×

„Najtańszy dyskont świata” już w Polsce! Ceny mają być 20% niższe od rynkowych

„Najtańszy dyskont świata” już w Polsce! Najpierw mówiono o sieci ośmiu sklepów do końca 2018 roku. Potem, że firma jednak rezygnuje z podboju polskiego rynku. Po licznych zawirowaniach, ostatecznie grupa Mere zdecydowała się na jeden sklep, w mniejszym mieście. Otwarcie odbyło się bez wielkiej pompy, ale za to ceny na pewno nie przejdą bez echa.

„Najtańszy dyskont świata” trafił do Polski

Do tej pory wśród dyskontów w naszym kraju niewątpliwie królowały Biedronka i Lidl. Teraz sieć sklepów może mieć poważnego konkurenta na rynku.

Chodzi o Mere, który już od kilku lat zapowiadał wejście na polski rynek. Na początku w planach było otworzenie ośmiu sklepów i to do końca 2018 roku. Potem zrezygnowano z planu podbicia polskiego rynku, by wkrótce do niego powrócić, ale jedynie częściowo. Grupa Mere miała otworzyć jeden sklep w lipcu 2019 roku. Ostatecznie sklep zadebiutował z rocznym opóźnieniem, w środku pandemii koronawirusa, która szczególnie dotknęła branżę handlową.

25 lipca przy ulicy 1 Maja w Częstochowie otwarto pierwszy w Polsce sklep sieci Mere. Powierzchnia sklepu ma wynosić od 800 do 1200 metrów kwadratowych. Asortyment w 70 proc. będzie się składał z żywności i w 30 proc. z artykułów „nieżywnościowych”.

Spółka rozwijana przez firmę Torgservis znajduje się w pierwszej dziesiątce największych rosyjskich sprzedawców żywności (tuż po liderach rynku X5 Retail Group i Magnit). W samym tylko 2019 roku otwarto około 500 dyskontów. W pierwszym sklepie w Częstochowie zatrudnienie znajdzie ok. 20 osób.

Na czym polega fenomen Mere?

Ceny w Mere są o około 20% niższe od rynkowych. Przykładowe ceny podaje Radio Zet. I tak, 3-litrowa butelka gazowanej oranżady Fest kosztuje 2,14 zł, a 5 litrów mydła w płynie marki „Mydło w płynie” – 7,92 zł, półlitrowa puszka piwa Tarczyn kosztuje 1,77 zł., a pół litra brandy Napoleon Petit 30 proc. jest dostępne za 21,56 zł.

Skąd tak atrakcyjne ceny?

Mere to tzw. „twardy dyskont”. Nie znajdziemy tam żadnych elementów ozdobnych czy promocyjnych. W dodatku towar sprzedawany jest prosto z palet dostawczych.

Atrakcyjne ceny wynikają również z niższej marży sklepu, braku opłat dla producentów za tzw. „wejście” i braku pozostałych opłat, np. bonusów.

Czy klientom spodoba się nowa forma dyskontu? Na razie wiadomo tyle, że podczas otwarcia nie było takiego szału zakupowego, jak np. u Niemców.

Fotografie: Pixabay (miniatura wpisu), Twitter

Polecane

Może Cię zainteresować