×

Potężne eksplozje na Bałtyku! Eksperci nie mają złudzeń, że to sabotaż

Potężne eksplozje na Bałtyku. Eksperci są pewni, że jest to sabotaż na Nord Stream I i Nord Stream II. Uważają też, że to nie przypadek, że wybuchy pojawiły się, kiedy ustabilizowały się ceny gazu., a niedługo otwiera się Baltic Pipe. Wyjawiają w rozmowie dla WP.pl

Potężne eksplozje na Bałtyku. Co mówią eksperci?

W ostatnich dniach doszło do wybuchów na Bałtyku. Miały one miejsce niedaleko rurociągów. Według duńskich i szwedzkich sejsmologów do eksplozji wykorzystano nawet 100kg dynamitu. Sytuację skomentował niemiecki minister. Jego zdaniem były to „celowe ataki na infrastrukturę”. Podobnie uważają eksperci i politycy. W ich opinii za sprawą stoi Kreml.

Stacje pomiarowe w Szwecji i Danii zarejestrowały potężne wybuchy podmorskie widoczne na obszarach wycieku gazu z gazociągu Nord Stream 1, biegnącym po dnie Morza Bałtyckiego. Do sieci trafiły nagrania i zdjęcia, które są na to dowodem. Opublikowały je duńskie siły zbrojne. Wybuchy nastąpiły po sobie w odstępie dwóch dni. Konieczne jest zbadanie Bałtyku. Potężne eksplozje na Bałtyku skomentowała też Premier Szwecji Magdalena Andersson na zwołanej konferencji prasowej.  Według niej do wycieków z gazociągów Nord Stream nie doszło w sposób naturalny ani na skutek wypadku. Szczególnie, że rurociągi znajdują się na głębokości 70-90 metrów, otoczone są 12 centymetrowymi warstwami ze stali i betonu. Przyczyny ogromnych wybuchów na Bałtyku zostaną wyjaśnione w wyniku dochodzenia.

To prawdopodobnie sabotaż.

– podkreśliła, zaś Anderssen

Z kolei Premier Danii Mette Frederiksen stwierdza, że były to działania celowe. Wiadomo, że potężne eksplozje na Bałtyku doprowadziły do wycieków w kilku miejscach.

Stwierdzono, że dwa wybuchy spowodowały wycieki w trzech miejscach. Jeden z nich znajduje się w szwedzkiej wyłącznej strefie ekonomicznej. Są to wody międzynarodowe, atak nie był wymierzony w Szwecję.

– wspomina Andersson.

To nie mógł być przypadek

Premier Szwecji przekazała również, że jest w stałym kontakcie z władzami Danii, Niemiec, a także z NATO. Ale nie z Rosją, która, jak wiadomo jest współwłaścicielem gazociągów Nord Stream 1 oraz 2. Dodała też, że jest poinformowana przez władze Norwegii o podniesieniu alertu bezpieczeństwa. Wynika to z pojawienia się niezidentyfikowanych dronów na Morzu Północnym. Właśnie tam znajdują się platformy wiertnicze i instalacje gazowe. Spółka Nord Stream AG potwierdziła we wtorek wyciek, który „pozwala założyć fizyczne zniszczenie rury”. Poinformowano, że rozpoczęto proces oceny szkód oraz podkreślono, że:

Obecnie nie jest możliwe oszacowanie ram czasowych potrzebnych do odbudowy infrastruktury przesyłowej.

Sprawę komentują również nasi politycy:

Ta gra w najbliższych tygodniach będzie na tym polegała. To, że Putin przegrywa w Ukrainie, nie oznacza, że jest bezbronny. Mówi się, że tonący brzytwy się chwyta. Eksperci już mówili, że trzeba spodziewać się różnych zdarzeń. Nawet na naszym polskim podwórku. To nie pytanie „czy”, tylko „kiedy”. Musimy być czujni. Trzeba wzmocnić ochronę infrastruktury krytycznej, bo moim zdaniem są to główne punkty zainteresowania strony przeciwnej. 

– uważa Kruczyński.

W ostatnim czasie wiele mówi się również o sankcjach Gazpromu. Nie tylko Rosjanie straszą ograniczeniem dostaw surowca przez Nord Stream, ale przede wszystkim grożą sankcjami ukraińskiej spółce Naftogaz, która transportuje gaz do Europy. W programie „Newsroom” WP dr Szymon Kadraś, analityk Ośrodka Studiów Wschodnich, powiedział:

Nord Stream może wskazywać na plan eskalacji konfliktu energetycznego Komunikat Gazpromu, który pojawił się w dniu otwarcia Baltic Pipe, uwiarygadnia tę tezę. Wczoraj spółka rosyjska zapowiedziała, że jest gotowa objąć sankcjami ukraińską spółkę, z uwagi na wszczęte postepowanie arbitrażowe. Gazprom tym samym grozi wstrzymaniem tranzytu gazu przez Ukrainę, a to zagrożenie dla Europy. To oznacza pogłębienie kryzysu energetycznego w UE, a to był przecież jeden z ważniejszych celów, które realizowali Rosjanie.

Co więcej, Gazprom odrzuca wszystkie roszczenia ukraińskiej firmy energetycznej Naftogaz. Firma rozpoczęła przeciw rosyjskiemu dostawcy postepowanie, które ma zakończyć się wyrokiem w Szwajcarii. Rosja uważa jednak, że nie jest to przyjazne jej państwo, a wyrok będzie jednostronny. Naftogaz twierdzi, że nie zapłacił za świadczoną usługę transportu gazu przez Ukrainę. Według Rosjan tranzyt gazu przez punkt Sokhranovka to kluczowa trasa eksportu rosyjskiego gazu do Europy i został niesłusznie wstrzymany. Jak wiadomo, przez tę trasę dostarczana była jedna trzecia paliwa przesyłanego z Rosji do Europy przez Ukrainę.

W środę rosyjski gigant opublikował oświadczenie w tej sprawie, w którym „kategorycznie odrzuca wszelkie roszczenia ukraińskiego Naftogazu„. Podkreślił, również, że „za usługi, które nie zostały wykonane przez stronę ukraińską, nie powinien i nie będzie płacić”. W rezultacie Naftogaz został umieszczony na liście sankcyjnej.

Fotografie: Facebook, Twitter

Może Cię zainteresować

0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x
zamknij