Kategorie Życie

Zaczęła randkować z facetami przez aplikację. Nie miała pojęcia, że spotka ją taka krzywda

W dzisiejszych czasach ciężko ludziom zdecydować się na poważne związki. Często niestety rezygnują w połowie drogi, ponieważ uważają, że się nie dogadają z partnerem. Niestety tak można w nieskończoność, co niestety może doprowadzić do tego, że na starość będziemy sami. Właśnie z tej obawy wiele osób instaluje aplikacje randkowe, które teoretycznie mają sprawić, że w szybki i łatwy sposób znajdziemy ukochaną osobę. Czy aby na pewno?

Jedna z kobiet opowiedziała, jak działa taka aplikacja i ile złego może komuś wyrządzić…

' #date '

No dobra. Sprawa zaczyna mnie niepokoić. Czy kiedykolwiek spotkam faceta, który będzie gotowy na poważny związek ze swoją równolatką? Tak, wiem, że brzmi to dziwnie, ale ostatnie dwa lata pokazały mi, że jeśli nie jestem wysportowaną 25-latką z pasjami o anielskim usposobieniu, nie mam nawet na co liczyć, jeśli chodzi o mężczyzn. Ale powoli…

Wszystko zaczęło się od tego, że zostawił mnie po 10 latach facet. Oczywiście odszedł do młodszej i od razu uprzedzam – mam 41 lat i jestem zadbaną kobietą z poczuciem humoru i fajnym życiem. Najwidoczniej to nie wystarczało panu S. On woli teraz młodszą o 16 lat Martę, która jest dla niego (uwaga cytuję) ‚ideałem, którego szukał całe życie”. Dzięki wielkie dupku!

Co zrobiłam? Zainstalowałam sobie apkę, aby znaleźć faceta. Tak, wiemy, że teraz przewracacie oczami i wydaje Wam się, że to i tak nic nie da. Teraz to wiem, wtedy nie miałam pojęcia i po prostu bardzo chciałam być szczęśliwe zakochana. Na pierwszy ogień poszedł Robert. Byłam z nim na kilku randkach, które nie skończyły się nawet na pocałunku. Wydawało mi się, że muszę jak najwięcej wychodzić, aby poznawać ludzi. To nie była dobra decyzja… Robert praktycznie każdą decyzję w swoim życiu konsultował z matką – wybór dania w restauracji także omawiał z nią przez telefon. Chciałam dać mu szansę, ale nie miała to sensu. Gdy powiedziałam mu na koniec, że powinien być bardziej samodzielny, usłyszałam, że jestem zasraną egoistką i dobrze, że tak się skończyło. Yyyy, poważnie?!

Drugi mężczyzna, z którym poszłam na randkę był ostatnim z tej aplikacji. Przy nim zatrzymamy się nieco dłużej ;) Pan Wojtek wydawał się być idealny. Prawnik z pasjami, umiejący gotować i kochający podróże. Lepiej nie mogłam trafić? No to poczekajcie…

Bardzo szybko zamieszkaliśmy razem. Było tak, jak sobie wymarzyłam. Wieczory były upojne, a w ciągu dnia po pracy wychodziliśmy w wiele fajnych miejsc. Kolacje w domu zdarzały się naprawdę rzadko. Zaczęło mnie jednak niepokoić to, że wszędzie Wojtek zabiera ze sobą telefon – do toalety, do kuchni, czy gdy wstaje od stołu. Gdy go o to zapytałam, to oczywiście wykręcał się pracą. Po jednej z jego pracowniczych imprez zrobiłam coś, czego nie powinnam – zajrzałam do jego telefonu. I wiecie co odkryłam? Ciągle zainstalowaną aplikację… Pomyślałam sobie, że to jeszcze o niczym nie świadczy, ale weszłam w nią… Rozpoczętych 12 rozmów tylko w tym tygodniu. Zbereźna wymiana zdań i nagie zdjęcia, które sobie wysyłali. Zrobiło mi się niedobrze i od razu obudziłam Wojtka.

Uwaga, teraz dopiero będzie ciekawie. Przygotujcie się! Wojtek powiedział mi tak: „Kochanie, ale czego ty się spodziewałaś? Że będę Ci wierny, jeśli jest tyle pięknych kobiet?” I to były jego ostatnie słowa skierowane do mnie. Spakowałam się i wyniosłam. Dziś nie potrzebuję na siłę faceta do tego, aby być szczęśliwa, bo wiem, że kiedyś się zakocham, ale nie teraz…

Najważniejsze to znaleźć wewnętrzne szczęście i spokój