×

Prezenty dla nauczycieli na koniec roku. Rodzice musieli się złożyć po 500 zł!

Prezenty dla nauczycieli na koniec roku to temat, który nieprzerwanie budzi kontrowersje. Część osób uważa, że wychowawcy wcale nie powinni dostawać upominków od uczniów, ponieważ wykonują zawód, który niczym nie różni się od pozostałych. Inni z kolei twierdzą, że trzeba dodatkowo wynagrodzić trud, jaki wkładają w edukację najmłodszych.

Wakacje tuż tuż

Powoli dobiega końca jakże męczący rok szkolny 2020/2021. Uczniowie, którzy przez ostatnie miesiące musieli znosić trudy nauki zdalnej nie ukrywają, że już nie mogą się doczekać wakacji. Straszenie potencjalnymi zakażeniami koronawirusem oraz brak możliwości kontaktów z rówieśnikami wszystkim dały się mocno we znaki. Na szczęście już 25 czerwca dzieci i młodzież będą mogły z radością wybiec ze szkoły. Zanim jednak to się stanie, w szkołach odbędą się uroczyste apele, po których uczniowie po raz ostatni zasiądą w ławkach, aby usłyszeć słowa pożegnania z ust swoich wychowawców. Będzie to także moment na osobiste podziękowanie nauczycielom za trud, który włożyli w przekazywanie dzieciom wiedzy.

Od wielu lat w Polsce panuje tradycja wręczania nauczycielom prezentów oraz kwiatów. Oprócz tego, że klasy składają się na wspólny podarek dla wychowawcy, bardzo często wybrani uczniowie dodatkowo dokupują coś jeszcze. Prowadzi to do wielu niezręcznych sytuacji, w których pozostałe dzieci mają wrażenie, że ich kolega bądź koleżanka chce się w ten sposób podlizać lub podziękować za „podciągniętą” ocenę.

Sporo kontrowersji budzą także kwoty, jakie rodzice powinni przeznaczyć na prezent klasowy dla nauczyciela. Niekiedy sumy te są bardzo wysokie. W jednej ze szkół rodzice uczniów złożyli się aż po 500 zł od osoby. Choć dla wielu ludzi wydaje się to gigantyczna ilość pieniędzy, to przecież rodzice co miesiąc dostają 500+, które mogą przekazać także na prezent dla nauczyciela dziecka.

Prezenty dla nauczycieli na koniec roku

Dawniej najpopularniejszymi prezentami na zakończenie roku szkolnego były czekoladki oraz kwiaty. Z czasem repertuar zaczął się poszerzać o biżuterię, zegarki, elektronikę, w tym nawet depilatory. Teraz rodzice idą jeszcze o krok dalej.

W jednej z prywatnych szkół w stolicy pojawił się pomysł, aby jednej z nauczycielek zorganizować kilkudniowy zagraniczny wyjazd. Wysokość składki od osoby wyniosła aż 500 zł! Mimo to żaden z rodziców nie zaprotestował. Ludzie stwierdzili, że nauczycielce należy się coś od życia, a taki wypad pozwoli jej się zrelaksować.

Uznałam, że to przesada, choć chyba powinnam się cieszyć, że wychowawczyni syna nie ma dzieci, bo wtedy musielibyśmy zapłacić także za ich wyjazd. Inni rodzice tylko pokiwali głowami, ale nikt więcej się nie wyłamał. Przeraża mnie to, bo 500 zł w pierwszej klasie, a co będzie w ósmej? Wczasy w Dubaju?

– mówi Gosia, mama ucznia prywatnej szkoły, cytowana przez portal Mamadu.

Co ciekawe, to nie pierwszy raz kiedy zdecydowano się na tego typu prezent. W ubiegłym roku zrzucano się na wyjazd i pobyt w SPA dla dwóch osób. Podobnie sytuacja wygląda w jednej z prywatnych szkół w Łodzi. Rodzice na koniec roku kupili dla nauczycielki bon prezentowy oraz opłacili jej kurs prawa jazdy. W tym przypadku składka wynosiła „tylko” 300 zł.

Trzeba jednak pamiętać, że szkoły prywatne rządzą się nieco innymi prawami. Za edukację w nich pobierane są wysokie opłaty, dlatego tylko bogaci ludzie mogą sobie na nie pozwolić. Stać ich również na to, aby na koniec roku zafundować wychowawcom ekskluzywne podarki. W szkołach publicznych sytuacja wygląda inaczej. Rodzice częściej sięgają po grawerowane pióra, bony prezentowe bądź eleganckie albumy.

Koniec roku to chwila, w której także uczniowie otrzymują prezenty za świadectwa z paskiem oraz osiągnięcia w konkursach przedmiotowych. Niestety bardzo często zdarza się, że rodzice muszą się składać również na to i płacić za książki bądź nawet zegarki dla cudzych dzieci. 

*Zdjęcia mają charakter poglądowy
Fotografie: Facebook (miniatura wpisu), Facebook, Pixabay

Może Cię zainteresować

zamknij