×

Polskie święta oczami Włocha: „Niezręczne życzenia i jedzenia jak na weselu”

Polskie święta oczami Włocha: Emanuele pochodzi z południa Włoch, ale związał się z Polką. Gdy po raz pierwszy spędził święta Bożego Narodzenia w Polsce, zaskoczyło go wiele rzeczy. Co najbardziej?

Polskie święta oczami Włocha

Międzynarodowa relacja to ogromne wyzwanie, ale wielu parom udaje mu się sprostać. Tak jest również w przypadku Emanuele, który pochodzi z południa Włoch i jego dziewczyny, której dom rodzinny znajduje się pod Krakowem. Ich historię opisał Onet.

Polskie święta oczami Włocha
Pixabay

Zostali parą już sześć lat temu, ale dopiero niedawno Emanuele przekonał się, jak Polacy obchodzą Boże Narodzenie. Jak sam przyznaje, różnic pomiędzy Polską a Włochami jest mnóstwo. Rodzinie swojej dziewczyny w Wigilię zaserwował… smażoną pizzę.

Podobnie jak w Polsce, u nas także nie je tego dnia mięsa. Tą pizzą chciałem wprowadzić trochę włoskiego klimatu

– mówi Włoch i przyznaje, że spędzanie świąt z dala od domu było dla niego sporym wyzwaniem.

Jakie miał odczucia podczas swoich pierwszych świąt spędzonych w polskim domu?

Ciągle wydawało mi się też, że się kłócą (śmiech). Nigdy nie zrozumiem również, dlaczego śniadanie jest takie obfite, obiad jeszcze w miarę możliwości jedzą wszyscy, ale kolacja… Kiedy we Włoszech siadamy wszyscy razem, tutaj każdy bierze po kanapce i idzie przed telewizor

– mówi Emanuele.

Jeśli chodzi o tradycje świąteczne, Włosi obchodzą Boże Narodzenie zgoła inaczej, niż Polacy.

Z 23 na 24 grudnia w Neapolu i okolicach wychodzi się na targ rybny. Zakupy można zrobić przez całą noc. W ten sposób na wigilijne talerze trafiają tylko świeże ryby — opowiada. Kolejnego dnia o poranku sprząta się dom i oporządza ryby, a następnie wyrusza na aperitivo. W godzinach okołopołudniowych, jeszcze w czasach przed pandemicznych, ulice wypełniały tłumy mieszkańców, którzy składali sobie świąteczne życzenia przy litrach prosecco i pizzy na wynos

– opowiada Emanuele w rozmowie z Onetem.

We Włoszech ryby i owoce morza to podstawa świętowania. Na stole pojawia się również makaron, np. ravioli. Jeśli chodzi o polskie potrawy, Emanuele najbardziej zaskoczyły kluski z markiem oraz karp w galarecie.

Włosi balują, Polacy sprzątają i gotują

Chyba to najbardziej rzuca się w oczy, jeśli chodzi o opowieść Emanuele na temat włoskich zwyczajów – Polacy więcej pracują, Włosi świętują. W polskich domach atmosfera przedświąteczna to nerwówka, gorączkowe sprzątanie, zakupy, gotowanie i pieczenie. W rezultacie wielu z nas zaczyna świętowanie w kiepskim nastroju, bo dochodzi do wielu spięć, można się też porządnie zmęczyć.

Ubieranie choinki, jazda na miotle i ciągłe kłótnie, że za mało jedzenia. Koszmar

– podsumowuje Włoch.

Polskie święta oczami Włocha
Pixabay

Emanuele zwraca też uwagę, że Polacy większą uwagę przywiązują do kwestii religijnych.

Nie spodziewałem się czytania biblii i modlitwy przed kolacją wigilijną. Nie jestem praktykującym katolikiem, choć pochodzę z takiej rodziny. Mimo wszystko mam wrażenie, że kwestie wiary są w Polsce dużo bardziej fundamentalne podczas świąt.

Włoch dodaje również, że w duże zakłopotanie wpędziła go inna tradycja, charakterystyczna dla naszego kraju. To łamanie się opłatkiem.

Znam tych ludzi, przyjaźnię się z nimi, ale to było dla mnie coś zupełnie nowego i niezręcznego. Ja niemówiący po polsku, dookoła wszyscy wzruszeni płaczą… Nauczyłem się zdania: „Wszystkiego najlepszego i dużo zdrowia”. Wypowiadane z włoskim akcentem sprawiały uśmiech, a co mi życzyli inni… nie mam pojęcia

– śmieje się mężczyzna.

Polskie święta oczami Włocha
Pixabay

Pierwszy dzień świąt

Po Wigilii, zdaniem Emanuele, przychodzi pora na… polskie wesele. Bo tak Włoch porównałby to, co się wtedy dzieje.

W pierwszy dzień włoskich świąt, ponieważ wszyscy są najedzeni z dnia poprzedniego, jemy dopiero w południe. Tymczasem w Polsce, rodzice mojej dziewczyny już o 9.30 czekali na mnie z zastawionym sałatkami i wędlina stołem. Dla Włocha, który jest fanem kawy i małego ciasteczka, to… wyzwanie. Nie wiem, czy to ich urok, czy jednak moja słabość do polskiej kuchni, ale w brzuchu zawsze znajdzie się miejsce na sałatkę jarzynową i sos tatarski.

– opowiada.

Krótka przerwa na świąteczny film i ok. 12/13 znów siada się do stołu. W zasadzie… już się od niego nie wstaje. Znów pojawiają się kolorowe sałatki (przynajmniej trzy rodzaje) i pachnące wędzone wędliny zakupione u wiejskiego gospodarza, a w międzyczasie mama mojej dziewczyny serwuje krokiety i bigos. Jak na weselu, oczywiście… polskim. To jedzenie bardzo mi smakuje, ale mimo wszystko, tęsknie za lasagną, która gra pierwsze skrzypce pierwszego dnia włoskich świąt

– dodaje.

Emanuele przyznaje, że polskie świętowanie kończy ze sporym kacem. Ale mimo to cieszy się na każde świętowanie w kraju nad Wisłą.

Źródła: podroze.onet.pl
Fotografie: Pixabay (miniatura wpisu),

Może Cię zainteresować

zamknij