyk potrzebuje bezpośredniego wsparcia, a nie internetowych porad.

Miejmy nadzieję, że rower szybko się odnajdzie, a złodziei dosięgnie sprawiedliwość.

Fotografie: Facebook (miniatura wpisu), Facebook

Może Cię zainteresować

zamknij