×

Pogrzeb zakatowanej Mai ze Starogardu Gdańskiego. W górę poleciały białe baloniki

Ta sprawa wstrząsnęła całą Polską. Maleńka Maja prawdopodobnie katowana była od urodzenia. I to przez tych, którzy powinni się nią opiekować i zapewnić jej bezpieczny dom. W czwartek odbył się pogrzeb zakatowanej Mai. Ksiądz modlił się o nawrócenie dla rodziców dziewczynki.

Czy tej tragedii można było uniknąć?

Miała zaledwie dwa miesiące i już doświadczyła ogromnego cierpienia. Śledczy ustalili, że niemal od urodzenia dziewczynka była katowana. Oprawcami dziewczynki byli jej rodzice – 22-letnia Karolina P. i 23-letni Dominik P. Para miała jeszcze dwoje dzieci: 4-letnią Zuzię i 2-letniego Kubę. I oni byli dręczeni przez rodziców. Według „Dziennika Bałtyckiego”, u 4-latki ujawniono zmiany wskazujące na konieczność przeprowadzenia wielu zabiegów chirurgicznych.

20 stycznia tego roku stało się najgorsze. Majeczka trafiła do szpitala w krytycznym stanie. Dziewczynka zmarła lekarzom na rękach. Konała w męczarniach. Miała liczne obrażenia na całym ciele, połamane rączki i wiele siniaków.

(…) Charakter obrażeń wskazywał, że przemoc wobec dziewczynki miała miejsce na długo przed tym jak trafiła do szpitala

– przekazała w rozmowie z „Faktem” prok. Grażyna Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, która przejęła śledztwo w tej sprawie od Prokuratury Rejonowej.

Chociaż w rodzinie od dawna źle się działo, nie była ona objęta żadną formą wsparcia. Urzędnicy nie wiedzieli o stosowanej wobec dzieci przemocy. Co zastanawiające, o niczym nie wiedziała także położna, która kilka razy odwiedziła maleńką Maję.

Z informacji przekazanych przez panią kierownik przychodni lekarskiej położna odwiedziła Maję i jej matkę cztery razy zgodnie z przepisami prawa. (…) Ostatnia wizyta była 13 grudnia 2021 roku. Wizyty zostały potwierdzone w karcie wizyt patronażowych noworodka. Obecnie w sprawie toczy się postępowanie

– informuje Magdalena Dalecka, rzecznik prasowy prezydenta Starogardu Gdańskiego.

Pogrzeb zakatowanej Mai

3 lutego w kościele pw. Św. Wojciecha w Starogardzie Gdańskim odbyła się ceremonia pogrzebowa dwumiesięcznej Mai. Uroczystość rozpoczęła się o godz. 9. Na miejscu zjawiła się jedynie garstka osób, ponieważ szczegóły pogrzebu niemal do samego końca utrzymywano w tajemnicy.

Na pogrzebie nie było rodziców, oprawców niemowlęcia. Usłyszeli zarzut zabicia dziecka ze szczególnym okrucieństwem i trafili do aresztu. Zabrakło także członków rodziny, którzy usłyszeli zarzuty nieudzielenia Mai pomocy. Wśród żałobników była natomiast najbliższa rodzina ojca dziewczynki, m.in. jego siostra i jej dzieci.

Smutnej ceremonii przewodził ksiądz Janusz Lipski – proboszcz parafii Św. Wojciecha w Starogardzie Gdańskim.

Módlmy się, aby pan Bóg przyjął Maję do grona zbawionych i choć nie zdążyła przyjąć sakramentu chrztu świętego, to Maja jest także umiłowanym bożym dzieckiem. Wierzymy, że zmarłe maleńkie dzieci są jak aniołowie w niebie. Będziemy mieli w jej osobie, kogoś kto jest blisko Boga, spogląda na nas i troszczy się o nas

– mówił duchowny cytowany przez „Super Express”.

Chcemy też w tej modlitwie otoczyć cierpiącą rodzinę zmarłej Mai, prosząc o potrzebne dla nich łaski, o Boże wsparcie. Chcemy też jako ludzie wiary, jako chrześcijanie, otoczyć modlitwą rodziców Mai, prosząc dla nich o łaskę nawrócenia i o dar Bożego miłosierdzia, którego też tak bardzo potrzebują

– dodał.

Po mszy żałobnej białą trumienkę z ciałem Majki przewieziono na cmentarz komunalny w dzielnicy Łapiszewo. Gdy małą trumnę składano do grobu, w powietrze uniosło się kilka białych baloników. To była jedna z tych rozdzierających serce uroczystości, która nigdy nie powinna się wydarzyć…

Fotografie: Facebook (miniatura wpisu), Facebook

Może Cię zainteresować

zamknij