×

Przez 8 dni gwałcili 26-letnią Monikę. Oprawcy chcą niższego wyroku

Prawnicy gwałcicieli zapowiadają apelację.  Łódzkiej Prokuraturze jest to nawet na rękę, bo zdecydowanie wolałaby wyrok dożywocia dla trzech gwałcicieli, którzy przez 8 dni torturowali 26-letnią Monikę. Aktualny wyrok, 25 lat więzienia dla każdego z trzech mężczyzn, nikogo na razie nie satysfakcjonuje.

Wyrok łódzkiego sądu

W poniedziałek 8 czerwca w Sądzie Okręgowym w Łodzi zapadł wyrok skazujący 36-letniego Tomasza K, 39-letniego Sebastiana T. i 39-letniego Grzegorza K. na 25 lat więzienia za uszkodzenia ciała ofiary ze skutkiem śmiertelnym, gwałt zbiorowy ze szczególnym okrucieństwem oraz pozbawienie wolności połączone ze szczególnym udręczeniem. Dodatkowo Grzegorz K. został uznanym winnym za kierowanie gróźb karalnych pod adresem ofiary. Wszyscy dostali maksymalne wyroki 25 lat pozbawienia wolności. Sąd nałożył też na nich obowiązek zapłaty zadośćuczynienia na rzecz matki 26-latki w wysokości 250 tysięcy złotych.

Mężczyźni zostali aresztowani 31 lipca. Początkowo wydawało się, że wywiną się trzema latami więzienia, jednak po interwencji Prokuratora Generalnego zmieniono kwalifikację czynu.  Wyrok 25 lat więzienia, choć wysoki, nie usatysfakcjonował prokuratury, która po namyśle uznała, że dużo lepsze byłoby dożywocie.

Koszmar 26-letniej Moniki

Wielu Polaków podziela tę opinię. To, co wydarzyło się 3 lata temu w bloku na łódzkim Widzewie po prostu nie mieści się w głowie.

17 lipca 2017 roku 26-letnia Monika, mieszkanka Zgierza poznała w autobusie Tomasza K., który zaprosił ją na imprezę. Po zwabieniu jej do mieszkania, wraz z dwoma innymi mężczyznami przez osiem dni upajali ją alkoholem, torturowali i wielokrotnie gwałcili. Na jej ciele odkryto potem ślady przypalania papierosami, podduszeń, wyrwanych włosów oraz rozległe obrażenia będące wynikiem wielokrotnych gwałtów ze szczególnym okrucieństwem, a także rzucania kobietą o ściany. Co ciekawe, sąsiedzi twierdzą, że z mieszkania nie dobiegały żadne niepokojące odgłosy. Jak wspominają w rozmowie z Faktem:

Nic nie słyszeliśmy, żadnych krzyków czy jakiegoś wołania o pomoc, no zupełnie nic

Po ośmiu dniach tortur Monice udało się uciec. Ostatkiem sił dowlokła się do mieszkania kolegi, który zawiadomił jej matkę. Ta z kolei zawiadomiła policję, która od kilku dni prowadziła poszukiwania 26-latki oraz pogotowie. Niestety, gdy Monika znalazła się w szpitalu, była już w stanie agonalnym. Błyskawicznie przeprowadzone operacje nie zdołały uratować jej życia. Zmarła 19 sierpnia, miesiąc i dwa dni po swoim uwięzieniu.

Prawnicy gwałcicieli zapowiadają apelację

Jak podkreślił rzecznik Prokuratury Okręgowej z Łodzi, sekcja zwłok nie pozostawia wątpliwości, że śmierć Moniki nastąpiła w wyniku obrażeń zadanych jej przez Tomasza K, Sebastiana T. i Grzegorza K.:

Z opinii wydanej przez biegłych, przeprowadzających sekcję zwłok wynika jednoznacznie, że zgon był następstwem doznanych obrażeń i powikłań, które były ich konsekwencją.

Z uwagi na bulwersując charakter sprawy, proces toczył się za zamkniętymi drzwiami. Zwyrodnialcy usłyszeli wyroki po 25 lat więzienia. Jak wyjaśniła sędzia Monika Gradowska:

Pozbawienie wolności pokrzywdzonej łączyło się ze szczególnym udręczeniem, polegającym na wielokrotnym gwałceniu kobiety, uniemożliwianiu snu, poniżaniu, naruszaniu nietykalności cielesnej i znieważaniu jej słowami powszechnie uznawanymi za obelżywe oraz opluwaniu.

Prawnicy oskarżonych zapowiadają apelację. Prokuratura nawet się z tego ucieszyła, bo, jak zapowiada, w procesie apelacyjnym będzie się domagać dożywocia.

Źródła: www.fakt.pl, tvn24.pl

Może Cię zainteresować

zamknij