in

Codziennie pracowała z mordercami i pedofilami w więzieniu. Jej wyznanie przyprawia o dreszcz

44-letnia Sam Carrington przez trzy lata pracowała w więzieniu, słuchając tego, co mordercy i pedofile mają do powiedzenia. Dłużej nie mogła znieść tego horroru i w końcu odeszła. Dziś dzieli się tym doświadczeniem ze światem.

Pierwszego dnia mojej pracy byłam przekonana, że coś znaczę w tym budynku i mogę wiele zmienić. Dumie przechadzałam się po korytarzach. Rzeczywistość szybko zweryfikowała moje myśli.

Codziennie pracowała z mordercami i pedofilami w więzieniu. Jej wyznanie przyprawia o dreszczUdostępnij

Praca z mordercami i pedofilami

Zafascynowana tym, jak działały kryminalne umysły, dostałam pracę w programie unijnym. Miałam pracować z przestępcami, aby upewnić się, że rozumieją wagę swoich zbrodni, aby pomóc im zapobiec ponownemu popełnianiu przestępstw. Pracowałam z mężczyznami, którzy popełnili przerażające czyny – gwałty na nieletnich, morderstwa i napady. Zastanawiałam się wtedy, czy wszyscy zasługiwali na drugą szansę? Przecież w końcu ci więźniowe zostaną kiedyś zwolnieni, więc na pewno byłoby dla nas wszystkich lepiej, aby ich zachowanie znacznie się zmieniło.

Moje pierwsze spotkanie z mordercą sprawiło, że zwątpiłam we wszystko to, czego się do tej pory nauczyłam. Gdyby taki facet rozmawiał ze mną w młodości w barze, byłabym wniebowzięta. Przystojny, elokwentny i potrafiący oczarować. Można się zakochać. Można się zakochać – GDYBY NIE JEGO AKTA. W wieku 20 lat poznał dziewczynę w klubie nocnym. Zgwałcił ją i zamordował, a potem jak gdyby nigdy nic, poszedł sobie do domu. Powiedział mi bardzo spokojnie: „Udusiłem ją”. Ciągle słyszę te słowa i nie mogę uwierzyć, że z pozoru ‚normalny’ człowiek jest w stanie dopuścić się czegoś tak okropnego.


Jail
Udostępnij

Część mojej pracy polegała na wysłuchaniu więźniów mówiących o ich zbrodniach i na tym, aby spróbować pomóc im wskazać wyzwalacze, które skłoniły ich do popełnienia tych czynów. Wielu z nich miało problemy z gniewem, a niektórzy po prostu bez żadnych wzorców byli przepełnieni przemocą i agresją w najczystszej postaci.

Oczywiście, słuchanie makabrycznych szczegółów tego, co zrobili, miało duży wpływ na mnie. To zajęło całe moje życie. Wracałam do domu i na niczym nie mogłam się skoncentrować. Był jeden człowiek, który zgwałcił dziecko i szczegółowo opisał ten akt. Musiał o tym porozmawiać ze specjalistą, aby zrozumieć, co zrobił i wziąć odpowiedzialność za to. Bałam się z nim spotykać. Bałam się jego wzroku i tego jak mówił. Miał w sobie coś demonicznego. Po widzeniu się z nim szlochałam całą drogę do domu. Oczywiście zostałam przeszkolona w kontaktach z przestępcami seksualnymi, ale nawet szkolenie nie było w stanie przygotować mnie na taki szok.

Na samym początku wyobrażałam sobie trochę to tak jak pewnie większość z Was, że za przeszkloną szybą w kajdankach siedzi morderca. Rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Czasem siedziałam w pokoju z przestępcą na osobności z jednym magicznym przyciskiem na ścianie i to wszystko. Jeden mężczyzna musiał wyczuć, że nie czuję się zbyt pewnie w jego towarzystwie, bo powiedział mi: „Wiesz co? Przez to, co zrobiłem tej kobiecie, Ty chyba musisz naprawdę się mnie bać”. Bałam się, oczywiście. Jednak on nie mógł o tym wiedzieć. Próbowałem to zlekceważyć i działać dalej, ale nerwy zjadały mnie od środka.


Jail
Udostępnij

Starałam się nie mieszać pracy z życiem osobistym, ale wydaje mi się, że nie było to zwyczajnie możliwe. Mam trójkę dzieci, w tym córkę, o którą szczególnie mocno się bałam. Po tej pracy stałam się ostrożna wobec obcych ludzi, którzy wydawali się zbyt przyjaźni i otwarci. Pewnego dnia mój 17-letni syn wypalił: „Boże, mamo, ta robota Cię zrujnowała!” I pod pewnymi względami miał rację…

Ale to mój mąż Doug najbardziej nienawidził mojej pracy. Wracałam do domu i opowiadałam o tym, co mnie dziś spotkało i z jakimi mordercami lub pschopatami rozmawiałam. Jednak zdałam sobie sprawę, że ludzie nie chcą tego słuchać. Śmiałam się nawet kiedyś, gdy otworzyłam drzwi, że jestem żywa i cała, bo bawiło mnie to, że Doug ciągle się o mnie martwił. On wtedy rzucił się na mnie i mocno złapał za ramiona, po czym powiedział: „Myślisz, że miałabyś czas, aby dostać się do tego przycisku alarmowego?”

Miał oczywiście rację. W więzieniu był przypadek, w którym współpracowniczka została uwięziona przez więźnia, który powiedział, że chce ją zabić. Na szczęście udało jej się zachować na tyle zimną krew, że wyszła cało z tej sytuacji. Doug był przerażony i powiedział, że nie chce, abym tam pracowała. Po trzech latach pracy zaczęłam mieć dość i rzeczy zaczęły zbierać swoje żniwo. Nie mogłam spać, a jeśli mi się to udało, to śniło mi się to, co słyszałam w ciągu dnia… gwałty, morderstwa i napaści.

Kiedy mój tata zmarł, wszystko się zmieniło. Uświadomiłam sobie, że za bardzo angażowałam się w pomoc więźniom. Odeszłam. Ale wciąż nie mogłam wyrzucić obrazów z głowy. Zaczęłam je zapisywać, co zamieniło się w powieść. W pierwszym szkicu byłam tak brutalnie szczera w swoich doświadczeniach z więzienia, że było to za mocne, aby móc opublikować. Jednak z upływem czasu przepisałam treść, czerpiąc z innych doświadczeń, aby odrobinę ją zmiękczyć. Nigdy nie zapomnę mojego czasu „za kratkami”. Wciąż w nocy śnią mi się te straszne historie i teraz wiem, że każdego dnia ryzykowałam życie.

Fotografie: mirror.co.uk, pixabay.com