×

Matka przewijała dziecko w przedziale. „Cały wagon jechał z brudną pieluchą”

Nic tak nie uprzykrza podróżowania pociągiem, autobusem czy tramwajem, jak inny pasażer, który jest na bakier z podstawowymi zasadami savoir-vivre. Z zaskakującą sytuacją w pociągu PKP spotkała się pani Natalia. Była świadkiem, jak matka przewijała dziecko w przedziale, nie zważając na współpasażerów.

Matka przewijała dziecko w przedziale

Kto nigdy nie podróżował przynajmniej przez kilka godzin pociągiem PKP, gdy nie działa klimatyzacja, a przedziały są mocno zatłoczone, ten nie wie, co znaczy prawdziwy surwiwal. Pół biedy, jeśli możemy liczyć na zrozumienie i kulturalne zachowanie naszych towarzyszy podróży. Niestety wystarczy jeden osobnik, który w poważaniu ma swoich współpasażerów, żeby podróż stała się nie do zniesienia.

Przekonała się o tym pani Natalia – czytelniczka serwisu parenting.pl, która postanowiła podzielić się swoimi przykrymi doświadczeniami z podróży.

Jechałam w poniedziałek rano pociągiem z Wrocławia do Warszawy, w wagonie bezprzedziałowym. Jeden rząd dalej było miejsce dla 4. osób ze stoliczkiem pomiędzy siedzeniami. Tam usiadła rodzina: mama z babcią i trójką małych dzieci. W pewnym momencie położyła na stole najmłodsze z nich i zaczęła to dziecko przewijać

– opowiada pani Natalia, która podróżowała z Wrocławia do Warszawy.

Zdj. ilustrujące

Żeby tego było mało, komentowała zawartość pieluszki: Boże, jaka ona jest cała o!@#na. Po czym wyrzuciła tę pieluszkę do ogólnodostępnego śmietnika

– kontynuuje.

Cała trasa z brudną pieluchą

Podróżowanie z dziećmi stanowi spore wyzwanie logistyczne. Jest także wystawieniem cierpliwości rodziców na próbę. Ale co wtedy, gdy przy okazji to rodzice testują cierpliwość innych pasażerów?

(…) cały wagon jechał z brudną pieluchą do końca trasy

– opowiada czytelniczka portalu.

Jak dodaje kobieta, zachowanie matki nie było odosobnionym przypadkiem. W związku z tym, że pani Natalia sporo podróżuje, niedawno była świadkiem podobnego zdarzenia.

Miesiąc temu jedna z matek „odsikiwała” syna do butelki. Nie wiem, ile mógł mieć lat, ale był już dość dużym chłopcem i na pewno sam by sobie poradził w toalecie. Dziś wracam tym pociągiem i szczerze boję się, co jeszcze może się wydarzyć

– skarży się.

Głośne rozmowy przez telefon, słuchanie muzyki bez słuchawek, ściąganie butów w trakcie podróży – okazuje się, że to wszystko może być jedynie wierzchołkiem góry lodowej. Chociaż każdy z nas chce mieć w podróży święty spokój, nie każdy potrafi zrozumieć, że i inni go potrzebują. Trudno oczekiwać, że podróż z wieloma obcymi ludźmi będzie nam upływać zupełnie bezproblemowo i w przyjaznej atmosferze, szczególnie, jeśli mowa o pokonywaniu długich tras.

Wydaje się, że w tym wszystkim najważniejszy jest wzajemny szacunek i życzliwość. I trochę zdrowego rozsądku.

*Zdjęcia mają charakter poglądowy
Fotografie: Pixabay (miniatura wpisu), Facebook

Może Cię zainteresować

zamknij