×

Pożar hotelu w Solcu Zdroju. Wśród gości… Krystyna Pawłowicz

Pożar hotelu w Solcu Zdroju okazał się na szczęście niegroźny. Jak podają lokalne media, wsród gości ewakuowanych z  obiektu, była Krystyna Pawłowicz.

„Narodowa kwarantanna”

W grudniu rząd zapowiedział obowiązywanie od 28 grudnia tak zwanej „narodowej kwarantanny”. W praktyce oznaczało to zamknięcie wszystkich sklepów w galeriach handlowych poza sprzedającymi artykuły pierwszej potrzeby, przedłużenie zamknięcia stoków narciarskich, hoteli, klubów i lokali gastronomicznych dla gości oraz dalsze zamrożenie branży fitness.

Nie brakuje opinii, że zastąpienie znanego z wiosny terminu „lockdown” szumną nazwą „narodowa kwarantanna” miało odwrócić uwagę obywateli od nagminnych przypadków łamania obostrzeń przez polityków z tej samej partii, która je wprowadziła.

Podczas, gdy większość Polaków siedziała pozamykana w domach, straszona wysokimi mandatami i procesami sądowymi, była minister rozwoju, Jadwiga Emilewicz zabrała synów na ferie, podczas których beztrosko szusowali na nartach po zamkniętych dla suwerena stokach.

Poseł Porozumienia i wiceminister rozwoju Andrzej Gut-Mostowy, jak gdyby nigdy nic przyjmował gości w należącym do siebie hotelu, wymagając od nich jedynie fałszywego oświadczenia, że przebywają w podróży służbowej. Kiedy sprawa wyszła na jaw, Gut-Mostowy oficjalnie potępił „udzielanie nieprawdziwych informacji”.

Inny poseł Porozumienia, Kamil Bortniczuk, znany z opinii, że narodziny umierającego dziecka są więcej warte niż trauma rodziców, też gościł w hotelu podczas obowiązywania obostrzeń i świetnie się bawił na biesiadzie zorganizowanej w sali jadalnej. Potem tłumaczył, że licznie przybyli goście „wpadli na chwilę”.

Poseł Prawa i Sprawiedliwości Bolesław Piecha podczas „narodowej kwarantanny” wyjechał na Kubę na wakacje, a przedsiębiorcom, rozgoryczonym zakazem prowadzenia działalności, radził, by „wytrzymali jeszcze”, bo najważniejsze to przestrzegać prawa.

Inny poseł PiS-u Zbigniew Girzyński zaszczepił się przeciwko koronawirusowi razem z grupą seniorów, chociaż ma dopiero 48 lat. Potem szedł w zaparte, że nie zrobił niczego niewłaściwego.

Pożar hotelu w Solcu Zdroju

Przy okazji pożaru, na szczęście niegroźnego, w luksusowym kompleksie Malinowy Zdrój w Solcu Zdroju, wyszło na jaw, że sędzia TK i zasłużona działaczka PiS-u Krystyna Pawłowicz też nie mogła usiedzieć w domu.

Jej pobyt w hotelu wyszedł na jaw przy okazji ewakuacji gości. Jak się okazało, w hotelu, który teoretycznie miał być zamknięty z powodu obostrzeń, przebywało około 100 osób. Jak informuje lokalne Echo Dnia, wśród nich była Krystyna Pawłowicz. Została wyprowadzona z Malinowego Zdroju przez funkcjonariuszy Służby Ochrony Państwa, których do jej ochrony wydelegował minister spraw wewnętrznych.

To była zresztą ciekawa sprawa. Służba Ochrony Państwa, która z dniem 1 lutego 2018 roku zastąpiła Biuro Ochrony Rządu, służy do ochrony najważniejszych osób w państwie. Na mocy ustawy z dnia 8 grudnia 2017 o Służbie Ochrony Państwa, funkcjonariusze SOP są zobowiązani do ochraniania: prezydenta RP, byłych prezydentów RP, aktualnych marszałków Sejmu i Senatu, premiera, wicepremierów szefa MSWiA., ministra spraw zagranicznych oraz oficjalnych gości z innych państw i delegacji zagranicznych przybywających na teren Polski.

Obecny szef MSWiA, Mariusz Kamiński, okazał się wyjątkowo rozrzutny w dysponowaniu usługami funkcjonariuszy SOP. Lekką ręką przydzielił ich do ochrony Krystynie Pawłowicz, która poskarżyła się, że prześladuje ją dwóch podejrzanych zbirów. Zbirami okazali się wprawdzie dziennikarze portalu OKO Press, którzy chcieli poprosić ją o komentarz w sprawie wyroku Trybunału Konstytucyjnego odnośnie aborcji, ale wyjaśnienie tego faktu nie zmieniło decyzji Kamińskiego. Wystarczyła subiektywna opinia Pawłowicz.

Jak ujawnił informator Faktu, przebywający w Solcu Zdroju, funkcjonariusze towarzyszyli prof. Pawłowicz przez cały jej pobyt.

Hotel Malinowy Zdrój jest czynny już od 21 stycznia, mimo restrykcji. Obiekt na swojej stronie internetowej tłumaczy, że przyjmuje nie gości, lecz kuracjuszy:

Już od 21 stycznia 2021r. JESTEŚMY OTWARCI! Bardzo za Państwem tęskniliśmy i ogromnie cieszymy się, iż ponownie możemy Was zaprosić do Malinowego Zdroju po zdrowie, odporność i zasłużony relaks! Pragniemy nadmienić, iż do 31.01. z pakietu mogą korzystać wyłącznie pacjenci korzystający z zabiegów fizjoterapii. Wymagana jest konsultacja z lekarzem lub fizjoterapeutą (cena 50 zł/osoba) w celu uzyskania skierowania oraz min. 1 zabieg leczniczy na dobę. Zapraszamy do kontaktu z naszą recepcją, codziennie w godz. 9:00 – 17:00.

Krystynę Pawłowicz to najwyraźniej przekonało. Jako „kuracjuszka” wybrała się do Malinowego Zdroju, ale niestety, z powodu pożaru musiała szybko wyjechać. Jak informuje Echo Dnia:

Pożar w jednym z pomieszczeń technicznych był przyczyną akcji pięciu jednostek straży pożarnej w hotelu Malinowy Zdrój w Solcu Zdroju w powiecie buskim w sobotę przed godziną 18. Jedną z wielu osób korzystających z zabiegów leczniczych w tym luksusowym hotelu była słynna Krystyna Pawłowicz, sędzia Trybunału Konstytucyjnego, wcześniej jedna z najpopularniejszych posłanek. Przebywający w hotelu ze względu na zadymienie szybko się ewakuowali. Po Krystynę Pawłowicz szybko podjechało bmw Służby Ochrony Państwa i pani sędzia szybko wyjechała z naszego uzdrowiska.

Pożar, którego najbardziej prawdopodobną przyczyną było zwarcie w elektrycznej tablicy rozdzielczej, na szczęście szybko ugaszono. Skończyło się na zadymieniu pomieszczeń i spaleniu jednego pomieszczenia. Większość gości, oprócz Pawłowicz, która wraz z funkcjonariuszami SOP wyjechała w pośpiechu, po zakończeniu akcji gaśniczej, wróciła do swoich pokoi.

Krystyna Pawłowicz nie zaprzeczyła, ani nie potwierdziła swojej obecności w hotelu Malinowy Dwór podczas przedłużonych do 12 lutego obostrzeń epidemicznych.

Może Cię zainteresować

zamknij