Kategorie Inne

Nowe ustalenia w sprawie pożaru w escapie roomie. Zdjęcia pokoju są wstrząsające!

Wiadomo już, w jaki sposób można było wydostać się z pokoju zagadek. Pokoju, w którym tragicznie zginęło pięć przyjaciółek. Miały tylko 15 lat.

Nowe ustalenia prokuratury

Po przesłuchaniu pracownika feralnego escape roomu, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie ujawnia kolejne fakty.

Pechowy pokój zagadek nie był zamknięty na klucz. Jednak od wewnętrznej strony, w drzwiach nie było klamki. By wydostać się z pomieszczenia, trzeba było odnaleźć właśnie ten brakujący element. Można było tego dokonać tylko po rozwikłaniu przygotowanych tam zagadek. Na tym miała polegać cała zabawa…

Nowe ustalenia w sprawie pożaru w escapie roomie. Zdjęcia pokoju są wstrząsające!

Ogień szybko się rozprzestrzeniał

Nastoletnie dziewczyny (Amelia, Karolina, Wiktoria, Małgosia i Julia) były w połowie rozwiązywania łamigłówki, zanim rozegrał się tam prawdziwy dramat.

Pożar, który wybuch za drzwiami escape roomu, szybko się rozprzestrzeniał. Uwięzione w pokoju nastolatki nie miały szans na ucieczkę. Pracownik Radosław D. chciał je ratować. Wystarczyło tylko szarpnąć za drzwi. Niestety ogień odciął mu drogę do 15-latek.

Brak wyjść ewakuacyjnych

Znajdujące się w pokoju okna były zasłonięte płytą regipsową, a od zewnątrz kratami. W pomieszczeniu panowała ciemność, co również było elementem zabawy. Escape room nie posiadał elektrycznego systemu otwierania zamka, który pozwoliłby na jego otworzenie (np. za pomocą pilota) w sytuacji zagrożenia – poinformował prokurator Gąsiorowski

Z ustaleń prokuratury wiemy, że escape room nie posiadał żadnych wyjść ewakuacyjnych. W budynku były tylko jedne drzwi wejściowe. Do wybuchu natomiast, nastąpiło poprzez rozszczelnienie się butli gazowej w piecyku, którym ogrzewano pomieszczenie. Śledczy muszą ustalić, kto ostatni ją montował. Podobno, czasami robił to pracownik firmy, która dostarczała nowe butle z gazem.

Nowe ustalenia w sprawie pożaru w escapie roomie. Zdjęcia pokoju są wstrząsające!

Komunikacja, która zawiodła

Radosław D. pracę w pokoju zagadek rozpoczął dopiero w grudniu 2018 roku. Miał przyjmować uczestników, wyjaśniać im zasady gry i wręczyć krótkofalówki. Za ich pomocą klienci mogli kontaktować się z pracownikiem przez cały czas trwania zabawy.

Gdy mężczyzna usłyszał dziwne odgłosy wydobywające się z butli gazowej. Próbował ją zakręcić. Niestety gaz nadal się ulatniał i w końcu doszło do wybuchu. Przez szalejący ogień, nie był w stanie uratować dziewczyn.

Płomienie były coraz większe i gdy zorientował się, że jest to bardzo duży pożar i nie będzie miał już dostępu do drzwi, które należałoby otworzyć, by dziewczęta mogły opuścić pomieszczenie, będąc poparzonym, odczuwając ból, wybiegł na zewnątrz, dobiegł do pierwszych osób, które przebywały na zewnątrz i krzyczał, by wzywano pomoc, straż pożarną – powiedział rzecznik prokuratury