×

Od roku nie wyszła z domu. Swoich dziadków ostatni raz widziała w 2019 roku

Od roku nie wyszła z domu. Choruje na ciężką chorobę i obawia się, że ewentualne zakażenie koronawirusem mogłoby być dla niej bardzo ryzykowne. Julia bardzo poważnie traktuje rządowe obostrzenia i pozwala, aby jej życie przypominało istny koszmar.

Dwa lata wycięte z życiorysu

Epidemia koronawirusa odcisnęła swoje piętno na ludziach na całym świecie. Specjaliści nie mają wątpliwości, że długotrwała izolacja oraz brak możliwości realizacji własnych zainteresowań doprowadzą do powstania pokolenia ludzi upośledzonych psychicznie. Dzieci, dla których tak ważny jest kontakt z rówieśnikami, nie mogąc spotykać się z innymi, będą wykazywać patologiczne, odstające od normy zachowania.

Na domiar złego, wszystko wskazuje na to, że epidemia wcale nie skończy się w tym roku. Sam minister Niedzielski straszy Polaków, żeby przygotowali się na to, że ich życie już zawsze będzie obarczone lękiem o zdrowie i przyszłość.

Atmosfera paniki i przerażenia dała się już we znaki milionom ludzi. Do ich grona należy także Julia Kramek, która ze względu na epidemię koronawirusa, od ponad roku nie opuszcza domu. Dziewczyna, chorująca na SMA choć nie jest ekspertem w tej dziedzinie uważa, że obecna sytuacja to efekt nieodpowiedzialności ludzi.

Jej zdaniem, gdyby Polacy przestrzegali wytycznych, to pandemię już dawno mielibyśmy za sobą:

Gdy napisałam, że z powodu pandemii koronawirusa od roku nie wyszłam z domu, posypało się mnóstwo dobrych rad – na przykład, żebym wyszła do ludzi i w ten sposób budowała odporność. Zawsze myślałam, że Polacy na co dzień drą ze sobą koty, ale w obliczu zagrożenia potrafią się zjednoczyć. Niestety tak nie jest, mamy bardzo egoistyczne i lekkomyślne społeczeństwo.

Od roku nie wyszła z domu

Julia Kramek przyznaje, że domowa izolacja bardzo źle na nią wpływa. Chciałaby móc wychodzić z domu, ale bardzo obawia się zakażenia koronawirusem. Stwierdziła, że będzie się czuła bezpiecznie dopiero po przyjęciu warunkowo dopuszczonej do użytku szczepionki przeciwko COVID-19:

Izolacja powoli zaczyna mi doskwierać i męczyć – chciałabym móc bezpiecznie spotkać się już z rodziną i przyjaciółmi, wyjść z domu nawet na głupią kawę. O ile na początku całkiem podobało mi się to, że mam czas dla siebie, mogę odpocząć i nie muszę dopasowywać swojego planu dnia właściwie pod nic, o tyle powoli zaczyna być to męczące. Przed pandemią w naszym domu zawsze coś się działo, zawsze ktoś u nas był. Fajnie było od tego odpocząć, ale chyba mi wystarczy. Minęło już 15 miesięcy, a więc sporo. I najgorsze jest to, że w sumie nie wiem, kiedy coś się zmieni, bo nie mam pojęcia, kiedy doczekam się szczepienia, choć w teorii moja grupa jest już szczepiona.

Julia nie dopuszcza do siebie myśli, że u osób obarczonych chorobami przewlekłymi, ewentualny niepożądany odczyn poszczepienny może mieć dużo poważniejsze skutki niż samo zakażenie koronawirusem. Co więcej, dziewczyna jest sfrustrowana swoją sytuacją i wini za nią społeczeństwo:

Siedzę w domu, bo mamy nieodpowiedzialne społeczeństwo, które z jednej strony nie wierzy w wirusa i nie ufa szczepionkom, a z drugiej uważa, że światem rządzą reptilianie, czyli ludzie-gady. Gdybym widziała, że ludzie traktują pandemię na serio, pewnie nie izolowałabym się aż tak radykalnie. Przecież nie siedzę w domu po to, żeby było śmiesznie. Wcale nie jest mi na rękę to, że od roku nie wpuszczam do domu rehabilitantki, że z dziadkami widziałam się ostatnio w 2019 roku i że nie pamiętam już, kiedy ostatnio spotkałam się z przyjaciółmi.

Samotne Święta

Ze względu na SMA, Julia posiada słabą odporność. Aby chronić swoje zdrowie w tym roku po raz kolejny nie spotka się z krewnymi:

To trzecie z rzędu święta, które spędzimy bez dziadków. Nikt z nas nie jest jeszcze zaszczepiony, więc nie chcemy ryzykować. Nie po to nie widzieliśmy się przez tyle miesięcy, żeby ulec na ostatniej prostej i być może później żałować. Nie da się całkowicie wyeliminować ryzyka, nawet, jeśli na co dzień na siebie uważamy.

Dziewczyna czeka w kolejce na szczepienie, ale póki co nie wie, kiedy otrzyma pierwszą dawkę. Ogromnie chciałaby, aby nastąpiło to jeszcze przed wakacjami:

Jako osoba chora przewlekle i wentylowana mechanicznie w teorii powinnam móc zaszczepić się teraz. Jestem zapisana, skierowanie jest w systemie, ale nie mam pojęcia, kiedy to nastąpi i nikt nie jest w stanie odpowiedzieć mi na to pytanie. Chciałabym zaszczepić się jak najszybciej, bo to przecież też nie jest tak, że od razu będę bezpieczna. Odporność buduje się po drugiej dawce.

Fotografie: Twitter (miniatura wpisu), Imgur, Twitter

Może Cię zainteresować

zamknij