×

Zaczęła rodzić na ulicy. Taksówkarz powiedział że w życiu nie zawiezie jej do szpitala

Panuje powszechne przekonanie, że kobiety w ciąży powinno traktować się szczególnie delikatnie. Z tego też powodu ustępujemy im miejsca, pomagamy gdy niosą ciężkie zakupy lub zwyczajnie serdecznie staramy się im pomóc. Okazuje się jednak, że nie wszyscy są tego zdania, o czym przekonała się na początku października pani Ania. O tym, co ją spotkało, napisała do naszej redakcji, aby podzielić się niesprawiedliwością i znieczulicą, która panuje niestety na całym świecie – nie tylko w Polsce.

„Byłam w dziewiątym miesiącu ciąży, gdy postanowiłam pójść na drobne zakupy do sklepu spożywczego oddalonego od mojego domu jakieś 6 przystanków tramwajem”

Wydawało mi się, że to nie jest daleko, a ja czułam się na siłach, więc wybrałam się tramwajem. Oczywiście od razu jakiś chłopiec ustąpił mi miejsca i nawet wziął bilet, aby mi go skasować. Jak się niestety zaraz państwo dowiecie, nie każdy ma wobec młodych kobiet spodziewających się dzieci dobre zamiary

„Wysiadłam z tramwaju, skierowałam swoje kroki do spożywczego, zrobiłam zakupy i chciałam wrócić na przystanek”

Jednak w jednej chwili dopadł mnie tak ogromny ból w podbrzuszu, że nie byłam w stanie w ogóle się ruszyć. Nagle poczułam także, że moje majtki stają się coraz bardziej mokre i już wtedy wiedziałam wszystko – odeszły mi wody.

Zawsze tłumaczyłam sobie, aby nie wpadać w takiej sytuacji w panikę, ale gdy zorientowałam się, że jestem daleko od domu i nie ma w pobliżu żadnej bliskie mi osoby, zaczęłam się denerwować. Zobaczyłam postój taksówek i i stojący na nim jeden pojazd. Jakimś cudem doczłapałam się do niego, chwyciłam za klamkę, a kierowca już zdawał sobie sprawę, że coś jest ze mną nie tak. wyszeptałam do niego wtedy, że odeszły mi wody i bardzo proszę aby zawiózł mnie do szpitala, ponieważ za chwilę zacznę rodzić. No co on odwrócił się do mnie, spojrzał mi w oczy i powiedział:

„No chyba pani żartuje! Nie ma takiej szansy, żeby mi tu pani wsiadała do samochodu. Kto potem to będzie czyścił? Przecież nie pani tylko ja! Nie ma szans, do widzenia”

Nawet nie byłam w stanie tego analizować, ponieważ liczyła się każda chwila i bardzo chciałam przede wszystkim dostać się do szpitala. Gdy już myślałam, że urodzę na ulicy, całej rozmowie przysłuchiwała się pani, która akurat szła w stronę swojego auta i powiedziała, że mnie podwiezie. Gdyby nie ona i to w jaki sposób mnie potraktowała, myślę, że mogłabym urodzić w miejscu, które nie byłoby komfortowe ani dla mnie, ani dla mojego dziecka.

Nie jestem mściwą osobą, ale gdybym tylko pamiętała, który to był taksówkarz i jaka korporacja, to na pewno bym opisała szerzej całą sytuację, ponieważ uważam, że to jest karygodne, aby zostawić kobietę rodzącą na środku ulicy i po prostu odjechać

*Zdjęcia mają charakter poglądowy

Może Cię zainteresować

zamknij