Kategorie NewsyPolitykaPolska

Syn Beaty Szydło zniknął. Zapadł się pod ziemię, a w sieci aż huczy od plotek!

Syn Beaty Szydło zniknął. Tymoteusz zaledwie 2 lata temu przyjął święcenia kapłańskie, a w sieci już huczy od plotek. Podobno młody ksiądz przeżywa kryzys wiary i dlatego nigdzie nie można go znaleźć…

Syn Beaty Szydło zniknął

Dwa lata temu największa duma Beaty Szydło — syn Tymoteusz został księdzem. Młody kapłan bardzo szybko objął posługę kapłańską w jednej z parafii. Już po dwóch latach otrzymał kolejne stanowisko. Miał odprawiać msze trydenckie w Oświęcimiu, co było oczywiście ogromnym wyróżnieniem, jak dla tak młodego zarówno wiekiem, jak i stażem duchownego. Jednak nagle słuch po syny byłej premier zaginął…

Ksiądz Tymoteusz miał zagościć w parafii św. Maksymiliana Męczennika w Oświęcimiu. Tak się jednak nie stało. Wiernych, którzy nie mogli się już doczekać, spotkało rozczarowanie. Duchowny nigdy się tam nie pojawił. Jak się później okazało, poprosił swoich przełożonych o bezterminowy urlop. Po tym dosłownie rozpłynął się w powietrzu. Dlaczego? Tego wciąż nie udało się nikomu ustalić, choć w sieci dosłownie huczy od plotek.

Syn Beaty Szydło zniknął

Syn Beaty Szydło zniknął, a w sieci aż huczy od plotek

Pierwsze szczątkowe informacje zaczęły pojawiać się w internecie już pod koniec sierpnia. Jednak dopiero w październiku wyciekły kolejne. Czego dotyczyły? Niektórzy twierdzili, że młody duchowny zrzucił sutannę, aby żyć jak „zwyczajny mężczyzna”, z kolei inni że doświadczył bardzo poważnego kryzysu wiary.

Już w seminarium miał ogromne wątpliwości…

Teraz na jaw wychodzą kolejne fakty. Jak się okazuje, Tymoteusz już w czasie nauki w seminarium rozważał zrzucenie sutanny. Podobno wstąpił do niego tuż po maturze i do końca nie był świadomy tego, jak wygląda prawdziwe życie kapłana. Nie potrafił odnaleźć się przez to, w nowych realiach. W czasie nauki napisał tekst, który opublikowano na stronie internetowej seminarium.

Początki zawsze są trudne. Życie w seminarium nie jest wyjątkiem od tej zasady, co nie znaczy, że nie jest ono równocześnie na swoim starcie piękne

Trzeba się było przyzwyczaić do życia według ścisłego planu, wczesnego wstawania, pamiętać o rytmie modlitw i przestrzegać czasu milczenia

Pamiętam, że nasze pierwsze rekolekcje miały w sobie wiele napięcia, każdy zadawał sobie pytanie „zostać czy nie”. Próbowaliśmy w ciszy udzielić na nie odpowiedzi. Lwia część postanowiła zostać

On ostatecznie zdecydował, że księdzem zostanie. Jednak czy ta decyzja nie była podjęta przez niego zbyt szybko? Jego zniknięcie może na to wskazywać…