Zmienił sklep w „galerię sztuki”. Nad piwem i czipsami powiesił obrazy, aby ominąć zakaz handlu

Ludzie mają różne pomysły na ominięcie niedzielnego zakazu handlu. Kilka dni temu pisaliśmy o galerii w Gdańsku, która jest otwarta w niedziele handlowe, jak w każde inne dni. Na szczególną uwagę zasługuje również jeden ze sklepów mieszczących się w Piasecznie.

Właściciel wspomnianego wcześniej sklepu powiesił w nim… „dzieła sztuki”! Jak sam uważa od teraz jest to tzw. placówka kulturalna, a w takich miejscach jest już możliwość sprzedawania innych produktów w wolne od handlu niedziele.

W końcu nie jest już to sklep spożywczo-przemysłowy lecz „galeria sztuki”, a jak widać to spora różnica

Zmienił sklep w „galerię sztuki”. Nad piwem i czipsami powiesił obrazy, aby ominąć zakaz handlu
Udostępnijwykop.pl/Andreth

Tak, nasze sklepy stały się placówkami kulturalnymi… Moim zdaniem to nie jest omijanie zakazu, ale dostosowanie się do nowego prawa. Nie uważam się za „rewolucjonistę”, tylko za przedsiębiorcę, który stosuje się do zapisów prawa. Dostosowaliśmy statut firmy do tego, aby być placówką kulturalną. To jest reakcja na to, co ustawodawca wymyślił… Rozszerzyliśmy nasze usługi o działalność kulturalną, zrobiliśmy w naszych sklepach lokalne centra kulturalne. Ściśle współpracujemy z lokalnymi artystami, planujemy następne wystawy czy happeningi. W tej chwili wystawiamy prace pani Leokadii Nastały – mówi Jarosław Trzaska, mężczyzna, który prowadzi sklep przy ulicy Pod Bateriami.

„Galerię sztuki”, którą znajdziemy w dawnym sklepie, można podziwiać nie tylko w niedzielę

W statucie spółki zostały dokonane zmiany, które zostały zgłoszone do KRS i wszystkich instytucji, które tego wymagają. Sklep nie jest zmieniany w galerię tylko w wolne dni, ale jest nią na co dzień. Dostępne prace można więc oglądać przez cały tydzień tak, jak to ma miejsce w galeriach sztuki.

Co na to Państwowa Inspekcja Pracy?

Co prawda jeszcze takiej nie mieliśmy, ale w najbliższym czasie można się jej spodziewać. Choć jako przedsiębiorca, kontroli urzędników muszę spodziewać się codziennie – odpowiada właściciel.

Jedno jest pewne: klienci nie mają nic przeciwko.

Klienci są do tego pomysłu bardzo przychylnie nastawieni, spodobało im się to rozwiązanie. Są zaskoczeni, ale sztuka, z którą się zetkną, ma szanse ich zainspirować, zmusić do myślenia.

Źródło: natemat.pl | Fotografie: wykop.pl/Andreth