×

Małżeństwo bez seksu? „Nigdy nie planowałam, ale jest mi z tym całkiem dobrze”

Małżeństwo bez seksu, nazywane białym małżeństwem nie zdarza się często. Tradycyjnie rolą małżonków jest założenie rodziny, w czym brak seksu zdecydowanie przeszkadza.

Białe małżeństwo

Białe małżeństwo to związek, w którym partnerzy nie uprawiają seksu. Jego nazwa pochodzi od koloru sukni panny młodej, który, według tradycji, miał potwierdzać jej dziewictwo. Historia zna przykłady białych małżeństw. W takich związkach żyli święta Kinga z Bolesławem V Wstydliwym i Leszek Czarny z księżniczką Grzymisławą Halicką.

Współcześnie białe małżeństwa zdarzają się rzadko. Zresztą trudno się dziwić. Otacza nas rzeczywistość wypełniona seksem. Kipią nim filmy, reklamy, zdjęcia w gazetach, książki i poradniki. W każdym kolorowym magazynie bez trudu znajdziemy rady dotyczące życia seksualnego i dowiemy się, że jest on niezwykle ważnym, wręcz nieodzownym składnikiem życia, a także ma właściwości prozdrowotne i pomaga zachować urodę.

O tym, czy seks rzeczywiście jest taki ważny i niezbędny, przekonała się czytelniczka imieniem Aneta, która postanowiła opowiedzieć swoją historię serwisowi papilot.pl. Jak wspomina, z powodów religijnych nie zdążyli się z mężem poznać od strony cielesnej przed zawarciem małżeństwa. Jednak nie przyszło jej do głowy, że tak juz zostanie.

Tak naprawdę nigdy nie przypuszczałam, że znajdę się w podobnej sytuacji. Nie planowaliśmy tego i w naszym przypadku nie jest to kwestia wiary. Uważamy się za katolików, ale nie stracilibyśmy do siebie szacunku, gdybyśmy zrobili to wcześniej. Wszystko wyszło bardzo spontanicznie. Niewiele o tym rozmawialiśmy. Po prostu przed ślubem mieliśmy inne sprawy na głowie. Chcieliśmy się dobrze poznać – niekoniecznie fizycznie. Wyszliśmy z założenia, że na to też przyjdzie odpowiedni moment. Schlebiało mi, że chłopak, a później narzeczony nie nalegał tak jak inni w przeszłości. Znalazłam pokrewną duszę i oboje chcieliśmy tego samego. Nadal czekamy. We wrześniu obchodziliśmy pierwszą rocznicę naszego małżeństwa i tak naprawdę niewiele się pod tym względem zmieniło. Noc poślubna nie była przełomem. Podobnie jak 365 kolejnych nocy spędzonych obok siebie. Kończyło się na podchodach, ale za każdym razem dochodziliśmy do wniosku, że może innym razem. Z czego to wynika? Nie chodzi już o żadne zasady, bo od dawna możemy to robić legalnie i po bożemu.

Małżeństwo bez seksu

Warto w tym momencie przypomnieć, że Kościół Katolicki wręcz wymaga tak zwanego skonsumowania małżeństwa. Bez niego sakrament jest nieważny, a małżeństwo uważa się za nigdy nie zawarte. W takiej sytuacji każdy Sąd Metropolitalny wyda orzeczenie o nieważności praktycznie od ręki.

Jak wyjaśnia czytelniczka, z czasem przestała odczuwać potrzebę fizycznego zbliżenia do męża. Nie bacząc na to, że religia, którą oboje wyznaje, za podstawowy cel małżeństwa uważa płodzenie potomstwa, postanowiła trwać w nieuprawianiu seksu.

Żyję w białym związku, którego nigdy nie planowałam i jest mi z tym całkiem dobrze. Nie zarzekam się, że tak już zostanie. Kiedy najdzie nas ogromna ochota, wtedy na pewno spróbujemy. Chyba jednak mamy podobny temperament. A raczej brak – jak powiedzieliby niektórzy. Dla nas rozmowa, obcowanie ze sobą i wzajemna troska to także sprawy intymne. Po prostu realizujemy się w inny sposób. Pewnie sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej, gdybyśmy mieli ciśnienie na punkcie potomstwa. Ale do tego też nam się nie spieszy. Jak się przydarzy, to pewnie odnajdziemy się w nowej roli. A jeśli nie, wtedy też będziemy szczęśliwi tylko we dwoje. U moich znajomych wygląda to zupełnie inaczej. Przyznam jednak, że fajnie tak żyć po swojemu nie oglądając się na innych.

Jak daje do zrozumienia autorka listu, być może współczesna, przesycona seksem kultura, zdążyła ją zniechęcić do współżycia jeszcze przed jego rozpoczęciem:

Osoby z zewnątrz pewnie od razu by stwierdziły, że potrzebujemy pomocy specjalisty, bo to nie jest normalne. Ale kto to ustala? Jesteśmy dorosłymi ludźmi, którzy podejmują wybory. Świadomie i na dodatek wspólnie. To chyba najlepszy dowód, że naprawdę jesteśmy dopasowani, a nasza miłość to nie żart. Nie chwalę się, ani tym bardziej nie żalę. Chciałam tylko dać znać, że jesteśmy. Żyjemy po swojemu i jest nam bardzo dobrze. Może kogoś to zmobilizuje, by wsłuchać się we własne potrzeby. Nie patrzeć na konwenanse i to, co wyprawiają inni ludzie. Znam wiele dziewczyn, które uległy presji albo szantażowi emocjonalnemu ze strony faceta. Dały sobie wmówić, że istnieje coś takiego jak obowiązek małżeński. To bzdura i jestem na to najlepszym dowodem.

*Zdjęcia mają charakter poglądowy
Źródła: www.papilot.pl, www.poradnikzdrowie.pl
Fotografie: Pixabay (miniatura wpisu), Freepik, Pixabay

Polecane

Może Cię zainteresować