×

Pacjentka przeżyła horror na poznańskim oddziale SOR. Jej historia poraża

Młoda pacjentka przeżyła horror na oddziale SOR. Ledwo uszła z życiem. Wszystko przez to, że lekarze skupiają się na osobach chorych na COVID-19.

Pełne ręce roboty

Druga fala koronawirusa w Polsce daje się mocno we znaki służbie zdrowia. Codziennie przybywa chorych na Covid-19 pacjentów. W większości placówek medycznych zaczyna brakować łóżek dla zakażonych osób. Niektórzy odsyłani są z jednego do drugiego szpitala. Tak jak pan Marcin z Wodzisławia.

Personel medyczny ma pełne ręce roboty. Niekiedy przez kontakty z pacjentami chorymi na Covid-19, sami wymagają specjalistycznego leczenia. Do tego dochodzą jeszcze teleporady. A gdzie czas dla osób z innych schorzeniami? Okazuje się, że muszą oni czekać na „swoją kolej”.

Przeżyła horror na oddziale SOR

Weronika Kujawa z Poznania postanowiła podzielić się swoją historią za pośrednictwem mediów społecznościowych. Swoje niemiłe wspomnienie zaczyna od słów:

TAK WYGLĄDA PACJENT WYPISANY Z SORU W STANIE DOBRYM DO DOMU. Tak Kochani ten spuchnięty sinokoperkowy zombie to JA. Początek pandemii koronawirusa lekarze skupieni tylko na nim bagatelizujący inne choroby które nagle przestały istnieć.

Okazuje się, że młoda kobieta zgłosiła się do poznańskiego SOR-u z silną dusznością oraz bólami brzucha. Jednak w trakcie wizyty u lekarza, ten zajęty był innym „pilniejszym” pacjentem:

Lekarz w tym czasie patrzył na mnie i rozmawiał przez telefon na TELEPORADZIE z pacjentem z podejrzeniem korony. Tak dobrze czytacie w trakcie mojej wizyty. Gdy skończył rozmawiać wstał nie zwracając uwagi na mój pogarszający się stan oświadczył że mam PRZEJŚĆ do gabinetu chirurga na drugim końcu szpitala. Zdążyłam tylko wstać przejść przez drzwi i zemdlałam upadając na krzesła w poczekalni. Zbierał mnie nie lekarz a mój chłopak.

Okazuje się, że później było tylko gorzej. Stan młodej kobiety zaczął się pogarszać, ale personel medyczny tylko „rozłożył ręce”:

Posadzono mnie na wózek inwalidzki nie podano mi tlenu nigdzie nie udokumentowano tego omdlenia. Co chwilę traciłam przytomność na kilka sekund i czułam jak mnie „odcina”. Kazano mi czekać na korytarzu dusząc się przez 4 h zanim podpięto mi kroplówkę z PARACETAMOLEM. NIE PODANO MI TLENU, nie zrobiono EKG. Po kilku godzinach nie mając pomysłu na powód bólu mojego brzucha wypuszczono mnie do domu z zaleceniem zrobienia KOLONOSKOPII i podejrzeniem częściowej niedrożności jelit.

Weronika Kujawa opowiada, że ledwo przeżyła tamten dzień. Przeraża ją paraliż służby zdrowia i lekceważenie pacjentów, którzy nie chorują na Covid-19:

Do dziś nie wiem co mi wtedy było ale cieszę się że mimo takiego zaniedbania przez personel nadal żyje. To był jeden z takich momentów gdzie człowiek na prawdę myśli że to już chyba koniec.

Wojna w komentarzach

Pod wpisem młodej kobiety szybko pojawiły się kolejne zaskakujące opowieści o tym, jak personel traktuje pacjentów z innymi schorzeniami:

Ostatnio w szpitalu w Limanowej nakrzyczano na mnie bo po upadku ze schodów i uderzeniem tyłem głowy w kant betonowych schodów, po omdleniu, wymiotach, bólu potylicy aż do połowy kręgosłupa szyjnego przyjechałam na SOR z 7-letnią córką ponieważ nie miałam z kim jej zostawić. Kręciło mi się w głowie, zalałam się potem i ledwo stałam a babka z recepcji wykłócała się ze mną bo Ona mi nie wierzy że nie miałam z kim córki zostawić. Nikt mnie nie zbadał, pogadali, pokrzyczeli, powiedzieli że mam wstrząs mózgu i kazali czekać 3/4 godziny na tomografię gdzie szpital był dosłownie pusty i nikogo poza mną tam nie było, a personelu było aż za dużo…

Internauci nie szczędzą też negatywnych komentarzy pod adresem medyków. W wielu wypowiedziach nie brakuje pomysłów prywatyzacji polskiej ochrony zdrowia. Według popierających ten pomysł to dużo lepsze rozwiązanie niż obecna publiczna forma:

Są jeszcze szpitale, w których traktuje się człowieka jak człowieka, ale fakt, jest ich coraz mniej. Niemniej to wina systemu. Gdyby NFZ zlikwidować i te składki odkładać na koncie, albo przeznaczać je na prywatne ubezpieczenie, nie miałby człowiek takich problemów, bo mógłby się leczyć prywatnie.

W komentarzach znajdziemy także kilka innych przerażających opowieści o tym, jak ludzie godzinami czekali na przyjęcie bądź na wynik wymazu na koronawirusa. Jak napisała jedna z internautek:

Przedwczoraj zawieźliśmy moja mamę na SOR z dusznościami i bólem brzucha po godzinie już po „badaniach” wypuszczona do domu…zrobiono badanie krwi i kazali iść do swojego lekarza…wczoraj rano mama jeszcze gorzej się czuła nie miała już siły wstać a brzuch Ją aż piekł. Wezwaliśmy pogotowie przyjechali, zabrali…przepisali relanium bo niby na tle nerwowym nie było odnotowane że dzień wcześniej była.

Czyżby wpis Weroniki obnażył inny problem ochrony zdrowia niż wyłącznie kwestie zaopatrzeniowe?

Źródła: www.instagram.com, www.facebook.com
Fotografie: Instagram (miniatura wpisu), Twitter, Facebook

Polecane

Może Cię zainteresować