×

„Putin nie ma już nic do stracenia”. Dziś mija 30. dzień inwazji na Ukrainę

Dziś mija 30. dzień wojny w Ukrainie. Wojny, na którą skierowane są oczy całego świata. Wojny, która wygląda zupełnie inaczej i ma zupełnie inny przebieg, niż ktokolwiek wcześniej mógłby to sobie wyobrazić. Dziś, po miesiącu inwazji na niepodległą Ukrainę wiemy jedno: „Putin nie ma już nic do stracenia” i będzie eskalował działania wojenne.

Wojna w Ukrainie od początku nie układa się po myśli Władimira Putina

Ukraina dzielnie broni się już ponad cztery tygodnie, wojska rosyjskie ponoszą znaczące straty i jak dotąd nie osiągnęły żadnego większego celu, a państwa demokratyczne nakładają kolejne znaczące sankcje gospodarcze na Rosję. Tymczasem Rosjanie, chcąc pokazać swoją wyższość i przewagę na polu bitwy. Próbując złamać morale Ukrainy, dopuszczają się okrutnych zbrodni wojennych na ludności cywilnej. Niesie to za sobą wiele ludzkich tragedii: umierają bezbronne kobiety, giną niczemu winne dzieci. W ostatnim czasie głośno zrobiło się m.in. o przypadku 4-letniego Saszy, który zaginął podczas ucieczki z Kijowa. Dziś Saszy szuka cały świat. Nikt nie wie, czy chłopiec wciąż żyje.

Z pewnością nie tak wyobrażał sobie przebieg tej wojny Władimir Putin – agresja wobec cywilów nie musiała być pierwotnym celem Rosji na początku inwazji.

Na początku, a przynajmniej tak można wnioskować na podstawie oświadczeń Putina, rosyjskie wojska miały raczej rozkaz nieniszczenia infrastruktury cywilnej i niestrzelania do cywilów. Okazało się jednak, że to dość mocno związało wojskowym ręce – zwłaszcza jeśli chodzi o próby przejmowania dużych miast. Obecnie niszczenie miast i zabijanie cywilów to wyraz bezsilności Rosjan. Przykładami są m.in. Charków czy Mariupol. Nawet jeśli na początku założono, że rosyjscy żołnierze nie będą atakować cywilów, tak teraz ta zasada nie obowiązuje

– mówi w wywiadzie dla Wirutalnej Polski analityczka ds. Białorusi i Rosji Państwowego Instytutu Spraw Międzynarodowych Anna Maria Dyner.

Dziś chyba nikt nie ma wątpliwości, że rosyjski przywódca został postawiony pod ścianą. Jako polityk w oczach Zachodu jest już skończony.

„Putin nie ma już nic do stracenia”

Obecnie w wymiarze politycznymi państwa zachodnie nie mają już większego wpływu na decyzje Putina. Rosyjski przywódca zdaje się realizować swoje działania, bo z jego punktu widzenia nie ma już nic do stracenia. Jak donosi prof. dr hab. gen. Stanisław Koziej, wykładowca, były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego i ekspert Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego, Rosja zdecydowała się na wojnę na wyniszczenie, bo obawia się konfrontacji zbrojnej z armią ukraińską, podczas gdy „Putinowi pozostało już tylko straszenie”.

Rajd na Kijów się nie udał. Rosja szybko przeszła do realizacji doktryny eskalacyjnej. Przystąpili z fazy wojny o niskiej intensywności w wojnę totalną, z ostrzeliwaniem i bombardowaniem ludności cywilnej i budynków cywilnych. To najbardziej obrzydliwe, właśnie te zbrodnie wojenne. Putinowi pozostało już tylko straszenie.

Mimo licznych porażek na polu bitwy, komentator geopolityki Jan Rokita uważa, że „przypuszczenie, że Putin się wycofa, jest niedorzecznością polityczną i modlitwą o cud”.

Wycofanie się po tym, co już się stało, byłoby katastrofą. Tyrani, którzy przegrywają wojnę w tej skali, odchodzą, umierają, zostają zabici. Dlatego będzie chciał zdobyć Ukrainę za wszelką cenę.

Rosja straszy przyciskiem nuklearnym. „Jeśli NATO nam grozi, mamy prawo…”.

Źródła: wiadomosci.wp.pl
Fotografie: Instagram (miniatura wpisu), www.instagram.com

Może Cię zainteresować

0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x
zamknij