×

Monika i jej trzy córeczki zginęły w pożarze. Sąsiadka widziała je jako ostatnia

Do tych tragicznych wydarzeń doszło w poniedziałek. W pożarze kamienicy zginęła 31-letnia mama i jej trzy małe córeczki. Tuż przed dramatycznymi wydarzeniami u Moniki była sąsiadka. To właśnie ona widziała ją jako ostatnia. Później tylko na chwilę wyszła do sklepu…

Sąsiadka rozmawiała z nią jako ostatnia

Pani Anna była sąsiadką Moniki i jej trzech córek, które zginęły w pożarze kamienicy w Inowrocławiu. To ona jako ostatnia widziała je żywe. O wszystkim opowiedziała w rozmowie z „Super Expressem”. Jak się okazuje, jakieś pięć minut przed tragicznymi wydarzeniami obie panie piły kawę, rozmawiały i żartowały. W jednej chwili okazało się, że zabrakło mleka. Pani Anna wyszła więc do sklepu. Kiedy wróciła, nie mogła uwierzyć własnym oczom. Kamienicę trawił ogień.

Sąsiadka z ogromnym smutkiem w głosie wspomina Monikę. Podkreśla, że 31-latka bardzo kochała swoje córeczki.

Monika mieszkała tam od roku. Zaprzyjaźniłyśmy się. Nie układało jej się najlepiej. Zrobiłaby dla nich wszystko

Pożar w Inowrocławiu zatrzymano mężczyznę

Archiwum prywatne

W pożarze kamienicy zginęła 31-letnia mama i jej trzy małe córeczki

Przypomnijmy, że do pożaru na poddaszu w trzykondygnacyjnej kamienicy przy ul. Orłowskiej 6 w Inowrocławiu doszło w poniedziałek około godziny 13:00. 31-letnią mamę i jej 3 córeczki uwolnili strażacy. Jednak były nieprzytomne. Służby ratunkowe robiły, co mogły. Kobietę i dziewczynki reanimowano przez kilkadziesiąt minut. Niestety nie udało się przywrócić im funkcji życiowych. 31-letnia Monika, jej trzy córeczki – trzymiesięczna Lena, czteroletnia Zuzia i pięcioletnia Oliwia – nie przeżyły.

w pożarze kamienicy zginęła 31-letnia mama i jej trzy małe córeczki

Youtube

W pożarze kamienicy zginęła 31-letnia mama i jej trzy małe córeczki. 60-letni mężczyzna zatrzymany

Pożar wybuchł w sąsiednim mieszkaniu, które przylegało do tego, w którym znajdowała się mama i trójka jej córeczek. W związku ze sprawą został zatrzymany 60-letni mężczyzna, który mógł zaprószyć ogień. Jest nim lokator mieszkania, w którym wybuchł pożar. Do zatrzymania doszło już w poniedziałkowy wieczór. Rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy, mł. insp. Monika Chlebicz, w rozmowie z Wirtualną Polską powiedziała, że mężczyzna w chwili zatrzymania był nietrzeźwy. Oczywiście nie przesłuchano go tego samego dnia.

We wtorek biegły sądowy z zakresu pożarnictwa orzekł, że przyczyną pożaru było nieostrożne użytkowanie butli z gazem. Wiadomo, że instalacja w kamienicy była niesprawna, dlatego podejrzany korzystał z kuchenki, do której podłączono butlę.

60-latek usłyszał już zarzut nieumyślnego spowodowania katastrofy, której skutkiem była śmierć ludzi. Trafił do aresztu tymczasowego na dwa miesiące. Oczywiście tuż po przesłuchaniu oświadczył, że bardzo żałuje tego, co się stało.

Polecane