×

Maryla Rodowicz o rozwodzie. Na sali sądowej pytano ją o intymne szczegóły

Maryla Rodowicz o rozwodzie. Ikona polskiej sceny muzycznej zwierzyła się z tego, co działo się za drzwiami sali rozpraw. Piosenkarka musiała odpowiadać na kompromitujące pytania. Czy to rzeczywiście było konieczne?

Droga przez mękę

Batalia Maryli Rodowicz z Andrzejem Dużyńskim trwa już wiele lat. Ich małżeństwo nadal jest ważne, choć artystka na różne sposoby dąży do zakończenia go. Mało kto wie jednak, jak wyglądają kolejne rozprawy i jak intymne tematy są poruszane w obecności sędziego oraz prawników. Wokalistka zdecydowała się wykorzystać okazję, że zaledwie parę dni temu odbyła się następna rozprawa i w wywiadzie opowiedziała o tym, jakie upokorzenia spotykają ją w czasie trwania procesu.

Maryla Rodowicz i Andrzej Drużyński oficjalnie poinformowali o rozstaniu już w 2016 roku, ale dopiero dwa lata później złożyli dokumenty rozwodowe. Minęły już trzy lata odkąd oboje próbują zakończyć swój związek. Niestety jak dotąd nie udaje im się to ze względu na kłopotliwy podział majątku. Zarówno piosenkarka, jak i jej mąż nie zamierzają iść bowiem na kompromisy.

W minioną środę, 30 czerwca Maryla Rodowicz i Andrzej Dużyński uczestniczyli w kolejnej z rzędu rozprawie, która odbyła się w Sądzie Okręgowym w Warszawie. Wizyta na sali sądowej ciągnęła się przez wiele godzin. Maryla Rodowicz liczyła na to, że będzie to ostatnia rozprawa. Niestety czekało ją rozczarowanie. Nie dość, że będzie musiała jeszcze wiele razy stawić się w sądzie, to musiała odpowiadać na bardzo kłopotliwe pytania. Mąż piosenkarki nie wstydził się opowiadać zebranym o intymnych szczegółach ich życia małżeńskiego. Sąd zadawał gwieździe skandaliczne pytania!

Maryla Rodowicz o rozwodzie

W rozmowie z dziennikarzami czasopisma „Twoje Imperium”, piosenkarka wyznała, że na sali rozpraw padły oburzające stwierdzenia. Były mąż Rodowicz odważył się komentować jej sposób gotowania. Twierdził, że zbyt tłuste potrawy artystki miały na niego zły wpływ.

Usłyszałam od niego, że pięknie śpiewam i jestem zdolną wokalistką. I że dobrze gotowałam, chociaż do wszystkiego dodaję masło. Ale wymyślił! Mówił, że na kostkę masła kładę kawałek łososia i do piekarnika. Co za bzdura! Mówił, że tak go karmiłam, a przecież on powinien jeść dietetycznie.

Maryla Rodowicz została również zapytana o swojego konia. Sąd chciał wiedzieć, ile kosztuje jego utrzymanie.

Strasznie maglowała mnie prawniczka męża, żeby wykazać, że jestem w dobrej sytuacji finansowej. Na przykład pytała o konia, którego sobie kupiłam. No i co ten koń je. Powiedziałam, że trawę. No dobrze, ale co on je poza trawą? Ja na to, że siano i to kosztuje mnie 750 złotych miesięcznie. Była rozczarowana, że tylko tyle.

Czy to nie przesada, aby pytać o tak prywatne sprawy? Kolejna rozprawa Maryli Rodowicz i Andrzeja Dużyńskiego ma odbyć się 22 lipca. To niejedyne zmartwienie piosenkarki. Niedawno Maryla Rodowicz żaliła się, że chciałaby zostać babcią, ale jej dzieci wcale nie mają zamiaru decydować się na rodzicielstwo.

Fotografie: Facebook

Może Cię zainteresować

zamknij