Został skazany na poczwórne dożywocie, mimo że ciał jego ofiar wciąż nie odnaleziono

O tej sprawie głośno było nie tylko w stolicy, ale i w całej Polsce. Mariusz B. został skazany za zabójstwo czterech osób – męża oraz nastoletniej córki swojej kochanki, partnera kobiety z kursu tańca oraz księdza, który go molestował. Za wszystkie swoje czyny został skazany na dożywocie. Jego obrona wniosła apelację, jednak Sąd Apelacyjny w Warszawie podtrzymał wcześniejszy wyrok.

Pierwsza ofiara Mariusza B – ksiądz

Mariusz B. pochodził z rozbitej rodziny. W latach 90. ucieczki szukał w kościele. Był ministrantem. Jeden z księży z parafii na warszawskiej Woli odkrył w chłopcu talent muzyczny i zachęcił do chodzenia na zajęcia chóru. Zbliżyli się do siebie. Duchowny stał się dla niego niczym ojciec. Niestety, doszło do molestowania. Młody Mariusz B. był wierzący, nic z tym nie robił – uważał, że księdza osądzi za jego zachowanie Bóg.

Wszystko zmieniło się 2008 roku. 6 grudnia ksiądz Piotr wyszedł z plebanii po wieczornej mszy świętej i przepadł bez śladu. Śledczy znaleźli jedynie jego zamknięty samochód w centrum Warszawy.

Został skazany na poczwórne dożywocie, mimo że ciał jego ofiar wciąż nie odnalezionoUdostępnij

Druga i Trzecia ofiara Mariusza B. – Zbigniew i Ola

Na zajęciach chóru Mariusz B. poznał Zbigniewa D. i jego żonę Małgorzatę. Zaprzyjaźnili się. Później para zaczęła zapraszać go do swojego domu. Po pewnym czasie zaoferowała mu możliwość zamieszkania u siebie. Młody mężczyzna zgodził się.

Kobieta podobała się Mariuszowi, a jej mąż był biseksualny, dlatego zgodził się na romans żony i podglądał ich współżycie. Po pewnym czasie Małgorzata zaszła w ciążę. Było to dziecko Mariusza. Kilka lat później kochankowie wyprowadzili się. Mąż Małgorzaty wszystko akceptował.

10 kwietnia 2006 roku Zbigniew pojechał do żony i jej kochanka na kolację. W spotkaniu uczestniczyły także 18-letnia Ola oraz jej 7-letnia przyrodnia siostra. Mężczyzna miał nadzieję, że stosunki w ich rodzinie ulegną poprawie. Nic z tego. Mariusz cały czas naciskał, aby Zbigniew wziął rozwód z żoną i oddał jej część majątku. Nie był chętny, więc zginął.

Jak udało się ustalić śledczym, Mariusz B zwabił 40-letniego Zbigniewa D. oraz jego 18-letnią córkę Olę na działkę pod Pułtuskiem. Właśnie tam ich udusił. Głównym motywem tej zbrodni miało być „skumulowanie się negatywnych emocji Mariusza B. wobec patologicznego układu”. 18-latka zginęła prawdopodobnie dlatego, że weszła w konflikt z matką.

Został skazany na poczwórne dożywocie, mimo że ciał jego ofiar wciąż nie odnalezionoUdostępnij

Czwarta ofiara Mariusza B. – Henryk

55-letni Henryk był zadbanym i dobrze zarabiającym mężczyzną. Wraz z partnerką Mariusza B. wieczorami ćwiczył salsę w klubie tanecznym. 7 marca po zajęciach odprowadził Małgorzatę do samochodu, po czym poszedł do swojego i odjechał. O 23:00 wjechał na strzeżony parking pod swoim mieszkaniem. Szedł w kierunku klatki i po raz ostatni widziany był 2 metry przed wejściem. 2 dni od jego zaginięcia na telefon, który zostawił w domu, przyszedł sms:

Iwonko (jego córka) ze mną wszystko dobrze. Muszę załatwić pewne sprawy i nie będzie mnie przez ok. 2 tygodnie. Nie martwcie się i nie gniewajcie, że odzywam się dopiero teraz. Całuję, tata

Nikt w to nie uwierzył, ponieważ mężczyzna nigdy nie zwracał się do córki w taki sposób. Później przyszły jeszcze smsy, w których Henryk miał pisać, aby przelać mu pieniądze. Żona i córka odpisały na nie pod nadzorem policji. Ostatnia wiadomość przyszła 13 marca.

Został skazany na poczwórne dożywocie, mimo że ciał jego ofiar wciąż nie odnalezionoUdostępnij

Lata 2014-2016

Śledztwa w tych wszystkich sprawach trwały bardzo długo. Pierwszy wyrok Mariusz B. usłyszał dopiero w 2014 rok. Właśnie wtedy Sąd Okręgowy skazał go na poczwórne dożywocie. Już 2 lata później sprawa znów trafiła na wokandę. Okazało się, że Sąd Apelacyjny dopatrzył się błędów proceduralnych. Sąd niższej instancji miał naruszyć prawo do obrony. Chodziło o to, że Mariusza B. i Krzysztofa R. (pomagał przy porwaniu jednej z ofiar) bronił ten sam adwokat, a każdy z nich powinien mieć innego.

Rok 2017

W końcu w 2017 roku Mariusz B. został skazany na dożywocie. Jego obrońca złożył oczywiście apelację. Po raz kolejny zarzucił sądowi pierwszej instancji błędy. Tym razem były to „błędne ustalenia faktyczne prowadzące do wydania błędnego wyroku”. Obrońca Krzysztofa R. chciał całkowitego uniewinnienia swojego klienta. Zastrzeżenia miał także i prokurator.

Został skazany na poczwórne dożywocie, mimo że ciał jego ofiar wciąż nie odnalezionoUdostępnij

19 października 2018 roku

19 października tego roku Sąd Apelacyjny w Warszawie podtrzymał wyrok dożywocia dla Mariusza B. Sędzia Dorota Radlińska podkreśliła, że Sąd Okręgowy w Warszawie „podszedł do analizy materiału dowodowego z wyjątkową skrupulatnością, czemu dał wyraz w pisemnym uzasadnieniu wyroku”. Z kolei sędzia Igor Tuleya z Sądu Okręgowego w Warszawie, odczytując wyrok, powiedział:

Oskarżony rozsmakował się w tym, co robił. Mamy do czynienia z osobą, która całkowicie lekceważy obowiązujący porządek prawny i moralny, nie dostrzega w ludzkim życiu jakiejkolwiek wartości; nic nie wskazuje na wyrzuty sumienia

Został skazany na poczwórne dożywocie, mimo że ciał jego ofiar wciąż nie odnalezionoUdostępnij

Ciał żadnej z ofiar nie odnaleziono

Źródło: wiadomosci.gazeta.pl, fakt.pl, tvnwarszawa.tvn24.pl | Fotografie: tvnwarszawa.tvn24.pl, youtube.com