×

Nowe fakty w sprawie rodzinnej tragedii w Pułtusku. Matka 39-latki powiesiła się

W sobotę 2 października o godz. 6 rano służby ratunkowe wyłowiły z Narwi w rejonie Kacic zwłoki dziecka. Nikt go nie szukał, bo ojciec dziewczynki spał jeszcze spokojnie, nie wiedząc, jaki horror czeka go po przebudzeniu. A matka… parę godzin później jej dryfujące na wodzie ciało zauważył wędkarz. Są nowe fakty w sprawie rodzinnej tragedii w Pułtusku. Sąsiedzi wyjawili bolesną tajemnicę.

Rozszerzone samobójstwo?

Początkowo mówiono, że do tragedii mogło dojść w piątek wieczorem. Ale potem pojawiły się nowe informacje. Kamery zarejestrowały, jak w sobotę o 4 rano kobieta zaparkowała samochód przy budynku straży miejskiej, a następnie ruszyła z córką w stronę ulicy Solnej, do kładki nad Narwią.

Ok. godz. 6 rano w miejscowości Kacice w rzece Narew ujawniono ciało małej dziewczynki. Wędkarz, który jako pierwszy dostrzegł dryfujące ciało, myślał, że to lalka. Gdy ją wyłowił, był w szoku.

Myślałem, że to lalka. Gdy wyłowiłem ją na brzeg, zacząłem krzyczeć. Okazało się, że to mała dziewczynka. Była bardzo lekko ubrana. Miała adidaski, cienkie rajstopki i cienką bluzeczkę. Nic więcej

– opowiadał pan Józef dziennikarzom telewizji Polsat News.

O 9.45 inny wędkarz zauważył ciało dorosłej kobiety. Od początku przypuszczano, że ofiary są ze sobą spokrewnione. Śledczy badali ten trop. Zastanawiający był szczególnie fakt, że dziewczynki ani kobiety nikt nie szukał…

Wkrótce ustalono, że ofiary to 39-letnia Magdalena i jej 5-letnia córka Gabrysia. W domu czekał na nie ojciec oraz dwie starsze dziewczynki. Według wstępnych doniesień, bliscy 39-latki sądzili, że wybrała się z najmłodszą córeczką na zakupy.

Policjanci zabezpieczyli nagrania z monitoringu miejskiego. Jak informuje Onet, wskazują one, że utonięcie matki z dziewczynką najprawdopodobniej było rozszerzonym samobójstwem. Pod uwagę brane są także inne hipotezy, w tym nieszczęśliwy wypadek. Rzeczniczka prokuratury przekazała, że oględziny nie wykazały obrażeń na ciele. Dzisiaj odbędzie się sekcja zwłok.

Nowe fakty w sprawie rodzinnej tragedii

Magdalena i Gabrysia przyjechały do Pułtuska samochodem ze wsi oddalonej od miasta o ok. 8 km. W miejscowości mieszka zaledwie 300 osób. Wszyscy się tu znają. Nie mogą się otrząsnąć po tym, co się wydarzyło.

Według Gazety Wyborczej, 39-latka była pracownicą banku. Najmłodsza córeczka była jej oczkiem w głowie. To z nią najczęściej chodziła do kościoła. Sąsiedzi powtarzają, że to normalna, dobra rodzina. Ale miała swoje problemy. Jakie?

Super Express donosi, że kilka lat temu rodzina przeżyła już podobny dramat. Samobójstwo popełniła matka Magdaleny. Kobieta się powiesiła.

Ten rodzinny dramat to kolejny głośny sygnał do tego, by zacząć wreszcie otwarcie mówić o bardzo złym stanie psychiatrii w Polsce. Przepełnionych oddziałach, braku lekarzy, długich terminach oczekiwania na wizytę, wreszcie próbach zamiatania problemów psychicznych pod dywan i czynienia z nich tematów tabu.

Jeśli potrzebujesz pomocy, możesz ją uzyskać np. tutaj:

  • Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży – 116 111 (cały tydzień 12.00-2.00)
  • Telefon zaufania dla osób starszych – 22 635 09 54 (poniedziałki, środy i czwartki, 17.00-20.00)
  • Kryzysowy Telefon Zaufania (od 14.00 do 22.00) – 116 123
  • Telefoniczne Centrum Wsparcia – 800 70 2222 (całą dobę)
  • Bezpłatny telefon (800 12 12 12) i czat zaufania dla dzieci i młodzieży Rzecznika Praw Dziecka – czynny całą dobę.
Fotografie: YouTube (miniatura wpisu), YouTube, Facebook

Może Cię zainteresować

zamknij