in

W czasie sesji w górach zobaczyli czarny punkt. Szybko się do nich zbliżał

Agnieszkę i Patryka połączyła pasja, jaką są górskie wędrówki. Nikogo nie powinien więc dziwić fakt, że do zaręczyn pary doszło w Tatrach, gdzie oboje świętowali tę wyjątkową okoliczność. Chcąc upamiętnić piękne chwile, zdecydowali się na romantyczną sesję zdjęciową. Nie ulega wątpliwości, że zdarzenia, które miały miejsce tego dnia, zakochani będą wspominać jeszcze przez bardzo długi czas. Wszystko przez nieproszonego „gościa”.

Chwila zgrozy

Sceny niczym z horroru miały miejsce 15. stycznia około godziny 17.00 na początku czarnego szlaku w odległości kilkudziesięciu metrów od parkingu.

Kiedy szukaliśmy dobrego miejsca wśród drzew na szlaku, narzeczona dostrzegła w oddali, ok. 100-150 metrów od nas, coś ciemnego, poprosiła naszego fotografa, żeby zaświecił w to miejsce latarką – opowiada Patryk w rozmowie z Fakt24

Chwilę później sprawdził się jeden z najbardziej przerażających scenariuszy. Okazało się, że ciemny, niepozorny punkt, który zaczął się ruszać, to ogromny niedźwiedź! Kiedy cała trójka zdała sobie z tego sprawę, natychmiast udali się w kierunku samochodu. Właściwie to uciekali, ile sił w nogach…

O włos od tragedii

Narzeczona mocno mnie chwyciła za rękę i zaczęliśmy uciekać. Co chwilę oglądałem się do tyłu i widziałem, że niedźwiedź się do nas zbliża. Martwiłem się też, czy u naszego fotografa, Marcina, wszystko w porządku, bo był 15 metrów za nami. Na szczęście, kiedy byliśmy już naprawdę blisko samochodu, niedźwiedź zrezygnował z kolacji i przestał nas gonić – dodaje pan Patryk dla Fakt24

Choć wkrótce potem cała trójka była już bezpieczna, jeszcze przez dłuższą chwilę nie potrafiła się otrząsnąć po tym, co ją spotkało.

Serca strasznie nam biły, narzeczona się cała trzęsła a Marcin miał ręce jak z galarety ja do końca dnia nie mogłem uwierzyć, że jakiś niedźwiedź mógł mam wyjść na spotkanie z nami – dodaje szczęśliwy narzeczony

W czasie sesji w górach zobaczyli czarny punkt. Szybko się do nich zbliżałUdostępnij

Szczęśliwe zakończenie

Kiedy świeżo upieczeni narzeczeni odjechali z miejsca, gdzie stanęli twarzą w twarz z niedźwiedziem, ostrzegli uczestników kuligu, których spotkali nieopodal. Niedługo potem para znalazła inne, równie piękne miejsce na upamiętnienie tego niezwykłego momentu w ich życiu, gdzie sesja przebiegła już bez najmniejszych zastrzeżeń.

Źródło: fakt.pl, Marcin Cieciora Fotografia Ślubna / Facebook | Fotografie: facebook.com | Miniatura wpisu: Marcin Cieciora Fotografia Ślubna / Facebook