×

Próbowała posiłków Hitlera przez 800 dni. Codziennie bała się, że to ostatni dzień jej życia

Margot Woelk jest jedyną żyjącą kobietą, która już jako 25-latka została porwana przez SS i jako jedna z 15 osób była zmuszana do testowania posiłków Adolfa Hitlera. Wszystkie młode degustatorki były przetrzymywane w specjalnej kwaterze podczas trwania II wojny światowej. Choć ciężko to sobie wyobrazić, każda zjedzona przez nie porcja mogła być tą ostatnią…

96-letnia aktualnie Woelk niechętnie opowiadała o swojej przerażającej przeszłości.

AP

Kobieta ujawniła jednak, że Hitler był wegetarianinem i często jadł mdłe posiłki, które składały się z ryżu, makaronu, grochu i kalafiora.

Niektóre dziewczyny płakały na samą myśl, że muszą przyjąć kolejny, być może śmiertelnie niebezpieczny posiłek. Kiedy już go zjadłyśmy, musiałyśmy odczekać godzinę. Za każdym razem bałyśmy się, że dosłownie za chwilę możemy umrzeć – wyznaje Margot.

Pani Woelk została degustatorką wbrew swojej woli. Zmuszono ją do opuszczenia własnego mieszkania, po tym jak zostało ono zbombardowane w 1941 roku. To wtedy została przechwycona przez armię Hitlera.

20 lipca 1944 roku pojawiła się jednak nadzieja. To wtedy dokonano zamachu na niemieckich oficerów.

Pamiętam, jak ktoś wtedy krzyknął, że Hitler nie żyje. Oczywiście nie miało to nic wspólnego z prawdą – wspomina Margot.

Ten incydent sprawił, że wśród podejrzanych znalazła się również pani Woalk i wraz z innymi osobami została przeniesiona do Wilczego Szańca. To tam została zgwałcona przez jednego z oficerów SS.

Jakiś czas później do kwatery zaczął zbliżać się front rosyjski. W kwaterze natychmiast zrobiło się nerwowo.

Ubrałyśmy się, jak stare kobiety. Rosjanie mieli przyjść po mnie i inne dziewczyny – wyznaje Margot.

Przed nadciągającą armią radziecką udało jej się uciec tylko dzięki pomocy innego Niemca. Szybko okazało się jednak, że w niemieckiej stolicy jednak wcale nie było lepiej.

Tuż po samobójstwie Hitlera kobieta zaczęła ukrywać się przed żołnierzami Armii Czerwonej w schronie. Niestety, w tym nie pomogło nawet przebranie za staruszkę. Kiedy do piwnicy wpadli Rosjanie, porwali wszystkie kobiety. Ją upatrzył sobie radziecki major. Gwałcił ją przez 14 dni, czego efektem były komplikacje zdrowotne. Po tym zajściu nigdy już nie mogła mieć dzieci.

W 1946 roku w drzwiach kobiety stanął nie kto inny, jak jej mąż. Mężczyzna miał zabandażowaną głowę. Kobieta przeżyła wtedy tak ogromny szok, że zemdlała. Myślała, że już dawno poniósł śmierć. Szybko okazało się, że przez cały ten okres był więziony w radzieckim obozie jenieckim. Od momentu spotkania małżonkowie żyli razem aż do jego śmierci w 1990 roku.

Aktualnie pani Woelk nadal mieszka w Berlinie, a więc w miejscu, gdzie się urodziła. Dzisiaj znacznie łatwiej jest jej mówić o wstrząsającej historii, która niegdyś nie przechodziła jej przez gardło. Ciężko sobie wyobrazić, że lęk towarzyszył jej przez znaczną część życia kobiety.

Polecane

Może Cię zainteresować