in

„Kodeks gwarantuje, że będziesz mi dawała d**y”. Takie słowa Patrycja usłyszała z ust męża

Gwałt to trudna, a zarazem bardzo delikatna sprawa. Nie inaczej jest w przypadku nadużyć seksualnych, do których dochodzi w domowym zaciszu. Ofiary zazwyczaj nie mówią o tym, co je spotkało i próbują wyprzeć z pamięci to przykre zdarzenie, wierząc, że ich „drugie połówki” w końcu zmienią swoje podejście i przestaną je molestować. Niestety, często jest to tylko nadzieja, która w konsekwencji ma niewiele wspólnego z rzeczywistością.

Historia Alicji

40-letnia Alicja pracuje na co dzień jako redaktorka w małym wydawnictwie książkowym. Dziś już wie, że to, co przez lata robił jej mąż, było niczym innym jak wymuszeniem seksualnym i gwałtem. Kiedy w końcu powiedziała sobie dość, złożyła pozew do sądu o rozwód.

Z jednej strony seks może być źródłem radości i dawać poczucie szczęścia, ale z drugiej seksem łatwo drugą osobę zadręczyć. I to dosłownie – mówi otwarcie Alicja

Mój mąż nauczył się, że jeśli odpowiednio długo będzie marudził, jęczał i mnie straszył kochanką, rozwodem i wizytą w agencji towarzyskiej, to ja w końcu ulegnę. Mam wrażenie, że niemal całe nasze życie erotyczne polegało na tym, że on wymuszał seks, a ja mu ulegałam dla świętego spokoju. Nie byłam w stanie tego jęczenia słuchać. Wolałam udawać orgazm na siłę… – dodaje kobieta

„Kodeks gwarantuje, że będziesz mi dawała d**y”. Takie słowa Patrycja usłyszała z ust męża
UdostępnijPexels

Oczywiście nie zawsze tak było. Kiedyś Alicja uwielbiała uprawiać seks ze swoim partnerem. Czar jednak szybko prysł, bo ona znała umiar, on niestety nie.

Nie dawał mi spokoju, chciał seksu trzy, cztery razy dziennie. Gdy się nie godziłam, bo to zwyczajnie było dla mnie za dużo, słyszałam nieustająco obelgi, jaka jestem beznadziejna, tępa i brzydka. Że on się nie dziwi, że ja nie chcę seksu, bo przecież żadna kłoda nie ma na to ochoty. Potem mówił, jaki to on jest biedy, jak go nie kocham, nie dbam o jego potrzeby i że będzie musiał w końcu wylądować w burdelu. Miał nadzieję, że się zakazi syfilisem, którego mi sprzeda za karę – wyjaśnia kobieta

Przez zachowanie mężczyzna, Alicja nawet przez chwilę nie zatęskniła za seksem, którego tak bardzo domagał się i wymuszał jej partner.

Nie miałam nigdy siły, żeby powiedzieć definitywnie „nie”. On ciągle w kółko powtarzał, że przysięgałam na ołtarzu, że to mój obowiązek, że go zmuszam do zdrady – kończy Alicja

„Kodeks gwarantuje, że będziesz mi dawała d**y”. Takie słowa Patrycja usłyszała z ust męża
UdostępnijPixabay

Seks to małżeński obowiązek. Pytanie tylko, gdzie są jakieś granice?

„Małżonkowie są zobowiązani do wspólnego pożycia, wzajemnej pomocy i wierności” – tak mówi artykuł 23 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Ten krótki zapis w opinii małżonków żądających seksu daje im do niego prawo, co niektórzy wykorzystują wbrew woli drugiej osoby.

Tak było chociażby w przypadku Patrycji

Kodeks mi gwarantuje, że będziesz mi dawała d*py – tak mówił, niby w żartach, mój mąż. A ja się śmiałam… – dzisiaj Patrycja już wie, że to nie były żarty

Pierwszy raz to się stało, gdy wrócił do domu po paru piwkach, na które poszedł z kolegami po pracy. Był wesoły, żartował, ale od progu chciał seksu. Zresztą jak zawsze po alkoholu… Ja nie chciałam, miałam robotę do dokończenia, poza tym nie lubiłam się z nim kochać, gdy był pijany czy wstawiony, bo stawał się brutalny, o smrodzie przetrawionego alkoholu nie wspomnę – opowiada Patrycja, która ostatecznie nie miała nic do gadania

Rzucił mnie na łóżku, wprawnym ruchem rozchylił szlafrok i zsunął majtki. Miałam wtedy dwa wyjścia: albo zacząć krzyczeć i walczyć, albo ulec. Wiedziałam, czułam to, że niezależnie od tego, co zrobię, on dopnie swego. Uległam… Potem czułam się strasznie. Ale wypiłam dwa kieliszki wina duszkiem i uśpiłam ten wstyd, strach i obrzydzenie – wspomina roztrzęsiona kobieta

Patrycja następnego dnia postanowiła powiedzieć mężowi, co myśli na temat jego zachowania. Podkreśliła, że czuła się fatalnie przez to, w jaki sposób zmusił ją do współżycia.

