×

Lekcja wychowania w autobusie. Wypluł gumę i przykleił do włosów kobiety

Lekcja wychowania w autobusie: jedna z pasażerek opowiedziała o sytuacji, jaka ją spotkała podczas jazdy komunikacją miejską. Gdy matka nie chciała zwrócić uwagi dziecku, które niewłaściwie się zachowało, pewien nastolatek sam postanowił udzielić jej niecodziennej lekcji…

Lekcja wychowania w autobusie

„Nie rób drugiemu, co tobie nie miłe” – gdyby wszyscy potrafili się kierować tą zasadą, na co dzień z pewnością funkcjonowałoby nam się o wiele prościej. Jednak w praktyce bywa różnie, a przejazd komunikacją miejską jest świetną okazją, by się o tym przekonać. Swoją historią podzieliła się czytelniczka serwisu naszkraj.online. Kobieta żali się na absurdalne sytuacje, do których dochodziło, gdy dojeżdżała do pracy komunikacją miejską.

Jedno, co mnie zawsze denerwowało, to niektórzy pasażerowie. Zwłaszcza aroganckie matki, które zawoziły swoje niewychowane dzieci do przedszkola. Niektóre sytuacje były po prostu absurdalne.

– opisuje pasażerka.

Ale czarę goryczy przelała bardzo nieprzyjemna sytuacja, związana z kilkuletnim chłopcem.

Ubrałam się w całkowicie nowy biały kostium, starannie ułożyłam włosy. To był dla mnie bardzo ważny dzień. Miałam spotkanie z ważnymi kontrahentami. Siedzę sobie, nikomu nie przeszkadzam. Obok mnie mama z chłopcem w wieku około 3-4 lat. Nagle czuję, jak mokra rączka dziecka wpycha mi coś we włosy.

– relacjonuje.

Jak się okazało, była to guma do żucia.

„Moja mama też mnie nie karała”

Rozzłoszczona kobieta zwróciła uwagę matce chłopca, ponieważ ta udawała, że niczego nie zauważyła. Patrzyła w okno, a z jej strony nie było żadnej reakcji. Ostatecznie matka rzuciła tylko, że nie będzie karać dziecka za wyrażanie siebie. Wtedy stało się coś, czego pasażerka się nie spodziewała.

Nagle podszedł chłopak, z wyglądu mógł mieć 19-20 lat. Na początku nie rozumiałam, co się dzieje. A on wypluł gumę i przykleił ją do włosów tej matki.

– opowiada.

Wtedy matka chłopca zaczęła się awanturować i krzyczeć na młodego mężczyznę. Ale on nie dał się zbić z tropu.

Moja mama też mnie nie karała za wyrażanie samego siebie. Mogę robić to, co chcę.

– skwitował.

Dopiero to uciszyło rozzłoszczoną kobietę.

Źródła: naszkraj.online
Fotografie: Pixabay (miniatura wpisu),

Może Cię zainteresować

zamknij