Kategorie Inne

Bliscy komentują noc, w którą zmarła Kora. Opiekunka obudziła się i słyszała jej głos

28 lipca o godzinie 5:30 odeszła Olga „Kora” Sipowicz. Zmarła w domu w otoczeniu bliskich osób. Walczyła z nowotworem, który okazał się silniejszy od niej. O tym, że gwiazda odeszła, poinformowano na jej profilu na Facebooku.

8 sierpnia odbył się pogrzeb, na którym pojawiły się tłumy. Nie tylko rodzina i przyjaciele, ale wiele osób ze świata kultury i nauki

W ostatnich chwilach towarzyszyła artystce Magdalena Klorek, która opiekowała się nią

Kiedy zmarła, położyłam się chyba około północy i obudziłam się o godz. 3:33. Trzy trójki, a więc dziewiątka, a dziewiątka to koniec, zwieńczenie. A wiesz, dlaczego się obudziłam? Ponieważ przyśniło mi się, że Kora chodzi po domu i mówi: „Jestem wolna, jestem szczęśliwa”

Te słowa wywołują wręcz ciarki na całym ciele. Tyle się słyszy o podobnych historiach, ale i tak za każdym razem paraliżujące jest to, gdy wspomina się zmarłych w ten sposób. Czy dają nam jakiś znak? Chcą się pożegnać?

Mąż artystki, Kamil Sipowicz, także wyznał, że bliscy jego i żony, tej nocy czuli się dziwnie

Trójka ludzi już mi powiedziała, że o godz. 5.28 mieli silne przeżycia. I to naprawdę tacy ludzie… każdy z innej bajki. A jeden to już skrajny ateista i racjonalista. Zaczynam się zastanawiać, wierzyć w dziwne rzeczy

Czy najbliżsi Kory mogli być świadkiem wyjątkowego pożegnania 67-latki?