Patrzył, jak bym była nienormalna, zmyślała historie z sufitu i próbowała mu coś wmówić. „Przecież ci się podobało”, krzyczał, „ruszałaś biodrami”, darł się na całe mieszkanie. A ja byłam tak rozbita, że jedynie stać mnie było na płacz w łazience – kontynuuje z niedowierzaniem

„Kodeks gwarantuje, że będziesz mi dawała d**y”. Takie słowa Patrycja usłyszała z ust męża
UdostępnijPexels

W końcu Patrycja zaczęła wmawiać sobie, że to nie jest gwałt, a smutki topiła w kolejnych butelkach wina

Zaczęła wmawiać sobie, że pewnie tak wygląda życie małżonków, a jej mąż zachowuje się jak każdy inny mężczyzna. Nie zmieniło to jednak fakt, ze wciąż czuła się koszmarnie.

Przecież nie byłam bita, nie miałam siniaków, teoretycznie nic mi się nie działo… Ale przecież nie bez powodu czułam się koszmarnie, zbrukana, podeptana i zgwałcona właśnie. Jednak wiedziałam, że jeśli przyznam się sama przed sobą do tego, że mój mąż regularnie przemocą zmusza mnie do seksu, nasze małżeństwo się rozpadnie na tysiąc kawałeczków. I nie da się już tego pozbierać – mówi ze łzami w oczach – Patrycja

Aby poradzić sobie z negatywnymi emocjami, które nieustannie się w niej nawarstwiały, zaczęła coraz częściej sięgać po winno, w którym odnajdywała ukojenie. Pewnego jednak dnia, około godziny 18.00, kiedy była pijana, a jej dzieci siedziały głodne, postanowiła w końcu wziąć się w garść i powiedziała sobie „nigdy więcej”.

Wystąpienie o rozwód

Patrycja ostatecznie wystąpiła o rozwód z orzekaniem o winie. Co na to sąd? Nie uznał jej zarzutów odnośnie wielokrotnego gwałtu, bowiem nie miała obdukcji, nigdy nie wzywała policji i nigdzie niczego nie zgłaszała. Mimo decyzji wymiaru sprawiedliwości, dzisiaj wychowuje dzieci w pojedynkę i nie szuka mężczyzny, z którym mogłaby się związać. Prawdopodobnie boi się, że każdy kolejny będzie postępował z nią podobnie.

„Kodeks gwarantuje, że będziesz mi dawała d**y”. Takie słowa Patrycja usłyszała z ust męża
UdostępnijWikimedia Commons

Przerażające statystyki

Co mówią na ten temat statystyki? Fundacja na rzecz Równości i Emacypacji STER opublikowała w 2016 roku raport z przeprowadzonych na 451 Polkach badań. Oto ich wyniki:

87 proc. (przebadanych kobiet) spotkało się w swoim życiu z jakąś formą molestowania seksualnego. 37 proc. uczestniczyło w aktywności seksualnej wbrew swojej woli. 23 proc. doświadczyło próby gwałtu, a 22 proc. gwałtu. W większości wypadków sprawcą była osoba bliska: (obecny 22 proc.) lub były partner (63 proc.), a do zdarzenia doszło w mieszkaniu (55 proc.)

Zdaniem seksuologa profesora Zbigniewa Izdebskiego mężczyźni zdecydowanie częściej niż kobiety podkreślają, że partnerka w stałym związku ma obowiązek zaspokajać potrzeby seksualne drugiej osoby. Dla porównania uważa tak blisko 55 procent panów i zaledwie 31 procent pań.

Czy w małżeństwie można mówić o gwałcie?

Czy kiedy jedno z małżonków próbuje wymusić seks na drugim, a ten w końcu dla świętego spokoju ulega, możemy mówić o przemocy seksualnej? Aby poznać odpowiedź na to pytanie należy odnieść się do art. 197 kk, który mówi „kto przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem doprowadza inną osobę do obcowania płciowego, podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12”. Oczywiście, tyczy się to również małżonków.

__________________________________________________
*Zdjęcia użyte w artykule mają charakter poglądowy

Źródło: kobieta.wp.pl | Fotografie: google.com, imgur.com