×

Sylwia Gliwa boi się wojny. Aktorka zaczęła przygotowywać się na najgorsze

Sylwia Gliwa boi się wojny. Boi się, że w przyszłości Rosja może zaatakować również Polskę. W związku z potencjalnym zagrożeniem, aktorka już teraz na wszelki wypadek zaczyna przygotowywać się do tego pesymistycznego scenariusza. Co zrobiła, aby zwiększyć swoje bezpieczeństwo i jak rozmawia o tym z dzieckiem?

Inwazja Rosji na Ukrainę

Minął już blisko miesiąc od dnia, kiedy wojska rosyjskie wkroczyły na teren Ukrainy. Dziś, w wyniku wielu niepowodzeń sił Władimira Putina, wojna ma zupełnie inny, zdecydowanie bardziej brutalny przebieg. Putin planuje rzeź, w związku z czym bezlitośni Rosjanie każdego dnia mordują bezbronnych cywilów, w tym kobiety i dzieci. Szacuje się, że od początku inwazji w Ukrainie zginęło już kilkaset ludzi w tym dzieci.

Z pogrążonej w wojnie Ukrainie do Polski przybyło już ponad 2 miliony uchodźców. Ich liczba rośnie z dnia na dzień. Czy tu mogą czuć się bezpiecznie? Czy Putin zamierza zaatakować również Polskę? Na to pytanie odpowiedź zna tylko i wyłącznie rosyjski dyktator.

Sylwia Gliwa boi się wojny

Wielu Polaków nie ukrywa swojego niepokoju wobec sytuacji, która ma miejsce w Ukrainie. Do tego grona zalicza się Sylwia Gliwa. Aktorka znana z serialu „Na Wspólnej” drży o los Polaków i sama zaczęła przygotowywać się na ewentualność wojny. W tym celu wyposażyła swoją piwnicę w najpotrzebniejsze rzeczy.

Myślę, że my wszyscy przez bliskość tego horroru doświadczamy panicznego lęku. Polacy są w bardzo trudnej sytuacji. Mam wokół siebie wiele znajomych kobiet, które otwarcie mówią o tym, że w razie czego piwnice mają już przygotowane. Ja sama też uszczelniłam wszystkie dziury w ścianach piwnicy, zniosłam wodę, jedzenie, ciepłe kołdry, koce, latarkę, radio na baterie, żeby po prostu to wszystko mieć pod ręką

– mówiła w rozmowie z agencją Newseria Lifestyle.

Aktorka przyznała także, że skserowała wszystkie ważne dokumenty, żeby mieć je pod ręką w sytuacji, gdyby musiała opuścić kraj.

Myślę, że wyjazd będzie nieunikniony. Każdy zastanawia się tylko, kiedy nastąpi ten moment, kiedy będzie ta czerwona lampka, bo pod granicą ukraińską stały czołgi i nikt nie wierzył, a to już była przecież czerwona lampka. Ja już zrobiłam ksero wszystkich dokumentów, aktów notarialnych, paszportów, żeby to po prostu w pewnym momencie, kiedy trzeba będzie, oby nie trzeba było, żeby to złapać i iść.

Aktorka nie używa w domu słowa „wojna”

Sylwia Gliwa nie martwi się tylko o siebie, ale także o los 10-letniego syna Aleksandra. Aby nie budzić w dziecku dodatkowego niepokoju, aktorka nie ogląda przy nim programów informacyjnych, nie słucha przy nim informacji i nie używa słowa „wojna”.

Syna staram się trzymać z daleka od obrazów i informacji z Ukrainy. Oczywiście opowiedziałam mu o tym, co się dzieje, powiedziałam, że nic nam się nie stanie, bo jesteśmy w NATO. Opowiedziałam mu, co to jest NATO i że ma się absolutnie niczego nie bać, bo ma rodziców, którzy o niego zadbają i wszystko jest dobrze, jesteśmy chronieni.

Źródła: www.fakt.pl
Fotografie: Instagram (miniatura wpisu), www.instagram.com

Może Cię zainteresować

0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x
zamknij