×

Minister finansów obiecuje 700+. „To nie są kwoty, które zrujnują budżet”

Minister finansów obiecuje 700+ w miejsce dotychczasowego 500+. Uważa, że to dobry pomysł, bo te pieniądze wrócą na rynek przyczyniając się do wzrostu gospodarczego.

Flagowy program PiS-u

Program 500+ był najważniejszym pomysłem Prawa i Sprawiedliwości i, zdaniem politologów, przesądził o zwycięstwie tej partii w wyborach 5 lat temu. Niestety, program, który miał wspierać dzietność, nie spełnił swojego głównego celu. Od 2017 roku dzietność w Polsce systematycznie spada. W 2018 r. nadwyżka zgonów nad urodzeniami wyniosła 26 tysięcy, zaś w 2019 r. było to blisko 35 tysięcy.

W 2020 roku odnotowano przyrost naturalny nie tylko ujemny, lecz również najniższy od II wojny światowej. Według danych GUS, w 2020 roku dziura demograficzna wyniosła 120 tysięcy ludzi. Tego roku zmarło najwięcej Polaków od II wojny światowej i urodziło się najmniej dzieci od 15 lat. Jak obliczył resort zdrowia, w zeszłym roku zmarło 486 tys. 147 osób, o 67 tysięcy więcej niż rok wcześniej. Za tę zatrważającą śmiertelność w 70 proc. odpowiada Covid-19. Według ostrożnych szacunków, 5 tysięcy zgonów, to wynik naturalnego procesu starzenia się społeczeństwa, a pozostałe 62 tysięcy to efekt pandemii.

Liczba urodzeń za to systematycznie spada i w zeszłym roku wyniosła mniej niż 360 tysięcy. Jak wynika z danych za styczeń 2021 roku, ten trend się pogłębia. W pierwszym miesiącu roku na świat przyszło zaledwie 25 tysięcy dzieci, najmniej od 17 lat.

Mimo znikomego wpływu programu 500+ na decyzje prokreacyjne Polaków, przez minione 5 lat zakorzeniła się świadomość, że 500 złotych na dziecko po prostu się należy, a partia, która zdecydowałaby się na majstrowanie przy programie, byłaby z góry skazana na porażkę.

Minister finansów obiecuje 700+

W międzyczasie zmieniła się sytuacja polityczna. Rządząca partia, której notowania ostro tąpnęły po jesiennym orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji, nadal nie odrobiła strat. Dodatkowo jest rozrywana konfliktami, w które co chwila popadają partie koalicyjne.

W tej sytuacja coraz pilniejsze staje się składanie nowych obietnic finansowych, żeby przekonać wyborców, że nadal warto głosować na PiS. Minister finansów Tadeusz Kościański nadal wielką nadzieję pokłada w programie 500+, tylko po waloryzacji. Teraz miałoby się to nazywać 700+. Jak przekonuje w Polsat News:

Polskę stać na programy socjalne. To poważne wydatki, ale te pieniądze wrócą na rynek. Ważne byśmy nie obniżali liczby pieniędzy, które trafiają do konsumentów. Jeśli będą kupować, sklepy będą miały obroty, zapłacą więc podatki.

Raczej mało prawdopodobne wydaje się, by dodatkowe 200 złotych skłoniło tłumy młodych Polek do rodzenia dzieci, jednak od dawna wiadomo, że nie chodzi o poprawę dzietności tylko o przekupstwo wyborcze i te pieniądze trzeba by komuś zabrać po to, żeby dać swoim wyborcom. Na szczęście szef resortu finansów nie ma z tym problemu:

Na 700+ pieniądze by się znalazły, ale zawsze kosztem czegoś. Tak długo, jak nie podniesiemy podatków, a nie mamy takich planów, trzeba byłoby komuś zabrać, aby innemu dać. To nie są kwoty, które zrujnują budżet, ale utrudnią działanie w innych celach. Zrobiłbym wszystko, co mogę, aby spełnić taką prośbę.

Źródła: www.money.pl, www.bankier.pl, next.gazeta.pl
Fotografie: Pixabay (miniatura wpisu), Twitter

Może Cię zainteresować

zamknij