×

38-letni mężczyzna gwałcił własnego psa. Zwierzę wybaczyło, ale prokurator nie

Mężczyzna gwałcił własnego psa i wynajmował go, umożliwiając wykorzystywanie seksualne zwierzęcia innym zboczeńcom. O sprawie zrobiło się głośno, gdy 50-letni klient zmarł tuż po stosunku ze zwierzęciem. Wkrótce 38-letni zoofil i właściciel amstaffa stanie przed sądem.

Nagła śmierć 50-latka

O tej sprawie informowaliśmy pod koniec stycznia tego roku. 37-letni wówczas mieszkaniec powiatu rybnickiego wpadł na odrażający pomysł. Zamieścił w sieci ogłoszenie, w którym oferował… usługi seksualne swojego psa – amstaffa o imieniu Antoś. Jak się okazało, znalazł się pewien chętny. Był nim 50-latek z województwa śląskiego.

Mężczyzna umówił się z właścicielem psa na wykonanie czynności seksualnej z udziałem psa

– poinformowała w rozmowie z Radiem 90 FM Bogusława Kobeszko, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Rybniku.

Mężczyzna przyjechał na spotkanie 21 stycznia w godzinach porannych. Już w trakcie gwałcenia psa 50-latek źle się poczuł, a po chwili stracił przytomność. Działo się to w obecności właściciela psa. Mężczyzna wezwał pogotowie, ale mimo udzielonej pomocy 50-latek zmarł.

Na miejsce zdarzenia wezwano policję. Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa w Rybniku.

Mężczyzna gwałcił własnego psa

Mieszkaniec Czerwionki-Leszczyny przyznał, że jest zoofilem. Sam miał trzykrotnie gwałcić amstaffa.

Ustalono, że już rok wcześniej w sieci pojawiło się ogłoszenie, w którym właściciel amstaffa proponował go do usług seksualnych! W śledztwie wyjaśnił, że jest zoofilem. I przyznał się, że wynajął go za pieniądze obcemu mężczyźnie

– relacjonuje Dziennik Zachodni.

Zaburzenia 38-letniego mężczyzny potwierdził biegły seksuolog. 38-latek był wcześniej znany policjantom. Już kilka razy karano go za różne przestępstwa. Jednak biegli psychiatrzy stwierdzili, że jest poczytalny. Mężczyzna jest kawalerem utrzymującym się z pracy dorywczej.

Antoś na szczęście trafił już w bezpieczne miejsce i jest pod opieką dobrych ludzi. Fundacja „Jestem Głosem Tych, Co Nie Mówią” z Rybnika będzie walczyć o prawa wykorzystywanego i krzywdzonego psa przed sądem. Wolontariusze chcą, żeby 38-latek otrzymał surowy wyrok.

Pies nie wykazuje żadnych niepokojących zachowań, jest przyjazny i prawidłowo zsocjalizowany. To niewyobrażalne, że pomimo tego, co przeszedł, dalej tak bardzo kocha człowieka. Zdolność zwierząt do wybaczania i zapominania wyrządzonych im krzywd jest godna podziwu

– mówiła niedługo po wykryciu sprawy Joanna Gąska z Fundacji w rozmowie z portalem rybnik.com.pl.

Zoofil stanie przed sądem

Proces ruszy już wkrótce. Mężczyźnie postawiono zarzuty udostępniania psa celem wykonywania czynności seksualnych oraz zarzut znęcania się nad psem przez obcowanie z nim płciowo. 38-latek przyznał się do winy. Grożą mu trzy lata więzienia. Jak informuje Super Express, prokuratura domaga się też, by sąd oficjalnie odebrał 38-latkowi psa, zakazał mu posiadania zwierząt przez okres 15 lat i nakazał wpłacenia nawiązki na rzecz stowarzyszenia ochrony zwierząt.

W ubiegłym roku sąd w Opolu skazał na 5,5 roku więzienia mężczyznę, który bił i gwałcił własnego psa. Jarosław G. otrzymał także 15-letni zakaz posiadania zwierząt oraz 15-letni zakaz zbliżania się do 22-latki, której groził śmiercią po tym, jak zgłosiła na policję, że mężczyzna bił psa pod jednym z dyskontów spożywczych. Gdy policjanci odbierali mężczyźnie psa, zwierzę miało rany odbytu.

Ma pan tendencję do krzywdzenia osób słabszych, czego przejawem było znęcanie nad swoją matką. To krzywdzenie jest wpisane w pana cechy charakteru

– tłumaczyła sędzia, gdy ogłaszała wyrok.

*Zdjęcia mają charakter poglądowy
Fotografie: Pixabay (miniatura wpisu), Pixabay

Może Cię zainteresować

zamknij