×

Pogrzeb policjantki i jej synka był wzruszający. Pochowano ich w jednej trumnie

Pogrzeb policjantki i jej synka Wiktora odbył się wczoraj. Spoczęli w jednej trumnie. Dokładnie tydzień po tym, jak ich ciała znaleziono w lesie. To 30-latka, która pracowała na komisariacie w Swarzędzu i jej 9-letni syn. Kobieta miała najpierw zastrzelić chłopca, potem siebie.

Tragedia pod Poznaniem

30-letnia Sylwia N. sama wychowywała synka Wiktora. Mieszkała ze swoją mamą. Była zatrudniona w komisariacie w Swarzędzu pod Poznaniem i była bardzo lubiana przez kolegów.

Pracowała w policji od sześciu lat. Była wyróżniającą się funkcjonariuszką. Miała bardzo dobrą opinię wśród kolegów i przełożonych

— cytuje słowa rzecznika wielkopolskiej policji Gazeta Wyborcza.

Gdy w ubiegły wtorek policjantka nie pojawiła się w pracy, wszczęto alarm. Policjanci z jednostki rozpoczęli poszukiwania, które miały tragiczny finał…

Zabiła synka, potem siebie

Po południu 15 września w lesie koło Środy Wielkopolskiej dokonano makabrycznego odkrycia. Znaleziono tam ciało policjantki i jej syna.

Sekcja zwłok potwierdziła najgorsze przypuszczenia. 30-latka wzięła służbową broń, po czym wymierzyła ją w skroń chłopca. Następnie strzeliła sobie w usta.

Rzecznik wielkopolskiej policji przekazał, że przyczyną tak desperackiego czynu mogły być problemy osobiste kobiety.

Pogrzeb policjantki i jej synka

22 września, w tydzień po tragedii odbyły się uroczystości pogrzebowe. Msza święta rozpoczęła się o godz. 11 w Kościele Parafialnym w Sulęcinku. Po niej kondukt żałobny udał się na Cmentarz w Solcu Wielkopolskim. Na trumnie położono policyjną czapkę.

Była tylko jedno trumna: 30-letnią mamę i jej synka pochowano razem.

Nie tak to powinno wyglądać. Teraz możemy tylko wspominać ostatnie rozmowy z nimi, spotkania, gesty, SMS-y. (…) Sylwia potrzebowała pomocy i teraz może ją otrzymać od każdego, kto się za nią pomodli. Oddając jej w darze nawet trud życia. Śmierć nie przeszkadza Bogu w miłości

— mówił ksiądz podczas uroczystości, na której pojawiły się tłumy żałobników.

Wśród zgromadzonych były także dzieci, które chodziły z Wiktorem do szkoły. Czy tej tragedii można było uniknąć, gdyby pomoc, o której wspomniał duchowny, przyszła na czas?

Mamę Sylwii i babcię Wiktorka, objęto pomocą psychologa.

Fotografie: Imgur (miniatura wpisu), YouTube, Facebook

Polecane

Może Cię zainteresować